• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Spuścizna po zagładzie...
#1
[Obrazek: 6080.jpg]

Jahołdajewszczyzna, Bałdarasz, rzeka... Każdy kojarzy tę krainę, niegdyś centrum społeczne Jahołdów, główny ośrodek kulturalny potomków Khmerów, stolica orientalnej i egzotycznej kultury, pomnik Kubiłaja i Atamana. Nagle wypadek, straszna dusząca mgła i wkroczenie bialeńskiego wojska. Potem choroby i upadek. Przez dłuższy czas miejsce niedostępne dla ołtsaiderów, nikt nie mógł opuścić tego miejsca, ani nikt nie mógł tu wejść. Najstarsi Jahołdowie pamiętają te wydarzenia, jednakże nie są skłonni opowiedzieć o tamtych dniach, które kojarzą się wyłącznie z bólem, cierpieniem, utratą bliskich. Jednakże jest ktoś, kto będzie pamiętał - na przestrogę dla przyszłych pokoleń.


[Obrazek: latest?cb=20120317032128&path-prefix=en]


Poznajcie Jeleta T'pemail (Sok Jelet Fak T'pemail assaa Hakik) - Jahołda czystej krwi. Jego rodzina nigdy nie wchodziła w relacje z Bialeńczykami. Od blisko 1500 lat rodzina T'pemail (pełna nazwa rodu to Fak T'pemail assaa Hakik) zamieszkiwała Góry Orle. Obecnie Jelet ma dokładnie 131 lat, posiada gen długowieczności, który u Jahołdów występuje dosyć często (dlatego  Bialeńczycy i Kuce cenili sobie więzy krwi z Jahołdami). Jego historia powoli dobiega końca, dlatego zgodził się ku przestrodze dla całej Bialenii przekazać lekcję.
Kiedy doszło do tragedii w Bałdaraszu Jelet miał dokładnie 16 lat. Był uczniem Bałdaraskiej Wysokiej Akademii Kubiłaja Ugedeja, gdzie zamierzał zdawać na Wydział Teologiczny Wierzeń Jahołdów. W przyszłości marzył o kapłaństwie i poświęceniu się modlitwom. Miał 7 braci (Ve, Spuk, Strussak, Fulunn, Pialkim, Talkutt, Hissoth) i 3 siostry (T'len, Atith, Vlonnek). Uwielbiał sporty wodne, a także często brał udział w zawodach na skoczniach narciarskich. Próbował również sił w regatach w La Palmie, jednakże jego zgłoszenie odrzucono.
W czasie zagłady ratował co tylko mógł, jednakże z tamtego okresu została nicość - on sam i pamięć. Oto jego historia...

Cytat:Kim jestem... ? W bialeńskim paszporcie jestem Jelet T'pemail, a właściwie to Sok Jelet Fak T'pemail assaa Hakik. Na wstępie wyjaśnię wszystkim co oznaczają te imiona w jahołdzkim świecie. "Sok" to tytuł arystokratyczny, jaki przysługuje mojej rodzinie od blisko 700 lat. Jest to odpowiednik bialeńskiego granda i zawsze podajemy go w oficjalnych relacjach i w dokumentach. "Jelet" to naturalnie imie, a "Fak" to imię ojca, coś jak brodryjskie otczestwo, ale nie ulega przekształceniu. "T'pemail" to przynależność do rodziny, u nas nie stosuje się terminu "nazwiska". Człon "assaa Hakik" oznacza miejsce powstania rodu. Hakik to była mała wieś w górnych partiach Gór Orlich, jakieś 9500 sali (~130 km) na zachód od Bałdaraszu - stolicy. Opuszczona została jakieś 80 lat przed tragedią. Moja rodzina postanowiła pamiętać o tym miejscu, choć ze względu na osuwanie i wietrzenie się gór po wiosce nie został już ślad.

Jak pamiętam katastrofię? Na początku widziałem światło. Oślepiło mnie bardzo mocno, potem huk i ciemność. Wszędzie było pełno dymu, hałasu. Ciężko mi było oddychać. Miałem szczęście, gdyż akurat schodziłem do stacji metra. Odruchowo uciekłem wgłąb. Tuż za mną wejście się zaklepało, nie było drogi powrotu. Zgasły wszystkie światła, nastała ciemność. Tylko nieliczni mieli ze sobą źródła światła, wtedy latarki podręczne nie były popularne. Chciałem koniecznie wrócić do domu, ale jedynie co mi pozostawało to iść wspólnie z tłumem długim tunelem metra. Pamiętam, że marsz był bardzo długi, w końcu dotarliśmy do następnej stacji gdzie ludzie byli spanikowani. Było bardzo niebezpiecznie, dużo rannych ludzi i atak nożownika. W przejściu na górę stała blokada z milicjantów, jednakże ludzie przedzierali się bokiem stacji. Mnie również się udało i pobiegłem za pewną kobietą z dzieckiem. Udało mi się dotrzeć na górę. Było ciemno pomimo południa, wszędzie pełno unoszącego się piachu zmieszanego z kawałkami szkła. Nie wiedziałem dokładnie gdzie jestem, nie miałem widziałem żadnego znanego mi budynku. Spowodowało to tylko dezorientację i mogłem jedynie się domyślać, co tu przed chwilą stało. Budynki znikły, jakby ktoś je zdmuchnął. Akurat tę dzielnicę dobrze znałem, gdyż znajdował się tutaj bazar. Jahołdowie przyjeżdżali w to miejsce dwa razy do roku na targi rolników i pasterzy.

Zaczepił mnie jakiś człowiek - obcokrajowiec, nie orientowałem się wtedy w językach. Dziś mógłbym powiedzieć, że bełkotał coś po teutońskim o nieznanej mi wtedy reakcji termojądrowej reaktora łukowego. Pamiętam jego twarz, jego nagie i popalone ciało. Złapał mnie za rękę i ciągnął przez jakiś czas w stronę północną. Przeciągnął mnie paręset metrów, ale nagle upadł i puścił mnie. Prawdopodobnie nagle zmarł, a na moim ciele pozostawił ciemnobrązową plamę po krwi. Nie wiedziałem co robić, niczego nie potrafiłem dostrzec w tym pyle. Poszedłem dalej.

Po 15 minutach bezcelowego marszu dotarłem do zagłębienia. Była to pozostałość po drodze prowadzącej w stronę Wolnogradu - stolicy Bialeńczyków. Dostrzegłem grupę dzieciaków. Udało mi się je dogonić, jednakże te nie były skore do rozmów. Śpiewały piosenkę, które słowa pamiętam do dzisiaj:


A Ty? Czy Ty?
Pod drzewo przyjdziesz też
Gdzie wisi już ktoś - podobno zabił trzech
Po tym, co się tu działo
każdy chyba wie
Pod drzewem dziś
to wszystko skończy się
A Ty? Czy Ty?
Dzisiaj przyjdziesz też
Tu woła nas ktoś,
kto przed nimi zbiegł
Po tym, co się tu działo
każdy chyba wie
Pod drzewem dziś
to wszystko skończy się
A Ty? Czy Ty?
Tutaj przyjdziesz też
Pod drzewem jak cień
wolność kusi Cię
Po tym, co się tu działo
każdy chyba wie
Pod drzewem dziś
to wszystko skończy się
A Ty? Czy Ty?
Dziś założysz też
Naszyjnik jak wąż
oplecie czule Cię
Po tym, co się tu
działo każdy chyba wie
Pod drzewem dziś
to wszystko skończy się
A Ty? Czy Ty?
Już poczułeś też
Że wciąż wybór masz
czy poddać się czy nie
Po tym, co się tu działo
każdy chyba wie
Pod drzewem dziś
to wszystko skończy się
A Ty? Czy Ty?
Zdecydujesz też
Że już nie da się stać,
na oślep trzeba biec
Po tym, co się tu działo
każdy chyba wie
Pod drzewem dziś t
o wszystko skończy się
A Ty? Czy Ty?
Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie
czeka na nas śmierć
Po tym, co się tu działo
każdy chyba wie
Pod drzewem dziś
to wszystko zacznie się się


C.D.N.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości