• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
2 minuty do zagłady
#1
https://thebulletin.org/2018-doomsday-clock-statement/

Od 1953 roku nigdy nie byliśmy tak blisko III wś. A jeszcze w ostatnim czasie działania USA-Chiny (patrz sprawa Huawei) sprawiają, że w roku 2019 będzie to tylko jedna minuta do godziny "0".
#2
Od kilku lat straszy się wojną. Jakoś do tej pory nie nadeszła.
Nawet wydaje mi się, że prędko jej nie będzie.
USA chce wojny
ChRL i Rosja niekoniecznie.
UE wspierana przez ChRL. Tak ChRL istnienie UE jako 4 mocarstwa jest na rękę.
Ajatollah Ali ibn Abi Talib
#3
Nie wydaje mi się, by światowe mocarstwa obchodził jakiś zegar. A z tego, co się orientuje, to uwzględnia on także np. sprawy klimatyczne. I tak naprawdę wojna może wybuchnąć dzisiaj, może za 10 lat, a może w ogóle nie wybuchnie. Raczej nikt nie patrzy na zegar przy jej planowaniu. W rzeczywistości do konfliktu światowego zapewne doprowadzi seria wypadków i błędnych decyzji, a nie długi plan opracowywany przez lata. A tych wypadków z pewnością naukowcy nie przewidzą.
#4
Ja również nie spodziewam się wojny w najbliższych latach. Mocarstwa raczej będą się ścierały poprzez swoich sojuszników na peryferiach świata. Najbardziej agresywnym mocarstwem są od 2WŚ Stany, a z każdym rokiem coraz bardziej słabną w stosunku do innych potęg.
#5
Przede wszystkim wojna w pobliżu swoich granic, na własnych terytoriach czy w miejscach ważnych dla prowadzenia interesów gospodarczych nikomu się nie opłaca. Najlepszym gwarantem pokoju jest międzynarodowość biznesu... bo bez wsparcia finansowego nie da się prowadzić wojny.

A ten umiędzynarodowiony biznes zawsze straci gdy wojna toczy się tam, gdzie ma swoje zakłady i gdzie ma duże rynki zbytu. Stąd wojny prowadzone są obecnie na stosunkowo niewielką skalę i na terenach dalekich od "cywilizacji". 

USA, Europę, Rosję i Chiny łączą sieci międzynarodowego biznesu - a to on (piśrednio oczywiście) decyduduje, też o tym jacy politycy zasiadają we władzach.
#6
Według mnie przede wszystkim ma tu znaczenie zmiana warunków. Wojna się zmienia, niezależnie ile gier będzie się reklamować stwierdzeniem, że nie. Stany Zjednoczone wciąż próbują rozwijać się w kierunku starego konfliktu, co przydaje im się chyba tylko na bliskim wschodzie. Zapominają, że otwarty konflikt się teraz zwyczajnie nie opłaca. Priorytety się zmieniły. Społecznństwo się zmieniło, a wraz z nim reguły wojny. Na naszych oczach toczy się kilka konfliktów medialnych, bo zwyczajnie wmówienie wszystkim, iż ktoś nie ma racji jest bardziej opłacalne, niż wymuszenie siłą przyznania nam tej racji.

Dlatego nie ma się czego bać. O ile oczywiście jesteście Panowie (w co nie wątpię) ludźmi inteligentnymi, którzy oprą się propagandzie i rzetelnie sprawdzą, kto tak naprawdę ma rację. Jedyne, co możemy zrobić, to nie dać wejść sobie na głowę i nie dać komuś manipulować nami. Pójście do wojska już nie wystarczy, bo nie doczekamy się konfliktu o dawnych warunkach.
#7
Na wojnę, przynajmniej w najbliższym czasie, się, uważam, nie zapowiada. Nie ma co nakręcać nieprzemyślanej histerii. Tak, jak to już zostało powiedziane, już jeżeli o czymkolwiek, to raczej można by było mówić o potencjalnych zmaganiach na "peryferiach", może incydentach typu zimnowojennego, nie otwartej wojnie. Jeżeli ktoś chce wojny, to najprędzej USA, a należy mieć spore wątpliwości, czy odważą się iść w konflikt na szeroką skalę.

Z owym byciem Chinom na rękę istnienia UE jako "czwartego mocarstwa", miałbym także wątpliwości, biorąc pod uwagę choćby historyczny kontekst tak zwanej integracji europejskiej. Dosyć ciekawie to zostało choćby ujęte w tym artykule: https://konserwatyzm.pl/nie-ma-europeizm...tlantyzmu/
#8
> konserwatyzm.pl

     xD
xD     xD
#9
Co ma towarzyszka do najbardziej katechonicznego portalu w polskim internecie (poza Xportalem i Bialenią :v )?




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości