• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Logistyka i nie tylko... temat dedykowany ZSKHiW.
#1
Ostatnio wymieniliśmy z Ametystem kilka wiadomości prywatnych dotyczących wyposażenia odbudowywanej armii ZSKHiW (sprzęt częściowo będzie wytwarzany w Bialenii, a konkretnie dla wojsk lądowych ma go produkować Ajszaburski Kombinat Budowy Maszyn w Dżamahiriji), zajrzałem potem na stronę ZSKHiW, bo w potrzebach rzucił mi się w oczy chroniczny brak pojazdów transportowych. Warto rzucić na tę sprawę trochę światła, bo o ile nie ma problemów z wybieraniem sobie czołgów, bojowych wozów piechoty i innego sprzętu ściśle bojowego to logistyka jest traktowana całkowicie po macoszemu... a to ogromny błąd. Błąd, który niejedną armię w realu doprowadził do klęski, a do zwycięstwa takie, które tego nie zaniedbywały.

Przykładów można by pokazać bardzo wiele... temat na książkę raczej niż na post. Ale można wymienić kilka powszechnie znanych konfliktów, gdzie logistyka, a w zasadzie jej brak doprowadziło do poważnych konsekwencji. Choćby taka wojna radziecko-fińska z 1939-40, gdzie biorąc pod uwagę ilość zaangażowanych sił i środków po stronie radzieckiej to uwzględniając nawet skrajne warunki klimatyczne i pogodowe w chwili toczenia wojny - Armia Czerwona powinna sobie zająć tą całą Finlandię, a nie tylko niewielką część, co im się udało i to przy nieproporcjonalnie ogromnych stratach. No, ale totalnie zawiodła logistyka... brak zaopatrzenia (odzieży, żywności, amunicji i paliwa) i niedziałający poprawnie w tych warunkach sprzęt (a działać mógł, bo gdy po tej wojnie nakazano opracować pilnie odpowiednie smary to w późniejszych ciężkich zimowych walkach z WH to samo działało już jak należy). Inna, bliższa (choć wewnętrzna) wojna na Ukrainie też pokazała, że słaba logistyka prowadzi tylko do porażki. Rządowa armia ukraińska nie potrafiła sobie poradzić z formacjami nieregularnymi, tracąc przy tym ogromne ilości sprzętu... i nie były to straty bojowe. Tracili na rzecz przeciwnika (pomijam oczywiście sytuacje, gdzie ze względu na wewnętrzny charakter konfliktu część formacji przechodziła na stronę przeciwną, wraz ze sprzętem i uzbrojeniem) pojazdy, które się po prostu zepsuły. Armia z normalną logistyką by je po prostu albo naprawiła na miejscu, albo ewakuowała i naprawiła na zapleczu (a czasem i na miejscu). Tylko trzeba mieć jak to zrobić... tymczasem to nieregularne formacje "Armii Noworosji" wypracowały sobie (choć pewnie przy sporej pomocy rosyjskich doradców) całkiem niezłe służby logistyczne (co ciekawe w dużej mierze na bazie cywilnych pojazdów i podstarzałych rezerwistów dawnej Armii Radzieckiej). Potrafili odzyskać to co traciła armia rządowa, ewakuować, naprawić i przygotować do walki po swojej stronie. Zrobili coś, co totalnie przerosło regularne wojska rządowe...

Wracając do DWS można dać przykład US Army, która (pomijam lotnictwo i marynarkę - inna bajka) bynajmniej sprzętowo (w sensie jakościowym) nad przeciwnikiem nie górowała. Poza faktem, że była to jedyna armia, która całkowicie wyeliminowała karabin powtarzalny, zastępując go samopowtarzalnym to reszta uzbrojenia strzeleckiego była gorsza niż to, czym dysponował przeciwnik (mam na myśli III Rzeszę, a nie Japonię). Amerykańskie czołgi były bardzo przeciętne, artyleria też nie górowała nad używaną przez przeciwnika. Jednak mieli potężną logistykę, która powodowała że nie brakowało amunicji, paliwa czy żywności. Dysponowali ogromną ilością pojazdów transportowych, które mogły to wszystko dowieźć na czas i w odpowiedniej ilości. Ich żołnierze nie drałowali dziesiątki kilometrów z dobytkiem na plecach, bo nawet zwykłą piechotę (niezmotoryzowaną) po prostu na większe odległości przewoziły odpowiednie służby transportowe za pomocą ciężarówek. 

Taki ZSRR też nie wygrał z Niemcami tylko dlatego, że miał miliony żołnierzy i liczebnie górował nad przeciwnikiem, ale głównie dlatego, że dostawy Lend-Lease pozwalamy mu ta wojnę prowadzić. I wcale nie chodzi tutaj o jakieś czołgi (czym się czasem podniecają "internety" pokazując gwardyjskie jednostki na Shermanach pod Berlinem), bo pojazdów pancernych z L-L nie było nigdy więcej jak 10 procent ogólnego stanu posiadania, a i to tylko w okresie szczytowych dostaw i w czasie kulminacji problemów z własną produkcją. Wygrali wojnę dzięki milionom ton dostarczanym im surowców i różnistego "materiału wojennego" (w tym choćby żywności - bez której ACz zdechła by z głodu) oraz pojazdom, które pozwoliły to przewozić.

To tak tytułem wstępu, bo można to ciągnąć długo - a i tak skupiłem się na sytuacjach wojennych powszechnie znanych, bez wchodzenia w mniej znane konflikty i sytuacje.

Teraz przejdźmy do tej logistyki... przy tworzeniu naszych mikronacyjnych, fikcyjnych armii.

Po wymianie PW z Ametystem (nie zdradzam tajemnic prywatnej korespondencji, uzgodniliśmy że moje uwagi i dalsze dyskusje rozwiniemy właśnie na Wydziale Wojskowym UB, a nie w dalszych prywatnych dysputach) gdzie właśnie uderzyła mnie znikoma ilość zamawianych samochodów, w stosunku do sprzętu bojowego zajrzałem sobie na forum ZSKHiW i to co zobaczyłem w kwestii logistycznej nie natchnęło mnie optymizmem.

W takim pułku piechoty, który liczy 2680 żołnierzy nie ma żadnej logistyki szczebla pułku (nie widać jej tez w dywizji). Co więcej - logistyka batalionów też jest symboliczna. Mamy tam batalion liczący 820 żołnierzy, 45 bojowych wozów piechoty, 24 transportery opancerzone, ale tylko 43 samochody ciężarowe. Co w sumie może by i nawet uszło, gdy logistykę prowadził wyższy szczebel, bo rozwiązania mogą być różne - zależnie od tego na ile chcemy usamodzielnić niższe szczeble. To podejście było i jest zmienne w czasie... jeżeli chcemy zrobić armię nowoczesną, to obecnym trendem jest usamodzielnianie batalionów, a nawet czasem i kompanii - ale to batalion jest obecnie podstawą. Cofając się w przeszłość ta samodzielność była na wyższych szczeblach, pułki czy brygady, a idąc jeszcze "do tyłu" to dopiero na szczeblach dywizyjnych. Ale niezależnie gdzie ten cały transport i logistykę umieścimy to ona musi być i być w odpowiedniej liczbie. Nie da się zaopatrzyć pułku za pomocą 153 ciężarówek, szczególnie, że część z nich nie pełni roli zaopatrzeniowej, a jest najwyraźniej transportem żołnierzy i uzbrojenia.

Zacznijmy od paliwa...

Do zbiorników czołgu wchodzi zwykle 1000-1500 litrów paliwa, choć są i takie gdzie prawie 2000 litrów, bojowy wóz piechoty to 500-1000 litrów, kołowy transporter 300-500 litrów , ciężarówka 5-tonowa to ok. 250-350 litrów (czasem nieco więcej). Ten zapas pozwala na przejechanie teoretycznie 500-600 km... teoretycznie, bo to jazda z prędkością ekonomiczną po drodze. W terenie zużycie paliwa drastycznie rośnie, nie wspominając już o walce... 

Trzeba mieć możliwość uzupełnienie tego paliwa... jedno tankowanie tych 45 BWP to prawie 34 tys litrów (licząc przeciętną 750 l na pojazd), kolejne 10 tys. litrów potrzebne jest dla tych transporterów i 15 tys. litrów dla ciężarówek. Mamy więc ponad 60 tysięcy litrów paliwa na jedno zatankowania batalionu (bo trzeba jeszcze doliczyć te samochody terenowe). Co więcej paliwo zużywane jest nie tylko w ruchu, ale też gdy pododdział "stoi w polu". Pracują agregaty prądotwórcze, nagrzewnice w namiotach (na taki 10-osobowy namiot trzeba liczyć na dobę 20-40 litrów - zależnie od warunków). Silniki pojazdów trzeba czasem uruchamiać itd. 

To paliwo trzeba jakoś przewieźć i nie ma wielkiego znaczenia czy batalion będzie miał własny pluton cystern, czy załatwi to szczebel wyższy - gdzieś to paliwo trzeba umieścić. Co więcej to paliwo jakoś musi też dojechać - im dalej od baz zaopatrzenia tym dłuższa droga, a samochody wożące paliwo też je zużywają.

No to teraz amunicja...

W czołgu jest około 40 (38-44) nabojów do działa... reszta musi być na zewnątrz - na pojazdach transportowych, bo inaczej po jednej walce jest "pozamiatane". W BWP różnie zależnie od uzbrojenia... ale jeżeli weźmiemy taki BWP, który ma i działo 100 mm i działo 30 mm to mamy ok. 20 nabojów 100 mm i ok. 500 nabojów 30 mm, do tego z 4-6 tysięcy sztuk amunicji do km-ów. Ci żołnierze w tych wozach to też nie zmieszczą tam specjalnie wielkich ilości dodatkowej amunicji - wewnątrz BWP nie ma na to miejsca. To wszystko trzeba umieścić na ciężarówkach zaopatrzenia.

Masa takiego naboju czołgowego to 20-35 kg (zależy z jakim pociskiem, przeciwpancerne są lżejsze, a odłamkowo-burzace cięższe), no i ma swoje wymiary - bo w transporcie nie tylko masa, ale też gabaryty odgrywają rolę. W każdym razie na jedna załadowanie amunicji do czołgu trzeba policzyć jakieś 1,5 tony (doliczam amunicję do km-ów i masę opakowań).

W przypadku BWP uzbrojonego w działo niskociśnieniowe 100 mm i sprzężoną armatę automatyczną 30 mm (a takie dla ZSKHiW oferuje AKBM) to mamy około 20 nabojów do 100 mm po 16-23 kg (zależnie o rodzaju pocisku) i 500 nabojów 30 mm po około 1,2 kg. Mamy więc ponad tonę amunicji dla jednego BWP - w zasadzie można liczyć 1200-1300 kg z amunicją do km-ów (bo amunicja do działka 30 mm i km-ów jest taśmowana i masę opakować trzeba też doliczyć).

Te 45 BWP potrzebuje więc około 55 ton na jedno załadowanie - to jest 11 ciężarówek 5-tonowych i to pod warunkiem, że w terenie zabiorą te 5 ton, bo zwykle ładowność terenowa maleje czyli można sobie ich 15 policzyć. Oczywiście na niższym szczeblu nie trzeba ich aż tyle - można nieco mniej, tylko na uzupełnienie części amunicji, a resztę dowiezie zaopatrzenie szczebla wyższego - ale tak czy inaczej gdzieś ten transport być musi. Znowu jak w przypadku paliwa ktoś i za pomocą czegoś musi to do jednostek w ternie dowieźć... im dalej od baz tym droga dłuższa i dochodzi dodatkowe paliwo do tych pojazdów.

To tylko uzbrojenie BWP, a przecież te transportery też mają uzbrojenie - 1000 sztuk amunicji do wkm (zataśmowanej) to jakieś 140 kg, a 1000 sztuk zataśmowanej amunicji do km-u 7,62 to około 30 kg - nie licząc opakowań.

No, ale żołnierz nie tylko amunicją i paliwem żyje...

Musi coś jeść i pić - absolutne dobowe minimum to 5 kg na żołnierza. I to tylko jako "awaryjne", gdy nie będzie normalnych warunków - damy mu 2 kg żarcia w konserwach (i innych opakowaniach długotrwałego przechowywania) i 3 litry wody. Przeżyje, ale oczywiście na krótką metę. Zapotrzebowanie kaloryczne żołnierza walczącego w polu to jakieś 4000 kcal, a warunkach skrajnych, arktycznych potrafi wzrosnąć nawet do 7000 kcal. Trzeba więc to wszystko przewidzieć w logistyce - dobowe "żelazne" racje żywnościowe dla tego batalionu to jedna ciężarówka. Biorąc pod uwagę autonomiczność 3-dobową to już są 3 ciężarówki. Do tego oczywiście trzeba im też dawać normalnie zjeść i pić... czyli jakaś "logistyka kuchenna" być musi, no i musi być zaopatrywana... to samo nie przyjdzie, trzeba to dowieźć. Trzeba mieć kim i czym...

Ten żołnierz w polu musi gdzieś mieszkać... trzeba więc mieć namioty i wyposażenie polowe. Jak ta kompania ma 160 ludzi, to potrzebuje 16 namiotów 10-osobowych. I to nie takich "turystycznych" to musi być sprzęt na każde warunki terenowo-pogodowe. Żołnierz musi na czymś spać, w warunkach zimowych ten namiot trzeba ogrzać (nagrzewnica + paliwa... o czym było wyżej) - i nie chodzi tu o jego wygodę, a o to by nie spadały jego zdolności bojowe. Oczywiści dobę czy dwie można i "na glebie"... ale taka jednostka musi mieć zdolność przebywania w polu długotrwale i ci żołnierze muszą mieć znośne warunki bytowe, bo inaczej do niczego się nie będą nadawali. W historii dość przykładów, gdzie niedożywieni i wycieńczeni żołnierze ginęli masowo z rąk dobrze odżywionego i wypoczętego przeciwnika. Nie daj człowiekowi odpowiednio zjeść i pić, niech będzie przemęczony i zziębnięty, a gwarantuję że jak co do czego przyjdzie to będzie "z 5 metrów do przysłowiowej stodoły pudłował".

Każdy żołnierz oprócz sprzętu bojowego musi mieć odpowiedni zapas wyposażenia osobistego - musi mieć zapasowy mundur (dobrze mieć zapasowe buty), środki higieny, bieliznę i parę innych drobiazgów powodujących, ze życie w polu staje się znośne, a człowiek zachowuje odpowiednią zdolność bojową. Taki plecak niech 15 kg osobistego wyposażenia. Tylko czasy gdy zasuwali piechotą z tym na plecach dawno minęły... a i w czasach gdzie to było powszechne, większe zdolności bojowe zachowywali żołnierze, którym to wieziono, a nie kazano nosić ciągle na plecach. Bo efekt był taki, że albo był przemęczony (a więc gorzej walczył), albo po prostu 3/4 do rowu wywalił... i też gorzej walczył w efekcie bo nie miał tego co potrzebował do życia codziennego.

Trzeba więc to mu gdzieś załadować i wydać na postojach... znowu mamy na taka kompanię ze 2,5 tony wyposażenia, które do tego jeszcze sporo miejsca zajmuje. Czymś to trzeba przewieźć i do tego musi być to "pod reką" czyli w transporcie kompanijnym. Do BWP się nie zmieści... nie ma tam na to miejsca, musi to iść na ciężarówkę.

Jeszcze została nam kwestia techniczna...

Pojazd nie może być wyłączony z użytkowania bo zabrakło części wartej często śmieszne pieniądze. Żołnierz nie może stracić broni bo nawalił drobny element, albo pogubił w walce magazynki (lub mu się uszkodziły). Do tego trzeba mieć możliwość wykonania w polu drobnych napraw (lub wymiany) broni pokładowej, sprzętu elektrooptycznego, sprzętu łączności itp. pewien zapas takich "drobiazgów" trzeba mieć na niskim szczeblu. trzeba mieć kim to zrobić i czym to przewieźć.

Idąc dalej gdzie musi być komórka ewakuacji sprzętu i pojazdów... inaczej będzie on tracony w sytuacjach gdy można go ewakuować i naprawić lub naprawić na miejscu za pomocą ruchomego warsztatu. Czyli są to kolejne pojazdy i ludzie, którzy muszą gdzieś być. Nie na darmo już w połowie XX wieku na jednego walczącego bezpośrednio około 10 ludzi pracowało "na zapleczu", a obecnie proporcje 1 do 20 nikogo nie dziwią.

W skrócie o artylerii ...

W PW, które przesłał mi Ametyst, i gdzie był "zapotrzebowanie" sprzętowe zauważyłem strasznie małą liczbę ciężarówek. Było tam 156 sztuk wozów bojowych, 18 dział dużego kalibru i tylko 200 samochodów ciężarowych i to 1/3 szosowych.

Skupmy się na tej artylerii - 18 dział to zapewne 3-bateryjny dywizjon. Problem w tym, że na takie jedno holowane działo 152/155 mm potrzebne sa już dwa samochody ciężarowo terenowe. Jeden holuje działo i przewozi jego obsługę wraz z wyposażeniem i narzędziami - a drugi wiezie amunicję. Tylko tej amunicji nie będzie zbyt wiele... bo jeden pocisk (sam pocisk) to ponad 40 kg. Do tego dochodzi ładunek (zwykle w łusce) i opakowanie tego. Ma to swoją masę i wymiary... ta ciężarówka za dużo nie zabierze. Zapas amunicji musi być w baterii czyli kolejne samochody ciężarowe, przynajmniej (minimalnie) jeden na działo - w sumie mogą być i dwa, bo to zależy od tego ile amunicji jest na wyższym szczeblu. Czyli drużyna amunicyjna z 6-12 samochodami (zależnie od tego jak wygląda to w dywizjonie). Do samego holowania dział i przewozu amunicji potrzeba już 72-samochodów ciężarowo-terenowych. A przecież musi być też jak w każdym innym pododdziale zaopatrzenie w paliwo, żywność, wodę, kwestie "obozowe" itd. Musi być jakieś dowództwo i jakieś służby techniczne. Lekko licząc taki dywizjon to prawie setka pojazdów ciężarowych. Oczywiście można to rozwiązać inaczej i logistykę dać na szczebel wyższy... nie zmieni to faktu, że ona być gdzie musi.

To tak pokrótce tytułem zagajenia tematu do dalszych rozważań.
#2
Sternik zapłać za te cenne rozważania, które mam nadzieję, że staną się podstawą do stworzenia nowej, bardziej profesjonalnej struktury Powszechnych Bojówek Ludu Szlacheckiego "Samoobrona", bo taką oficjalną nazwę nosi armia ZSKHiW. Tak w ogóle to pewnego rodzaju "zabiedzenie" jest w przypadku naszego kraju zabiegiem celowym - tak jak w Bialenii celem jest raczej armia idealna, funkcjonująca bardzo sprawnie, tak w Hirschbergii i Weerlandzie różnego rodzaju usterki i niedociągnięcia są rzeczą normalną, pożądaną, bo budują nasz klimat trzeciego świata. Pewien wyjątek uczyniłbym dla jednostek elitarnych, ale o nich później. Tak czy inaczej w naszym kraju normą jest kradzież zapasów od ludności albo konfiskowanie paliwa. No niemniej to tak słowem wstępu, abyśmy mieli to na uwadze.

Co od naszego zapotrzebowania to moim celem jest stworzenie następujących schematów:

- dywizja pancerna - czyli dywizja zmechanizowana
+ w jej ramach brygada pancerna
- dywizja piechoty - dywizja oparta głównie o jednostki piechoty zmechanizowanej, ale o strukturze pułkowej (ona będzie rozlokowana na dosyć dużym obszarze południowej części Guberni Zachodniej stąd powinna się składać z większych i bardziej samodzielnych oddziałów)
- dywizja zmotoryzowana - tym razem o strukturze batalionowej
- brygada obrony terytorialnej - czyli bardziej wojska wewnętrzne, coś między macierewiczowskim WOT (przepraszam za łamanie decorum), peerelowskim KBW i rosyjską Rosgwardią
- pułk piechoty - też w ramach wojsk wewnętrznych.

Do tego dojdzie kilka schematów indywidualnych dla jednostek specjalnego przeznaczenia, a także schematy trzech brygad pogranicznych, z których każda powinna mieć nieco inną specyfikę, bo każda z tych brygad stać będzie na straży nieco innego pogranicza.

Większość spośród wspomnianych schematów stworzyłem w wersji roboczej licząc się z tym, że będą nieco wadliwe. Teraz chciałbym stopniowo wykorzystać WW UB do opracowania struktur właściwych. Proponuję, aby najpierw powstały schematy "ogólne" dla dywizji, brygad oraz pułku - czyli takie, gdzie po prostu określimy jakie oddziały i pododdziały wejdą w skład każdego typu związku plus ogólna liczba żołnierzy, abym mógł w miarę szybko rozpocząć reformę i zaplanować pobór ochotników. W dalszej kolejności moglibyśmy stopniowo rozwijać każdy z tych modeli. Jednocześnie zamawiałbym w Ajszaburgu odpowiedni sprzęt.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#3
Ametyst Faradobus napisał(a):Tak w ogóle to pewnego rodzaju "zabiedzenie" jest w przypadku naszego kraju zabiegiem celowym - tak jak w Bialenii celem jest raczej armia idealna, funkcjonująca bardzo sprawnie, tak w Hirschbergii i Weerlandzie różnego rodzaju usterki i niedociągnięcia są rzeczą normalną, pożądaną, bo budują nasz klimat trzeciego świata. Pewien wyjątek uczyniłbym dla jednostek elitarnych, ale o nich później.
Przypomnę, że Siły Zbrojen RB też zaczynały od poziomu "zabiedzonego" - pierwotnie mieliśmy mieszankę sprzętową (często nie pasująca do siebie), też sporo sprzętu przestarzałego, a dopiero z czasem te struktury były modernizowane i ujednolicane. Ślady tego jeszcze czasem widac i dzisiaj. Ale ten "współczynnik arabskości" jest już w SZ RB znikomy - w ZSKHiW może być znacznie większy.

To dało by się wykombinować...

Ametyst Faradobus napisał(a):Tak czy inaczej w naszym kraju normą jest kradzież zapasów od ludności albo konfiskowanie paliwa. No niemniej to tak słowem wstępu, abyśmy mieli to na uwadze.
Jak jest możliwość to na tym można się oprzeć... zawsze dobrze jest oszczędzać własne zapasy i korzystać z tego co można zdobyć, skonfiskować, zrabować itd. Problem w tym, że wyników takich działań nie da się przewidzieć, a więc nie można na to stawiać. Zawsze ktoś może wpaść na pomysł by to czego może ukryć czy wywieźć po prostu zniszczy i Twoja jesnostka zostanie bez możliwości działania.

Ametyst Faradobus napisał(a):- dywizja piechoty - dywizja oparta głównie o jednostki piechoty zmechanizowanej, ale o strukturze pułkowej (ona będzie rozlokowana na dosyć dużym obszarze południowej części Guberni Zachodniej stąd powinna się składać z większych i bardziej samodzielnych oddziałów)
No chyab własnie raczej o strukturze brygadowej... Dywizja o strukturze brygadowej różni się od dywizji o strukturze pułkowej właśnie większą samodzielnością niższych szczebli.

Jeżeli porównami typową strukturę pułku i strukturę brygady to ilość głownych pododdziałów bojowych jest zblizona czyli zwykle są to 3-4 bataliony zmechanizowane, zmotoryzowane lub pancerne. Natomiast brygadę od pułku odróżnia właśnie większa samodzielność w zakresie wsparcia i logistyki - po prostu brygada posiada własne pododziały wsparcia i rozbudowaną logistyję. Tymczasem pułk jest strukturą korzystającą ze wsparcia i logistyki ze szczebla wyższego czyli z dywizji.

Ametyst Faradobus napisał(a):- dywizja zmotoryzowana - tym razem o strukturze batalionowej
Czyli co dywizja złożona z samodzielnych batalionów? W sumie to możliwe do realizacji tylko czy wtedy będzie to jeszcze dywizja? Oczywiście można ją tak nazwać... ale będzie to trochę mylące i nazewniczo nie do końca poprawne. Raczej w takim przypadku poszedł bym w kierunku nazewnictwa w stylu zgrupowanie, grupa operacyjna itp. Będzie to związek batalionów o dużej samodzielności, ale podporządkowany jednemu dowództwu. W języku polskim wystepowało właśnie sformułowanie "grupa operacyjna" (w połowie XX wieku) co oznaczało właśnie taki związek operacyjny złożony z odrębnych oddziałów i porównywalny z korpusem lub dywizją. Nie było wtedy w nich raczej samodzielnych batalionów, a niektóre składały się z pułków czy dywizji. Jednak to było dawno, a współcześnie możliwości bojowe samodzielnych batalionów znacząco wzrosło i obecnie moim zdaniem można by własnie pójść w kierunku grupy operacyjnej, odpowiadającej dywizji - ale złożonej z samodzielnych batalionów, które są podporządkowane jednemu dowództwu.

Znak takiego związku oparacyjnego przypomina znak dywizji (czyli z "xx"), ale znak szczebla jest w prostokącie - przykładem są nasze zgrupowania OT: Bialenia i Anatolia. Co prawda mają struktury brygadowe, ale nic nie stoi na przeszkodzie by w ZSKHiW istniało coś podobnego o strukturze dużych, rozbudowanych i samodzielnych batalionów. Takie grupy operacyjne są właśnie tworami wymykającymi się z typowych struktur byrgadowych, dywizyjnych czy korpuśmych - a więc jest tutaj spora dowolność.

Ametyst Faradobus napisał(a):- brygada obrony terytorialnej - czyli bardziej wojska wewnętrzne, coś między macierewiczowskim WOT (przepraszam za łamanie decorum), peerelowskim KBW i rosyjską Rosgwardią
- pułk piechoty - też w ramach wojsk wewnętrznych.

Czy raczej odpowiednikiem KBW czy Rosgwardii nie powinien być ten pułk piechoty "wojsk wewnętrznych"? Natomiast ta brygada może przypominać albo WOT (czyli w sumie "ni pies, ni wydra") albo może lepiej dawne wojska OT - te drugie to takie wojska II rzutu, uzbrojone w starszy sprzęt niż wojska operacyjne i przeznaczone do ochrony terytorium, ale mogą być tez w brew swej nazwie użyte np. jako wojska okupacyjne.
#4
A zatem pomaleńku...


Cytat:Przypomnę, że Siły Zbrojen RB też zaczynały od poziomu "zabiedzonego" - pierwotnie mieliśmy mieszankę sprzętową (często nie pasująca do siebie), też sporo sprzętu przestarzałego, a dopiero z czasem te struktury były modernizowane i ujednolicane. Ślady tego jeszcze czasem widac i dzisiaj. Ale ten "współczynnik arabskości" jest już w SZ RB znikomy - w ZSKHiW może być znacznie większy.

To dało by się wykombinować...

No to gituwa. My mamy co prawda jeszcze poboczne formacje, to znaczy Przymusowe Młodzieżowe Oddziały Budzimira - oddziały poborowe, i gubernialne milicje, ale to już jest osobna sprawa w żadnym razie nie mająca nic profesjonalnych ambicji. Najpierw zatem zabierzmy się za zawodową armię lądową.

Cytat:Jak jest możliwość to na tym można się oprzeć... zawsze dobrze jest oszczędzać własne zapasy i korzystać z tego co można zdobyć, skonfiskować, zrabować itd. Problem w tym, że wyników takich działań nie da się przewidzieć, a więc nie można na to stawiać. Zawsze ktoś może wpaść na pomysł by to czego może ukryć czy wywieźć po prostu zniszczy i Twoja jesnostka zostanie bez możliwości działania.

Wiadomo, że pewien balans jest kwestią zdrowego rozsądku.

Cytat:No chyab własnie raczej o strukturze brygadowej... Dywizja o strukturze brygadowej różni się od dywizji o strukturze pułkowej właśnie większą samodzielnością niższych szczebli.

Jeżeli porównami typową strukturę pułku i strukturę brygady to ilość głownych pododdziałów bojowych jest zblizona czyli zwykle są to 3-4 bataliony zmechanizowane, zmotoryzowane lub pancerne. Natomiast brygadę od pułku odróżnia właśnie większa samodzielność w zakresie wsparcia i logistyki - po prostu brygada posiada własne pododziały wsparcia i rozbudowaną logistyję. Tymczasem pułk jest strukturą korzystającą ze wsparcia i logistyki ze szczebla wyższego czyli z dywizji.


W zasadzie możemy dlatego pozostać przy pułkowej... Nie chodzi mi bowiem o nie wiadomo jaką samodzielność. Ile pułków a ile brygad by się składało na taką dywizję?

Cytat:Czyli co dywizja złożona z samodzielnych batalionów? W sumie to możliwe do realizacji tylko czy wtedy będzie to jeszcze dywizja? Oczywiście można ją tak nazwać... ale będzie to trochę mylące i nazewniczo nie do końca poprawne. Raczej w takim przypadku poszedł bym w kierunku nazewnictwa w stylu zgrupowanie, grupa operacyjna itp. Będzie to związek batalionów o dużej samodzielności, ale podporządkowany jednemu dowództwu. W języku polskim wystepowało właśnie sformułowanie "grupa operacyjna" (w połowie XX wieku) co oznaczało właśnie taki związek operacyjny złożony z odrębnych oddziałów i porównywalny z korpusem lub dywizją. Nie było wtedy w nich raczej samodzielnych batalionów, a niektóre składały się z pułków czy dywizji. Jednak to było dawno, a współcześnie możliwości bojowe samodzielnych batalionów znacząco wzrosło i obecnie moim zdaniem można by własnie pójść w kierunku grupy operacyjnej, odpowiadającej dywizji - ale złożonej z samodzielnych batalionów, które są podporządkowane jednemu dowództwu.

Jeśli chodzi o nazewnictwo to ja tu nie będę jakimś uparciuchem. Możemy to nazwać samodzielną grupą operacyjną albo zamiast tego utworzyć mniejsze brygady o strukturze batalionowej przy czym sensowniej brzmi jak dla mnie opcja pierwsza zwłaszcza, że grupy można by nazywać zgodnie z nazwami regionów, w których stacjonują.

Cytat:Czy raczej odpowiednikiem KBW czy Rosgwardii nie powinien być ten pułk piechoty "wojsk wewnętrznych"? Natomiast ta brygada może przypominać albo WOT (czyli w sumie "ni pies, ni wydra") albo może lepiej dawne wojska OT - te drugie to takie wojska II rzutu, uzbrojone w starszy sprzęt niż wojska operacyjne i przeznaczone do ochrony terytorium, ale mogą być tez w brew swej nazwie użyte np. jako wojska okupacyjne.

Powiem tak - ja tu mam wizję tych oddziałów, która jest mieszanką jednego i drugiego. Chodzi mi o to, aby na terenie państwa mieć oddziały drugiego rzutu służące przede wszystkim ochronie terytorium (zwłaszcza w sytuacji, gdy wojska operacyjne będą poza granicami państwa). Jednocześnie jako, że w ZSKHiW dosyć często wybuchają narracyjne konflikty wewnętrzne, bunty, powstania, zamieszki, stany wojenne itp. to chciałbym mieć w każdej guberni oddziały służące właśnie do zwalczania zagrożeń wewnętrznych - krótko mówiąc do trzymania sytuacji za mordę przez rząd centralny. Stąd porównanie do Rosgwardii albo KBW - formacji tak zasłużonej w zwalczaniu leśnych band, których i u nas okazyjnie nie brakuje.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#5
Ametyst Faradobus napisał(a):Możemy to nazwać samodzielną grupą operacyjną
Raczej "Gropą Operacyjną", a nie "Samodzielną Grupą Operacyjną" - SGO to jednak większa formacja, odpowiednik minimum korpusu.

Ametyst Faradobus napisał(a):Jeśli chodzi o nazewnictwo to ja tu nie będę jakimś uparciuchem.
Jasne... tak jak Ty poprawiałeś mi pewne rzeczy (też nazewnicze) dotyczące odznaczeń by to było zgodne z pewnymi prawidłami, tak ja po prostu zwracam uwagę by stosować pewne prawidła nazewniczo-organizacyjne w zakresie wojskowości.

Ametyst Faradobus napisał(a):Chodzi mi o to, aby na terenie państwa mieć oddziały drugiego rzutu służące przede wszystkim ochronie terytorium (zwłaszcza w sytuacji, gdy wojska operacyjne będą poza granicami państwa). Jednocześnie jako, że w ZSKHiW dosyć często wybuchają narracyjne konflikty wewnętrzne, bunty, powstania, zamieszki, stany wojenne itp. to chciałbym mieć w każdej guberni oddziały służące właśnie do zwalczania zagrożeń wewnętrznych - krótko mówiąc do trzymania sytuacji za mordę przez rząd centralny. Stąd porównanie do Rosgwardii albo KBW - formacji tak zasłużonej w zwalczaniu leśnych band, których i u nas okazyjnie nie brakuje.
Podejście bardzo słuszne... w zasadzie jeżeli zdecydujesz się na tą "chińszczyznę" z AKBM to możemy łatwo dopasowac do tego trochę starszego sprzętu na wzorcach radzieckich/rosyjskich.

Myślę, że dałoby to się nawet nieźle wizualnie rozwiązać... na tej ładnie pomalowanej "chińszczyźnie" jeździły by Twoje wojska I rzutu, a dla drugiego rzutu by się znalazło trochę starszego sprzętu i jednolicie pomalowanego (gdzieś mam chyba nawet ten chiński transporter w wersji pierwotnej). Byłby to w dużej mierze sprzęt wzorców radzieckich/rosyjskich np. transportery wzorowane na MTLB (nadają się tez jako holowniki niektórych armat), kołowe BTR-70 lub BTR-80 oraz czołgi oparte na T-72 (choć jak chcesz to i T-55 znajdę). Ciężarówki oparte na Urałach świetnie do tego by pasowały... i można by zrobić całkiem niezły "współczynnik arabskości".

Ametyst Faradobus napisał(a):Najpierw zatem zabierzmy się za zawodową armię lądową.
Oczywiście - najpierw wojska operacyjne, a potem wszelkie "dodatki".

Ametyst Faradobus napisał(a):albo zamiast tego utworzyć mniejsze brygady o strukturze batalionowej przy czym sensowniej brzmi jak dla mnie opcja pierwsza zwłaszcza, że grupy można by nazywać zgodnie z nazwami regionów, w których stacjonują.
Jest jeszcze jedna opcja... była w praktyce stosowana od 1986 w USA. Dywizja miała wówczas 10 batalionów (proporca zmechanizowanych i pancernych zależała o charakteru dywizji), do tego brygadę artylerii i brygadę logiostyczną (no też brygade śmigłowców) oraz pomniejsze elementy. Do tego były trzy sztaby brygad, do których na stałe nie było nic przyporządkowane. Brygady zmechanizowane były tworami zmiennymi - przyporządkowywano im po 3-4 bataliony, dywizjon artylerii, wydzielano logistykę w sile batalionu i kompanie specjalistyczne np. z batalionu saperów czy łączności.

Obecnie chyba od tego nieco odeszli... brygady mają bardziej stałe składy, a samodzielność batalionów wzrosła.

Ametyst Faradobus napisał(a):W zasadzie możemy dlatego pozostać przy pułkowej... Nie chodzi mi bowiem o nie wiadomo jaką samodzielność.
To już kwestia Twojego wyboru... jeżeli te 3-4 batalione zostaną zgrupowane w pułki to będą miały tylko dowództwo, skromną logistykę i niewielkie wsparcie. Resztę bedą otrzymywały z poziomu dywizji - jako przydzielane każdorazowo do zadania. Jeśli zdecydujesz się na strukturę brygadową - to te 3-4 bataliony będą miały oprócz dowództwa własne wsparcie (np. dywizjon artylerii), też logistykę pozwalająca tym brygadom działać samodzielnie (choć oczywiście wsparcie poziomu dywizji będzie, ale brygada i bez niego będzie w stanie wykonać zadanie.

Ametyst Faradobus napisał(a):Ile pułków a ile brygad by się składało na taką dywizję?
Generalnie stosuje się zwykle 3 pułki lub brygady na dywizję - choć oczywiście bywały i bywają od tego odstępstwa.

Zanim przejdziesz do pułków i brygad musisz jednak podjąć decyzje organizacyjne na niższych szczeblach...

Po piersze czy będziesz stosował trzy wozy bojowe w plutonach czy cztery? W SZ RB przyjąłem cztery (dlaczego wyjaśnia ten wykład). Jednak nie jest to "jedyne słuszne" rozwiązanie choć obecnie bardzo popularne - ponieważ w ostatnich prawie 30 latach korzystałem już raczej z zachodnich podręczników taktyki, to preferuję cztery wozy w plutonie. Jednak np. w Rosji preferuje się układ trzech wozów (nie wiem może i to zmienili obecnie, ale jeszcze całkiem niedawno było po 3) w plutonie - co za tym idzie taktycznie inaczej wygląda poruszanie się tych pojazdów i wzajemne osłaniania się w walce.

W tym przypadku kompanie będą mniejsze - po 10 wozów, ale będzie ich więcej. W przypadku 4 wozów w plutonie - będzie mniej, ale bardziej rozbudowanych kompanii. Stąd u schyłku ZSRR i w początkach Rosji struktury radzieckie./rosyjskie w ogóle nie miały dywizji - były 4-batalionowe brygady (+ dywizjon artylerii samobieżnej, kompania przeciwlotnicza, rozpoznawcza, saperów i przeciwpancerna oraz chemiczna. Do tego dochodził batalion logistyczny.

Cztery brygady wchodziły w skład korpusu... w ich przypadku ten korpus był taką większą dywizją (odmiennie od struktur gdzie korpusy były złożone z dywizji), ale mającą jeszcze brygade artylerii i brygadę śmigłowców (plus pomniejsze elementy).

Ta organizacja wprowadzona w 1989 była zresztą dość ciekawa... bo brygada pancerna, zmechanizowana i zmotoryzowana miała po 4 bataliony i tylko proporcje batalionów czołgów i zmechanizowanych (na BWP) odróżniały je od siebie. jak były 3 bataliony czołgów i 1 zmech to była to brygada pancerna, jak było 2 na 2 to zmechanizowana, a jak 1 na 3 to zmotoryzowana. Natomiast brygada piechoty wyglądała tak jak zmotoryzowana - czyli 3 bataliony zmech i 1 czołgów, ale zamiast BWP były kołowe BTR-y.

Mógłbyś być calkiem oryginalny w ZSKHiW gdybyś bazował na rozwiązaniach radzieckich, bo mało kto je w mikronacjach stosuje... pewnie są mało znane, bo obecnie znajomość cyrylicy u młodego pokolenia jest znikoma, a Ty jesteś w sumie chlubnym tego wyjątkiem.

W przypadku przyjęcia rozwiązań typu 3 wozy w plutonie i niewielkich komopanii mających po 10 wozów odchodzi Tobie w zasadzie kolejny problem decyzyjny - czyli czy bataliony mają być jednorodne czy mieszane. Przy tak małych strukturach raczej jednorodne - ale wcale tak na siłę być nie musi. Przy założeniu większych kompanii - po cztery wozy w plutonie i po cztery plutony w kompanii (w przypadku zmech jeden to pluton wsparcia) można zrobić bataliony mieszane czyli mające zarówno kompanie czołgów, jak i kompanie zmechanizowane (tak akurat jest w RB). Oczywiście możesz zrobić to samo w przypadku mniejszych kompanii, ale to nie wiem czy bedzie to lepsze rozwiązanie... mniejszym batalionom będzie jednak łatwiej logistycznie przy jednorodnej strukturze.

Sam zdecydujesz jak chcesz zrobić - ale przyznam, że ciekawsze byłoby rozwiązanie radzieckie/rosyjskie z lat 90-tych, bo po prostu byłoby to w mikroświecie oryginalne. Bo o ile rosyjcki sprzęt jest wybierany, to organizacyjnie to bardziej "zachodnio" im wypada.
#6
Cytat:Jasne... tak jak Ty poprawiałeś mi pewne rzeczy (też nazewnicze) dotyczące odznaczeń by to było zgodne z pewnymi prawidłami, tak ja po prostu zwracam uwagę by stosować pewne prawidła nazewniczo-organizacyjne w zakresie wojskowości.

I bardzo słusznie robisz.

Cytat:Podejście bardzo słuszne... w zasadzie jeżeli zdecydujesz się na tą "chińszczyznę" z AKBM to możemy łatwo dopasowac do tego trochę starszego sprzętu na wzorcach radzieckich/rosyjskich.

Myślę, że dałoby to się nawet nieźle wizualnie rozwiązać... na tej ładnie pomalowanej "chińszczyźnie" jeździły by Twoje wojska I rzutu, a dla drugiego rzutu by się znalazło trochę starszego sprzętu i jednolicie pomalowanego (gdzieś mam chyba nawet ten chiński transporter w wersji pierwotnej). Byłby to w dużej mierze sprzęt wzorców radzieckich/rosyjskich np. transportery wzorowane na MTLB (nadają się tez jako holowniki niektórych armat), kołowe BTR-70 lub BTR-80 oraz czołgi oparte na T-72 (choć jak chcesz to i T-55 znajdę). Ciężarówki oparte na Urałach świetnie do tego by pasowały... i można by zrobić całkiem niezły "współczynnik arabskości".

No tak, to jest całkiem niezłe podejście. Możemy uznać, że chińszczyzna to jest pewna nowość wprowadzana teraz, a sprzęt wzorowany na radzieckim funkcjonuje od dawna.

Cytat:Jest jeszcze jedna opcja... była w praktyce stosowana od 1986 w USA. Dywizja miała wówczas 10 batalionów (proporca zmechanizowanych i pancernych zależała o charakteru dywizji), do tego brygadę artylerii i brygadę logiostyczną (no też brygade śmigłowców) oraz pomniejsze elementy. Do tego były trzy sztaby brygad, do których na stałe nie było nic przyporządkowane. Brygady zmechanizowane były tworami zmiennymi - przyporządkowywano im po 3-4 bataliony, dywizjon artylerii, wydzielano logistykę w sile batalionu i kompanie specjalistyczne np. z batalionu saperów czy łączności.

Ile by takie coś liczyło?

Cytat:To już kwestia Twojego wyboru... jeżeli te 3-4 batalione zostaną zgrupowane w pułki to będą miały tylko dowództwo, skromną logistykę i niewielkie wsparcie. Resztę bedą otrzymywały z poziomu dywizji - jako przydzielane każdorazowo do zadania. Jeśli zdecydujesz się na strukturę brygadową - to te 3-4 bataliony będą miały oprócz dowództwa własne wsparcie (np. dywizjon artylerii), też logistykę pozwalająca tym brygadom działać samodzielnie (choć oczywiście wsparcie poziomu dywizji będzie, ale brygada i bez niego będzie w stanie wykonać zadanie.

Cóż, w tym przypadku chyba rozsądniejsze będzie postawienie na brygady. Region, o którym myślę jest stosunkowo słabo skomunikowany i większa samodzielność części składowych będzie czymś sensownym.

Cytat:Po piersze czy będziesz stosował trzy wozy bojowe w plutonach czy cztery? W SZ RB przyjąłem cztery (dlaczego wyjaśnia ten wykład). Jednak nie jest to "jedyne słuszne" rozwiązanie choć obecnie bardzo popularne - ponieważ w ostatnich prawie 30 latach korzystałem już raczej z zachodnich podręczników taktyki, to preferuję cztery wozy w plutonie. Jednak np. w Rosji preferuje się układ trzech wozów (nie wiem może i to zmienili obecnie, ale jeszcze całkiem niedawno było po 3) w plutonie - co za tym idzie taktycznie inaczej wygląda poruszanie się tych pojazdów i wzajemne osłaniania się w walce.


Trzy, a to trochę wynika z chęci zachowania realizmu całego procesu dostarczania sprzętu, ale też z tego do czego te plutony będą używane. W naszym przypadku korzystniejsze będzie postawienie na mniejsze plutony.

Cytat:Cztery brygady wchodziły w skład korpusu... w ich przypadku ten korpus był taką większą dywizją (odmiennie od struktur gdzie korpusy były złożone z dywizji), ale mającą jeszcze brygade artylerii i brygadę śmigłowców (plus pomniejsze elementy).

Tylko czy wówczas też byśmy musieli nazywać to korpusami? Bo mój plan organizacji wojsk lądowych zakłada utworzenie trzech korpusów (wojska operacyjne, wojska wewnętrzne tj. obrona terytorialna oraz istniejącego już Korpusu Obrony Pogranicza tj. straży granicznej). Poza tym dwa garnizony w Aralii i na Żuławach, ale to trochę osobne zagadnienie.

Cytat:W przypadku przyjęcia rozwiązań typu 3 wozy w plutonie i niewielkich komopanii mających po 10 wozów odchodzi Tobie w zasadzie kolejny problem decyzyjny - czyli czy bataliony mają być jednorodne czy mieszane. Przy tak małych strukturach raczej jednorodne - ale wcale tak na siłę być nie musi. Przy założeniu większych kompanii - po cztery wozy w plutonie i po cztery plutony w kompanii (w przypadku zmech jeden to pluton wsparcia) można zrobić bataliony mieszane czyli mające zarówno kompanie czołgów, jak i kompanie zmechanizowane (tak akurat jest w RB). Oczywiście możesz zrobić to samo w przypadku mniejszych kompanii, ale to nie wiem czy bedzie to lepsze rozwiązanie... mniejszym batalionom będzie jednak łatwiej logistycznie przy jednorodnej strukturze.

No ja bym jednak postawił na mieszane. Umiejętności z zakresu obsługi broni pancernej są w naszej armii dosyć powszechne, więc właściwie wszędzie możemy wprowadzać kompanie czołgów.

Krótko mówiąc postawiłbym na ten model wschodni z zastrzeżeniem, że nie nazywamy tych zasadniczych związków taktycznych korpusami z uwagi na plan podzielenia całości wojsk lądowych na trzy korpusy. Ostatecznie też nie musimy na upartego tworzyć dywizji, a na przykład tylko samodzielne brygady i grupy operacyjne. Początkowo plan formowania dywizji wynikał stąd, że mógłbym zachować przynajmniej częściowo dotychczasowy podział (z numeracją, nazewnictwem itp.), ale jeśli mamy do czynienia de facto ze sformowaniem tej armii od nowa to nie ma co się tym nadmiernie przejmować.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#7
Ach, jeszcze jedna sprawa - wstępne rozmieszczenie. Poniżej przedstawiam mapkę tego jak ja widziałbym rozlokowanie tych jednostek, które początkowo zaplanowałem.

[Obrazek: 99296258576875526.png]

Na czerwono zaznaczone są wojska wewnętrzne / obrony terytorialnej, a na czarno - wojska operacyjne. Do tego dojdą oddziały graniczne oraz specjalne, ale nimi zajmijmy się na końcu. Dodam, że Żuławy Rzeżusze są naszą eksklawą oddaloną o kilkaset kilometrów na północ.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#8
Ametyst Faradobus napisał(a):Ile by takie coś liczyło?
Dokładnie to dywizja zmechanizowana wz. 86 liczyła 20287 ludzi (6 batalionów zmech i 4 czołgów - 290 czołgów, 271 BWP, 129 BWR, 339 TO), a pancerna 19998 ludzi (5 batalionów czołgów i 5 zmech - 348 czołgów, 217 BWP, 129 BWR, 320 TO). W sumie to pomimo tej brygady śmigłowców bojowych ze 146 śmigłowcami wcale nie rekord, bo w tym samym czasie niemiecka dywizja pancerna miała 25940 ludzi, a zmechanizowana 26180 ludzi - ale miały po 5 batalionów zapasowych. Znowu w tym samym czasie (u schyłku zimnej wojny) brytyjska dywizja pancerna to raptem 16500 ludzi, a francuska (struktura pułkowa) to raptem 7000 ludzi.

Pole manewru masz więc duże - dywizja może mieć 10-12 tys. żołnierzy (Francja to było przegięcie) lub 25-26 tys. ludzi. Kwestia co uznasz za właściwe. Pewnie najrozsądniej jest coś po środku np. 18 tys.

Ametyst Faradobus napisał(a):No tak, to jest całkiem niezłe podejście. Możemy uznać, że chińszczyzna to jest pewna nowość wprowadzana teraz, a sprzęt wzorowany na radzieckim funkcjonuje od dawna.
I dokładnie coś takiego miałem na myśli... masz stary sprzęt i dajesz go (w ramach restrukturyzacji) w dużej mierze do OT i podobnych, a dla wojsk I rzutu kupujesz nowoczesny. Oczywiście nie wszytko na raz, to jeszcze masz np. stare samochody (UVM-2-66 czyli Urał-4320 nadaje się idealnie, zresztą też UVH-1-66 czyli Kraz-255 też pasuje do holowania ciężkich dział), masz trochę starszych transporterów... wiadomo piechota zmechanizowana jeździ już na tych nowych, zakupionych w AKBM, ale w artylerii, saperach itp mogą jeździć jeszcze te starszych typów. Z czasem się je będzie wymieniało... w przyszłości.

Ametyst Faradobus napisał(a):Cóż, w tym przypadku chyba rozsądniejsze będzie postawienie na brygady. Region, o którym myślę jest stosunkowo słabo skomunikowany i większa samodzielność części składowych będzie czymś sensownym.
To może w ogóle bazować w takim przypadku na samodzielnych brygadach? Po co je łączyć w dywizje? W razie czego połączyć je jako Grupa Operacyjna, ale na codzień będą całkowicie samodzielne. Mogą mieć nawet nazwy od danego rejonu...

Ametyst Faradobus napisał(a):Trzy, a to trochę wynika z chęci zachowania realizmu całego procesu dostarczania sprzętu, ale też z tego do czego te plutony będą używane. W naszym przypadku korzystniejsze będzie postawienie na mniejsze plutony.
No i OK. W takim razie po 3 wozy w plutonach i po 10 w kompanii - system radziecki/rosyjski.

Ametyst Faradobus napisał(a):Tylko czy wówczas też byśmy musieli nazywać to korpusami?


Nie musicie... ten radziecki korpus pancerny z 1989 to miał np. 400 czołgów w porównaniu z 348 w amerykańskiej dywizji pancernej. Proporcja BWP to 267 do 217. To wynik 4 batalionów w brygadzie i 4 brygad w korpusie, choć w batalionach było sprzetu mniej bo radziecki batalion czołgów miał 10 wozów, a amerykański 14.

Znowu brytyjczycy mieli po 18 czołgów w kompanii, a 4 kompanijny batalion nazywali pułkiem... to było zwyczajowe, od czasów początków ichniej broni pancernej - nawiązywało do dawniejszych pułków kawalerii.

Kwestie nazewnicze w porównaniu z ilościami sprzętu nie są sztywne... przykład dość skrajny z czasów DWS. W Armii Czerwonej w 1944 brygada czołgów średnich liczyła etatowo raptem 65 czołgów. Miała 3 bataliony po 21 wozów i 2 w dowództwie... kompania miała 10 wozów. W tym samym czasie niemiecki batalion czołgów miał 68 czołgów i to tylko dlatego, że nigdy nie udało im się dojść do 22 wozów w kompanii (co palnowali, ale nie udało się utworzyć piątych plutonów) i było po 17 w kompanii. Pułk pancerny w dywizji pancernej miał zatem 136 czołgów. Dla porównania w tym samym czasie radziecki korpus pancerny miał 195 czołgów (3 brygady). Armia Czerwona miała mniejsze pododdziały i oddziały czy związki taktyczne, ale w większej ilości - Niemcy odwrotnie, mniej ale bardzo rozbudowanych.

Możesz więc manewrować liczebnością ludzi i sprzętu w dość szerokim zakresie - byle zachować logiczne i przyjęte prawidła organizacyjne i nazewnicze.

Ametyst Faradobus napisał(a):No ja bym jednak postawił na mieszane. Umiejętności z zakresu obsługi broni pancernej są w naszej armii dosyć powszechne, więc właściwie wszędzie możemy wprowadzać kompanie czołgów.
Można, tylko że w tym przypadku trzeba będzie do logistyki niższego szczebla podejść nieco inaczej niż w SZ RB.

Przy dużych kompaniach u nas warto jest mieć drużynę gospodarczą i techniczną oraz więcej zaopatrzenia w kompanii. Przy małych kompaniach korzystniej będzie pewne kwestie przenieść do batalionu (mniejszego w tym przypadku). W kompanii da się tylko transport żołnierskiego wyposażenia, żelaznych racji i sprzętu obozowego. Natomiast paliwo i amunicję da się na szczebel batalionu, tworząc kompanię logistyczną z plutonem technicznym, amunicyjnym i gospodarczym. Bo jeżeli w batalionie będą 4 kompanie bojowe (czołgi, zmech) po 10 wozów to liczba pojazdów wyniesie około 40... w bialeńskich kompaniach jest po 18, a co za tym idzie po 72 w batalionie.
#9
Cytat: Pole manewru masz więc duże - dywizja może mieć 10-12 tys. żołnierzy (Francja to było przegięcie) lub 25-26 tys. ludzi. Kwestia co uznasz za właściwe. Pewnie najrozsądniej jest coś po środku np. 18 tys.

Tak, to by było optymalne. Wtedy zgadzałoby się to z moimi wstępnymi obliczeniami, zgodnie z którymi wojska lądowe powinny u nas liczyć 100-150 000 żołnierzy (zapewne coś koło 120).

Cytat:I dokładnie coś takiego miałem na myśli... masz stary sprzęt i dajesz go (w ramach restrukturyzacji) w dużej mierze do OT i podobnych, a dla wojsk I rzutu kupujesz nowoczesny. Oczywiście nie wszytko na raz, to jeszcze masz np. stare samochody (UVM-2-66 czyli Urał-4320 nadaje się idealnie, zresztą też UVH-1-66 czyli Kraz-255 też pasuje do holowania ciężkich dział), masz trochę starszych transporterów... wiadomo piechota zmechanizowana jeździ już na tych nowych, zakupionych w AKBM, ale w artylerii, saperach itp mogą jeździć jeszcze te starszych typów. Z czasem się je będzie wymieniało... w przyszłości.

No dokładnie, tą drogą pójdźmy. W końcu wymiana całości sprzętu za jednym zamachem byłaby po prostu nielogiczna.

Cytat:To może w ogóle bazować w takim przypadku na samodzielnych brygadach? Po co je łączyć w dywizje? W razie czego połączyć je jako Grupa Operacyjna, ale na codzień będą całkowicie samodzielne. Mogą mieć nawet nazwy od danego rejonu...

Tak, to wydaje się rozsądne. W takim razie trzeba będzie ten podział wymyślić trochę od nowa.

Cytat:Przy dużych kompaniach u nas warto jest mieć drużynę gospodarczą i techniczną oraz więcej zaopatrzenia w kompanii. Przy małych kompaniach korzystniej będzie pewne kwestie przenieść do batalionu (mniejszego w tym przypadku). W kompanii da się tylko transport żołnierskiego wyposażenia, żelaznych racji i sprzętu obozowego. Natomiast paliwo i amunicję da się na szczebel batalionu, tworząc kompanię logistyczną z plutonem technicznym, amunicyjnym i gospodarczym. Bo jeżeli w batalionie będą 4 kompanie bojowe (czołgi, zmech) po 10 wozów to liczba pojazdów wyniesie około 40... w bialeńskich kompaniach jest po 18, a co za tym idzie po 72 w batalionie.

Jasne, to wydaje się logiczne.

Jakie jeszcze decyzje na tym etapie powinienem podjąć?
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#10
Ametyst Faradobus napisał(a):Jakie jeszcze decyzje na tym etapie powinienem podjąć?
W zasadzie większość już podjąłeś...

1/ Kompanie mają po 10 pojazdów i składają się z 3 plutonów, a ich logistyka jest ograniczona do powiedzmy samochodu terenowego i 2 ciężarówek.
2/ Bataliony wybrałeś mieszane, a więc dla dywizji pancernej proponuję układ 2 na 2 (czołgi/zmech), a dla zmechanizowanej 1 na 3. Do tego dowództwo i kompania logistyczna (mniejsza logistyka w kompaniach, ale większa w batalionie). Przy wybranych BWP z działami 100 mm i działkiem 30 mm możesz sobie kompanię wsparcia darować... BWP dadzą odpwoeidnie wsparcie.
3/ W brygadzie cztery tekie mieszane bataliony + dwubateryjny dywizjon artylerii samobieżnej.
4/ Wzorem radzieckim do tego jeszcze kompania dowodzenia, bateria plot, kompania ppanc, kompania rozpoznawcza, kompania saperów i batalion logistyczny.
5/ Brygady nie są duże, a więc możesz spokojnie dać cztery w dywizji lub lepiej trzy takiej jak powyżej, a jedną w nieco innej formie. Coś lekkiego - na kołowych transporterach, tutaj z czwartą kompanią jako kompanią wsparcia.

Należałoby się teraz zastanowić nad kwestią lotnictwa wojsk lądowych. Czy zamierzasz przyporządkować śmigłowce do poszczególnych dywizji czy może są to odrębne jednostki przydzielane niezależnie. I jak to lotnictwo ma być silne?




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości