• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
[Praca magisterska Tymoteusza Piechoty] Utopia i polityka w mikroświecie
#1
Tożsamość i utopia. Ruch mikronacyjny oczami antropologa 

W tej pracy McMelkor próbuje odpowiedzieć na pytanie, co leży u podstaw i przyczyn istnienia mikronacji – państw wirtualnych, kim są osoby w nich partycypujące i co nimi kieruje, jaka jest tożsamość ruchu mikronacjonalistycznego (mikronacyjnego) – z perspektywy antropologii hipernowoczesności i filozofii wieczystej.
Pierwszą mikronację 26. grudnia 1979 r. założył Robert Ben Madison, mikronacja ta nosi nazwę Królestwo Talossy, a Robert Ben Madison wstąpił na tron jako król Robert IWkrótce w progi Talossy zawita pierwszy cyberobywatel, prekursor pokolenia, które zdominuje Królestwo. Pierwsze na świecie królestwo internetowe.
Romantyczny sen Madisona o światowej secesji 10 miliardów państw szybko zyskuje oddanych zwolenników w całym świecie rozwiniętym. Powstaje Liga Państw Secesjonistycznych, pierwsza instytucja skupiająca mikronacje. Kolejne sektory językowe wyrastają jak grzyby po deszczu: przeglądając zasobne archiwa Internetu możemy natrafić na państwa anglojęzyczne, frankofońskie, hispanofońskie, niemieckie, włoskie, holenderskie, flamandzkie, portugalskojęzyczne, katalońskie, czeskie, rosyjskie i wreszcie polskie. Te ostatnie ujrzały światło dzienne wraz z założeniem Królestwa Dreamlandu w 1998 r. przez TomBonda I.
Drugie polskie państwo wirtualne zwiastuje powstanie polskiego Mikroświata jako struktury ponad- i pozapaństwowej jeszcze tego samego roku. Na tym jednak nie koniec: dziś polskojęzycznych mikronacji jest kilkadziesiąt. W 2007 r. Dreamland, Sarmacja i Scholandia powołują Organizację Polskich Mikronacji, zaś na Szczycie tej ostatniej w 2010 r. delegaci państw członkowskich w celach promocyjnych powołują Stowarzyszenie Polskich Mikronacji. 
Najczęściej stawianą tezą mającą wyjaśnić motywacje osób partycypujących w Mikroświecie, popularną zwłaszcza wśród osób z zewnątrz i laików, czasem również wśród samych mikronacjonalistów (co jest widoczne w niektórych tekstach promocyjnych i powitalnych, które pytają potencjalnych nowych obywateli, czy nie chcieliby zostać królami i ministrami), można określić mianem teorii kompensacji; wg psychologa społecznego Mariusza Makowskiego, który wystąpił w słynnym, przynajmniej wśród mikronacjonalistów, reportażu w Kronice TVP 3 Kraków wyemitowanym 10. marca 2007 r., działalność w mikronacjach miałaby być metodą kompensacji tego, czego nie możemy osiągnąć w życiu rzeczywistym. W wzmiankowanym reportażu sugeruje się również, że fenomen mikronacji ma źródło w uzależnieniu od Internetu. 

Wielu analityków zwraca również uwagę, że formuła Mikroświata jako rodzaju rozrywki w czasie wolnym dziś się wyczerpała. Mówi się o końcu cyklu mikronacji jako produktu rozrywki, o przegranej rywalizacji technologicznej z grami sieciowymi prowadzonymi przez profesjonalne firmy, oferujące usługi najbardziej nowoczesne i wysokiej jakości, często darmowe. Zarazem wielu mikronacjonalistów zwraca uwagę na znacznie poważniejsze traktowanie świata wirtualnego niż gdyby stanowił on tylko pewnego rodzaju zabawę, o czym wspomina już Wielka Księga Dreamlandu. 

Fakt dalszego, mimo zauważalnego kryzysu demograficznego, funkcjonowania mikronacji sugeruje, że formuła rozrywki nigdy nie była ich najważniejszą rolą, warunkującą istnienie i stanowiącą jego przyczynę. Zatem konieczne wydaje się znalezienie innej odpowiedzi na pytanie o powód i cel, jakie stawia nam istnienie mikronacji.

   Aby skutecznie i w sposób możliwie całościowy wyjaśnić genezę, raison d’etre – powód bytu i rolę, jaką mikronacje pełnią w życiu swoich uczestników, posłużę się paradygmatem antropologii hipernowoczesności autorstwa jednego z najsławniejszych etnologów francuskich, Marca Augé, który słynie w szczególności z koncepcji „nie-miejsc”, którą rozwinął w eseju Nie-miejsca. Wprowadzenie do antropologii hipernowoczesności wydanym w 1992 r. Owe „nie-miejsca” to przestrzenie anonimowe, wyrwane z kulturowego i antropologicznego kontekstu, wszędzie podobne, pozbawione tożsamości i przeciwstawiane historycznym i tożsamościowym „miejscom antropologicznym”, tworzącym tkankę społeczną. Przykładami „nie-miejsc” mogą być różne elementy sieci globalizacji: hotele, dworce kolejowe, lotniska, supermarkety, autostrady, a także Internet, który wydaje się posiadać najbardziej zintensyfikowane cechy tytułowej koncepcji, gdyż nie jest „miejscem” także w czysto fizycznym znaczeniu tego słowa. Hipernowoczesność charakteryzuje się wspomnianymi „nie-miejscami”, „nie-czasem” (presentism) i „nie-realnością” (wirtualnością), której towarzyszy zmiana percepcji przestrzeni, deterytorializacja, wzrastająca wolność i atomizacja społeczeństw, tym samym samotność człowieka wśród ludzi, w tłumach odwiedzających „nie-miejsca” terminali na lotniskach czy zatłoczone dworce, gdzie nie jest się zobowiązanym do nawiązywania jakichkolwiek więzi społecznych . Wydaje się, że analogia do anonimowych przestrzeni Internetu nie musi być tu szerzej argumentowana.
Różnorodność działalności wirtualnych państw jest bardzo szeroka i nie ogranicza się do formalno-prawnych struktur państwowych, a te ostatnie nie są nawet centrum ich aktywności. Jacques de Brolle, obywatel polskiego Królestwa Dreamlandu, w mikronacyjnym piśmie „Nowe Średniowiecze”, omawiając przykład wspomnianego wcześniej Królestwa Talossy, której twórcy „zajmowali się przede wszystkim żmudnym i metodycznym tworzeniem zrębów swoistej kontrkultury, na którą składały się m. in. nowy język, mitologia, wyimaginowana geografia, formy literackie”, stawia kluczową dla nas tezę, że „mikronacja była raczej mini-narodem, niż mini-państwem”. 
Mikronacje możemy zatem określić mianem kontr-miejsc w świecie nadnowoczesności, miejsc w których nie tylko można zyskać upragnione przez Homo interneticusa poczucie tożsamości i wspólnotowości, ale też światów, gdzie odgrywana może być Utopia. Trudno o bardziej klasyczny przykład „nowoplemion” z koncepcji Michela Maffesoli, zjawiska rozpadu solidarności mechanicznej, zbiorowości ludzi często odległych przestrzennie o potrzebie budowania tożsamości i więzi społecznych o charakterze organicznym niż mini-narody mikronacji, które nawet nie zawsze są narodami państwowymi, ale czasem przyjmują postać narodów etnicznych. 

Mikronacje mogą stać się wzorem dla funkcjonowania w Sieci w epoce informacjonizmu, prekursorem przyszłego przeniesienia agend państw rzeczywistych do Internetu. W chwili obecnej pewne państwa, zwłaszcza te, które szczególnie potrzebują siły propagandy, już posiadają swoje oficjalne strony internetowe, w tym w języku polskim, które do złudzenia przypominają strony znane w świecie mikronacji.

PRZECIWKO WSPÓŁCZESNEMU MIKROŚWIATU

Przejdźmy do drugiej pracy McMelkora, pod tytułem "Przeciwko współczesnemu mikroświatu". 

Każdemu, kto działa w państwach internetowych i ma zmysły w stanie nadającym się do użytku, z obserwacji otoczenia musi nasuwać się prosta konkluzja – Mikroświat obumiera. Co jasne, w ścisłej zależności od koniunktury i warunków miejscowych, wspomniany Kryzys występuje w różnym nasileniu w poszczególnych państwach i innych grupach społecznych. Jedne z nich obumarły zupełnie, dzieląc z wolna los sławetnego Cesarstwa Leblandii i jego sojuszników, inne mają z czego chudnąć i póki co funkcjonują mniej lub bardziej sprawnie, a jeszcze inne posiadają zasoby ludzkie arcypatriotów, którzy mimo małej liczebności godnie stawiają czoła brakowi przypływu świeżej krwi. Obumarcie nie jest też równomierne czasowo – w pojedynczych społecznościach występują skoki aktywności, czasem nawet zmiany demograficzne na stałe i na lepsze; jednak nigdy wzrost nie wygląda tak, jakbyśmy chcieli, czasem przypomina raczej przypadek chorego, któremu poprawia się przed śmiercią. Jednak wśród większości obserwatorów, także zupełnie poślednich zdolności, istnieje zgoda co do rzeczywistego istnienia Kryzysu, szczególnie iż dziś tempo depopulacji państw wirtualnych jest wprost zatrważające.

Wielu mikronacjonalistów mówi o nieuchronnym i bliskim końcu, nie zauważając jakby, że skoro jest jeszcze komu narzekać, tośmy do bram ostateczności wciąż nie dobili. Tyle jest w tej działalności dobra, co i zła – znana jest przecież powszechnie postawa zaklinaczy rzeczywistości (w osobach władz np. leblandzkich), którzy do końca udawali przed samymi sobą, że problem nie istnieje; słabość państwa była tematem tabu dla leblandzkiej propagandy, która nadal godnie wypinając pierś twierdzi, że jest „największym polskim państwem wirtualnym”. Tego chorego stanu umysłu powtarzać nie można. Z drugiej strony, zachowanie siewców defetyzmu bywa szkodliwe, kiedy niszczy wiarę w możliwość innego obrotu spraw. To tak, jak z krytyką, która nie jest konstruktywna – takoż diagnoza bez recepty ma ograniczoną wartość poznawczą. Co więcej, naga diagnoza bez podania przyczyn schorzenia, w praktyce nie przydaje się na nic.
W paru ciekawych przemyśleniach, wśród których najbardziej interesujące przyniosły nam pisma dreamlandzkie, wandejskie, sarmackie oraz wydawany w Mikrosławii „SOKN”, od miesięcy (chodzi o lata 2009-2010) zadawane wciąż jest pytanie, co jest powodem Wielkiego Kryzysu Mikroświata i co należy zrobić, by z niego wyjść.

Internet od czasu powstania pierwszej polskiej mikronacji zmienił się nie do poznania. Sieć pierwotnie łącząca placówki naukowe, służąca wymianie informacji i wiedzy, otworzyła dla ludzkiej twórczości nowe możliwości. Zaczęło się od ludzkiej wyobraźni, która pozwoliła władzom Talossy umieścić swoje państwo w sieci. Po latach jednak koniunktura się zmieniła, technologie poszły do przodu, a internauci znaleźli dla siebie szybsze, łatwiejsze i wymagające mniej refleksji – a więc dla zwykłego człowieka, który skutecznie został oduczony myślenia, przyjemniejsze – sposoby rozrywki.

O typologii przywództwa

Przejdźmy wreszcie do wykładów Karla von Schwarzengraua, które według mnie są interesujące, są dobrą wiedzą o polityce. 
Według MacGregora Burnsa, różnica polega na tym, iż sprawowanie władzy opiera się na podejmowaniu decyzji i realizacji celów niezależnie od tego, czy są one zbieżne z decyzjami i celami podwładnych. Z kolei przywództwo – na realizacji zamierzeń wspólnych dla realizacji celów wspólnych dla przywódcy i zwolenników poprzez mobilizację wszystkich dostępnych środków, a a następnie urzeczywistnienie wspólnych celów.
Władza wywodzi się z przymusu i istnieje, ponieważ jest narzucona przez obowiązujące normy oraz upoważnia rządzącego do wydawania rozkazów i żądania posłuchu. Przywództwo natomiast bazuje na nawiązywaniu kontaktu przez przywódcę ze zwolennikami i zabieganie o ich poparcie. Z tego wynika też, że władza nie gwarantuje autorytetu, a przywództwo można określić skutkiem posiadanego autorytetu i przeświadczenia zbiorowości o słuszności przywództwa.
Cytując profesora Jacka Bartyzela o powodach powstania autorytaryzmu w XX wieku -„Okolicznością specyfikującą autorytaryzm XX-wieczny jest jego sytuacja wyjściowa: stan anomii państwa demoliberalnego, powstałego w wyniku szeregu rewolucji, przewrotów i spisków tajnych towarzystw; upadek monarchii po 1918; niezdolność demokracji parlamentarnych do wytworzenia trwałej większości, zagrożenie rewolucją komunistyczną i najazdem bolszewickim. W tym kontekście rządy autorytarne można określić jako próbę powstrzymania powrotu „rozstrojonego” organizmu politycznego do przedspołecznego stanu natury (w rozumieniu T. Hobbesa), czyli walki „wszystkich przeciw wszystkim”; autorytaryzm jest poniekąd modelem krytycznym demokratycznej republiki, która w sytuacji kryzysu wewnętrznego lub zewnętrznego musi „powołać szefa” zdolnego ocalić państwo.", można znaleźć wiele analogii od obecnej sytuacji mikronacji:
a) Pogłębiający się stan anomii państw i społeczeństw wynikający z kryzysu demograficznego;
b) Zagrożenie powrotem do „stanu natury” (czyli upadku państwa);
c) Potrzeba wzięcia ciężaru działania na kilku stanowiskach przez jedną, dwie lub trzy osoby (powoływanie „szefa” lub „szefów”).
Przywództwo autokratyczno – patriarchalne stanie się coraz popularniejsze w mikroświecie, ponieważ w reżimach demokratycznych będzie coraz więcej wakatów (nawet na istotnych stanowiskach) jak i coraz mniejszego pola do aktywności. Następnie pełniący jakieś funkcje będą odchodzić od prawa, ponieważ będzie dla nich zbyt komplikujące sprawowanie pełnionych obowiązków. Co doprowadzi do zmiany reżimu, porzucenia ograniczeń i powstania hierarchii dzielącej mikronautów na zwykłe osoby działające i nietykalnych „Ojców Narodu”.
 
DEFINICJA I ZJAWISKO POLITYKI W MIKROŚWIECIE

Profesor Andrzej Płatonowicz Ordyński w swoim trzecim wykładzie “Przyczyny kryzysu w kontekście mikrozofii” wygłosił, że jedną z głównych przyczyn kryzysu aktywności w mikroświecie jest odejście od polityki.
Mikrozofia ma być nauką interdyscyplinarną, łączącą w sobie nauki ze świata realnego. Aby wytłumaczyć znaczenie “polityki” w mikroświecie, należy odnieść się do politologii, a następnie skonfrontować znaczenie oraz działania polityczne realne z tym co występuje w mikroświecie i ustalić czym jest “polityka” w mikronacjach.
Więc czym jest polityka? Osobiście skłaniam się do definicji „polityki” zaproponowanej przez Leksykon Politologiczny, czyli “zespół działań podjętych przez ośrodek decyzyjny zmierzających do osiągnięcia zamierzonych celów za pomocą odpowiednio dobranych środków”. Działania, o których w definicji mowa, jeśli są podejmowane przez organy władzy, dotyczą z reguły wszystkich ludzi podległych tymże organom władzy. Takim działaniem może być realizacja programu wyborczego celem zwiększenia poparcia przy wykorzystaniu kompetencji np. Władzy ustawodawczej. “Polityką” może być również zwykłe rozdawanie pączków przypadkowym przechodniom. Jak to wygląda w świecie mikronacyjnym?
W mikronacjach trudno powiedzieć o istnieniu grup społecznych. Sami mikronauci są grupą społeczną, ale do prowadzenia działań na wzór świata realnego to jest niekomfortowa sytuacja. Jeśli mamy grupę 100 mikronautówrozdzielonych równo na 5 mikronacji, mamy 20 osób. W takiej sytuacji nie wykształtuje się społeczeństwo rozumiane jako duża grupa społeczna posiadająca wspólną kulturę, tożsamość i sieć stosunków społecznych. W związku z tym, nie wykształcą się takie grupy społeczne jakie są celem ośrodków decyzyjnych w świecie realnym. Nie będzie komu zaoferować programów socjalnych,obniżanie czy podwyższanie podatków, akcyz czy kwoty wolnej od podatku będzie zwyczajnie nieistotne, a tematy aborcji, in vitro, lgbt, religii czy multikultinie będą miały jakiegokolwiek wpływu na debatę publiczną. W związku z tym, nie powstaną również ruchy masowe dotyczące równouprawnienia czy ruchy obrońców demokracji lub praworządności jeśli rządzący zaczną zaprowadzać ład niezgodny z obowiązującym prawem.

W świecie realnym mówi się o procesie legitymizacji władzy, a rządzący aparat państwowy przykładowo w Polsce (nawet jeśli odejmiemy zwykłych “szeregowych” z organów aparatu państwowego) wchodzi wiele więcej osób niż jest mikronautów. W związku z tym, czy w mikroświecie możemy mówić o legitymizacji władzy? W każdej mikronacji znajduje się kilka osób, które określane są mianem “Ojców Założycieli” lub “Ojców Narodu”. Jednym z ważnych aspektów życia w mikronacji jest chociażby to, że można być poza aparatem państwowym, a być zwykłym szeregowym obywatelem, którego będą bać się rządzący, na przykład będzie to właściciel forum. W naszym wirtualnym świecie od samej legitymizacji władzy ważniejsze jest coś, co nazwałbym “legitymizacją jednostki”. W świecie realnym, w tym kontekście również użyto by sformułowania o legalizacji władzy – w tym wypadku władzy w partii lub organizacji społecznej. W mikronacjach z kolei, partie i organizacje społeczne mają wymiar jedynie symboliczny. 
Programy partii, doktryny polityczne, ideologie... To wszystko symbole. Symbole mające nadać kolorytu jednostce. Poza tym, w świecie realnym, władza czy to państwowa, czy partyjna, ma charakter kolektywny, a w mikroświecie – indywidualny.
Tak więc, czym jest polityka w mikroświecie? Można ją opisać bazując na przytoczonej na wstępie propozycji definicji zaczerpniętej z Leksykonu Politologicznego. Rozbieżność między światem realnym, a mikronacyjnym pojawia się w momencie kiedy wchodzimy w szczegóły. Adresatami programów wyborczych w mikroświecie nie są ani wielkie struktury społeczne, ani grupy społeczne. Adresatami są pojedyncze jednostki. Programy wyborcze nie są nasiąknięte postulatami ideologicznymi oraz nie poruszają tematów dóbr społecznych. Ideologia w programach ma charakter wyłącznie symboliczny. Jej zadaniem jest po prostu osadzenie graczy jakimi jest mikronacyjny działacz polityczny na ideologicznej osi. Ideologia ta ma legitymizować jego jednostkę wyrażając cechy charakteru. Dlatego, dla przykładu, zamiast pisać, że jest się autorytarnym, żądnym władzy, bezwzględnym, bezkompromisowym człowiekiem, lepiej osadzić siebie na pozycji nacjonalizmu lub faszyzmu. W związku z tym nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że mikroświat odszedł od polityki. Polityka jest wszędzie, tylko jest bardziej zakamuflowana, nie jest taka sama do jakiej przywykliśmy w świecie realnym. Dlatego jest trudniej dostrzegalna. Mimo to, ona istnieje i patrząc na państwo, w którym Schwarzengrau działa, czyli na Suderland, polityka w pewnym momencie stała się głównym aspektem życia, gdzie nie było miejsca (i pewnie ochoty) na jakąś inną działalność. Obecnie to się wyciszyło. Po okresie, gdzie polityka w Suderlandzie odpowiadała tej klasycznej definicji (czyli nastawieniu na budowę dobra wspólnego) związanego z tworzeniem państwa w roku 2016, nastał czas, gdzie polityka stała się bliższa nowożytnej definicji (zamach stanu jesienią 2016). Po zamachu stanu nastał okres stabilizacji i budowy dobra wspólnego (do lata 2017), gdzie nagle to się zmieniło i polityka przybrała formę zaciekłej rywalizacji między jednostkami na wzór marksistowskiej walki klasowej. Walka ta trwała do wiosny 2018 roku i prawie cały rok wyłoniła się “demokratyczna diarchia” w postaci rządów moich i Pana Byfyja. Od marca 2019, przez następne pół roku znowu porzucono budowę dobra wspólnego na rzecz brutalnej walki, której dewizą mogło być hasło “cel uświęca środki”. Teraz znowu Suderland nastawił się na budowę dobra wspólnego i wrócił do “diarchii” tylko już nie będącej przykrytą systemem demokratycznym.
Von Schwarzengrau kończy taką małą refleksją. Skoro w Suderlandzie polityka przybrała tak bardzo sinusoidalny charakter, może zwyczajnie jest taki los mikroświata? Może to właśnie po erze polityki, jakiej to każdy by oczekiwał (czyli opartej na nowożytnej filozofii polityki) musi przyjść pewne wyciszenie i zwrot w kierunku spokojnej budowy dobra wspólnego w wyciszeniu? Jeśli uznamy mikronacje za grę, naturalne jest, że ktoś wygrywa. A jak ktoś wygrywa, to i ktoś przegrywa. Każdy z nas miał do czynienia w świecie realnym z grą, w której ciągle przegrywał. Czy ktoś z nas dalej w to gra i świadomie naraża się na frustrację? Mikroświat nie mógł odejść od polityki, bo to jest niemożliwe. Świat się zmienia, czyli zmieniamy się my, ale również decyzje i działania jakie podejmujemy. Może po tak długiej walce w Suderlandzie, po aferze związanej z fałszerstwem wyborczym w Federacji Nordackiej, po epoce rządów JKM Alfreda w Dreamlandzie, zdradzie Bialenii przez jej obywateli w roku 2018 musi nastać okres stabilizacji i spokojnego, wyciszonego działania celem odbudowy?

PODSUMOWANIE

 Wykłady mgr. Schwarzengraua są fascynujące, ponieważ mówią o mikronacyjnej polityce i przywództwie. Co do prac McMelkora, który nawet wymienił historię mikronacji, począwszy od Królestwa Talossy sądzę że miał dobre intencje. 
Podsumowując, myślę że zarówno wykłady von Schwarzengraua, jak i prace McMelkora staną się drogowskazem i nauką dla przyszłych mikronautów, którzy pragną być politykami i przywódcami. 

BIBLIOGRAFIA

Tożsamość i utopia. Ruch mikronacyjny oczami antropologa, Simon McMelkor, 2012 
Przeciwko współczesnemu mikroświatu, Simon McMelkor, 2011 
Karl von Schwarzengrau, O typologii przywództwa, Acta Microsophica
Karl von Schwarzengrau, Definicja i zjawisko polityki w mikroświecie 
Andrzej Płatonowicz Ordyński, Przyczyny kryzysu w kontekście mikrozofii”, 2019
#2
Drobna uwaga techniczna (może przyda się też w realu): warto wypracować sobie jednolity system zapisu bibliograficznego. Ja w mikronacjach zazwyczaj stosuję taki:

Inicjał nazwiska Nazwisko, Tytuł, "Nazwa Czasopisma", numer, rok
Inicjał nazwiska Nazwisko, Tytuł, Miejsce Wydania, rok

Plus ewentualnie dodaję łączę.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#3
Bardzo ciekawa praca doktorska, dowiedziałem się wielu nowych rzeczy. Mógłbym prosić o linki źródłowe do prac? I do Wielkiej Księgi Drimlandu?
(-) Aleksander Novak
[Obrazek: SR-WESTLAND.png][Obrazek: antipixel_zpviw.png]
#4
Podeślę na pw.
#5
Toż to sklejone ze sobą części kilku prac.
#6
Jak na polskim uniwersytecie.
#7
Pracę oceniam na ocenę niedostateczną (2.0), tym samym nie została zaliczona. Czekam na nową wersję. Po kolejnym plagiacie będę wnioskował o skreślenie z listy studentów.
#8
Będę starał się napisać w ciągu trzech tygodni.
#9
Kulega Student obejrzy w ramach kursu z etyki pracy naukowej "Hejtera" Komasy. Przynajmniej pierwszą scenę. xD
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#10
(29-11-2021 20:12)Karl von Schwarzengrau napisał(a): Jak na polskim uniwersytecie.

I nie tylko tam.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości