> W zasadzie pojęcie "legalny rząd" jest tylko sloganem... wszystko zależy od kontroli nad terytorium oraz na uznaniu zewnętrznym, w przypadku braku kontroli nad terytorium czasem wystarcza samo tylko uznanie. Przykładów w nieistniejącym realu jest na to wystarczająco dużo.
Niekoniecznie, ponieważ przykłady, które podałeś powyżej są przesłankami uznania danego państwa za podmiot prawa międzynarodowego, nie zaś uznania władzy tego państwa za legalną z punktu widzenia prawa krajowego.
Opierając się nawet na podanym przez ciebie "lądkowym" przykładzie, owszem, grupa emigrantów do pewnego momentu była uznawana przez inne państwa za podmiot prawa międzynarodowego, mogący w imieniu państwa zawierać umowy międzynarodowe, prowadzić politykę międzynarodową, itd. W pewnym momencie ten stan się zmienił - rząd emigracyjny przestał być uznawany za podmiot prawa międzynarodowego. Odebranie mu tego statusu nie wpłynęło jednak na jego legalność, ponieważ wciąż miał on status legalnego kontynuatora władz II RP.
Bycie uznawanym na arenie międzynarodowej ma przede wszystkim istotne znaczenie z punktu widzenia prawa międzynarodowego (i w pewnym sensie krajowego również). Z punktu widzenia prawa krajowego nie ma to istotnego znaczenia, ponieważ wszystkie akty normatywne przyjęte przez nielegalne władze (działające na podstawie przyjętych przez siebie, oderwanych od dotychczasowego dorobku prawnego praw) są w konsekwencji, jeszcze raz podkreślę, z punktu widzenia prawa krajowego nielegalne.