• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Putin- wprowadź wojsko?
#81
(17-12-2021 19:50)Ametyst Faradobus napisał(a): Ja kiedyś Prezesa samego widziałem na Wawelu.
Nie chodzi o to kogo się widziało czy wręcz witało z nim (mogę sobie zaliczyć 2 prezydentów - Kwaśniewskiego i Komorowskiego, ministrów to nawet nie liczę.... taką robotę miałem, przez jakiś czas jeden ze "sztandarowych obiektów NATO", swego czasu, w tym grajdole.... choć nie, akurat Komorowski to w zupełnie innych okolicznościach, cywilnych), ale o to jak trzeba zaćpać, aby oglądać TV Trwam czy upaść do poziomu "znania osobistego" niejakiego Tadeusza R. (bo ja to nawet nie podam ręki zwykłemu klesze... trzeba się choć trochę szanować, a po za tym po prostu czymś takim się po ludzku brzydzę). Są jakieś granice... alkohol nawet nie spowoduje ich przekroczenia, to muszą być jakieś "mocne prochy".
#82
No żeby podać takiemu zwykłemu księdzu rękę to trzeba się śćpać takim okropnym prochem o nazwie "uprzejmość". Strasznie to to ochydne, nie polecam.

No ale żeby znać Ojca Dyktatora? To trzeba śćpać się tzw. Bogatą Biedotą, wtedy się będzie bezdomnym i będzie się miało dwa auta, to będzie mu można dać i go poznać. Ale to taki bardzo rzadki proszek, niespotykany taki.
#83
(17-12-2021 20:04)Joahim-von-R napisał(a): No żeby podać takiemu zwykłemu księdzu rękę to trzeba się śćpać takim okropnym prochem o nazwie "uprzejmość". Strasznie to to ochydne, nie polecam.
Wybacz, ale uprzejmość też ma pewne granice... podanie ręki klesze już poza to wykracza. Uprzejmy to ja jestem dla sprzątaczki w firmie, dla kasjerki w Stonce, dla stróża na parkingu oraz całej reszty uczciwych i ciężko pracujących ludzi, który wykonują nawet proste i mało nobilitujące prace (jednak niezbędne), co więcej kiedyś byłem sąsiadem prostytutki i też byłem uprzejmy - ale uprzejmość nie wchodzi w grę w kontaktach z takimi klechami czy "marginesem społecznym" (złodzieje itp.). Pewnym ludziom się po prostu ręki nie podaje... bo jest to poniżej godności człowieka.
#84
Jak ktoś ich utrzymuje, to widocznie jest zapotrzebowanie. Problemem jest tylko wyciąganie kasy z budżetu państwa. Niech się utrzymują całkowicie ze składek członkowskich.
#85
(17-12-2021 20:19)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a): Niech się utrzymują całkowicie ze składek członkowskich.
Jeżeli ich instytucja będzie miała tylko takie prawa jak każde inne stowarzyszenie utrzymujace się ze skłądek członkowskich (z prawem do prowadzenia działalności gospodarczej na takich samych zasadach opodatkowania jak każdy inny podmiot) w tym kraju to niech sobie istnieją... nie mam nic przeciwko. Inna sprawa, że i tak takim ręki nigdy nie podam, bo się zwyczajnie brzydzę. Są jednak pewne granice przyzwoitości...
#86
Ej, a z ciekawości: jaka była reakcja wojska kiedy wprowadzono do niego kapelanów ze stopniami oficerskimi? Nagle miałeś nad sobą klechę (profana, cywila de facto), któremu trzeba salutować, bo ma na przykład drugi najwyższy stopień w jednostce. Zawsze mi się wydawało, że dla prawdziwego wojskowego to jest upokarzające musieć salutować jakiemuś "generałowi" Flaszce albo Guzdkowi, który wężyk dostał z dupy.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#87
No to ja byłem w zeszłym roku w Białymstoku, i widziałem Kononowicza, nawet z nim rozmawiamy. Choć majora Suchodolskiego nigdy nie widziałem, to znam go tylko z internetu.
#88
(17-12-2021 20:45)Ametyst Faradobus napisał(a): Ej, a z ciekawości: jaka była reakcja wojska kiedy wprowadzono do niego kapelanów ze stopniami oficerskimi? Nagle miałeś nad sobą klechę (profana, cywila de facto), któremu trzeba salutować, bo ma na przykład drugi najwyższy stopień w jednostce. Zawsze mi się wydawało, że dla prawdziwego wojskowego to jest upokarzające musieć salutować jakiemuś "generałowi" Flaszce albo Guzdkowi, który wężyk dostał z dupy.
A jaka miała być? Tej bandzie na początku (za prezydentury Wałęsy) dawano z marszu stopień kapitana... wyobraż sobie jaka była reakcja oficerów, którzy na ten stopień musieli minimum 7 lat służyć (i to przynajmniej 3 lata na najniższym stanowisku oficerskim - dowódcy plutonu). Potem to zlikwidowali i to coś zaczynało podporucznikiem... co i tak w czasach gdy, aby dostać stopień oficerski była potrzeba ukończenia 4-letniej szkoły oficerskiej (lub 5-letniej akademi wojskowej), nie budziło zachwytu. Teraz oczywiście nie ma to znaczenia, bo współczesnych oficerów i tak produkują na paromiesięcznych kursach, więc się zrównało.

Mój stosunek do klechów w mundurach był zawsze prosty... mówiłem takiemu na Ty, z wyraźną pogardą w głosie i gorzej się do nich odnosiłem jak do szeregowca z poboru. Na burze, że "on jest oficerem" (i mu się niby jakiś szacunek należy... śmieszne, że niby klesze się coś takiego należy, nieźle im odwalało chwastom) odpowiadałem, że "per ksiądz" mu mówił nie będę, bo ich hierarchię mam w czterech literach, a per "Panie Kapitanie" też nie będę, bo większość "moich szwejów" ma więcej służby niż to coś w "śliniaku" zamiast krawata. 

No, ale uczciwie przyznam - mogłem sobie na to pozwolić, bo mój dowódca jednostki był przyzwoitym i uczciwym człowiekiem oraz oczywiście miał do nich taki sam stosunek jak ja... to się mogli skarżyć, do u*** śmierci. A "stary" najwyżej z uśmiechem powiedział... "Q*** sierżant, naprawdę nie dasz rady się trochę pohamować i im przy każdej okazji nie przy****"?

Nigdy w życiu nie podałem klesze ręki... zawsze twierdziłem, że "takim jak wy, człowiek przyzwoity i szanujący się ręki nie podaje"... 

No to finalnie po prostu trzymali mnie od nich z daleka. Nigdy nie musiałem mieć z nimi do czynienia, a jak było cokolwiek z ich udziałem to zawsze miałem np. "wolne za służbę", której sobie jakoś nie mogłem przypomnieć. No, ale ja służyłem w czasach gdy byli jeszcze w armii ludzie przyzwoici, nie było jeszcze tego "wyścigu szczurów", donosy były piętnowane (a nie nagradzane), a w armii się służyło, a nie pracowało.  Sama armia nie przypominała wtedy "przeciętnego korpo"... Jak to się zaczęło zmieniać  - to po prostu odszedłem co cywila, bo jak nadmieniłem człowiek powinien szanować sam siebie.

(17-12-2021 20:19)Andrzej Płatonowicz Ordyński napisał(a): Jak ktoś ich utrzymuje, to widocznie jest zapotrzebowanie.
Bardzo budujące są ostatnie sondaże, które pokazują, że w grupie wiekowej 18-25 lat to "zapotrzebowanie" jest na poziomie 20 procent. To dobrze wróży na przyszłość... ja pewnie nie doczekam, ale Wy macie szanse zobaczyć ich zasłużony upadek.
#89
Wiesz, zobaczyć może i zobaczymy. Ale i zobaczymy też powstanie czegoś nowego ala to. My jesteśmy tak jebniętym gatunkiem, że raczej nie obejdziemy się za długo bez żadnej religii.

Inna sprawa że ja pewnie końca tego też nie dotrwam bo wcześniej skoczę na bungee z pętlą na szyi bo sam w to wierzę.
#90
(17-12-2021 21:22)Joahim-von-R napisał(a): My jesteśmy tak jebniętym gatunkiem, że raczej nie obejdziemy się za długo bez żadnej religii.
Nie przesadzaj... w wielu cywilizowanych krajach postępuje laicyzacja życia, a religie są czymś marginalnym, istniejącym dla pewnego procenta chętnych, ale bez jakiś przywilejów. Z biegiem czasu stanie się to jakimś "folklorem"... i tego Wam, młodym życzę.




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości