02-03-2020 11:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-03-2020 23:45 przez Michelangelo Piccolomini.)
Szanowni Państwo,
Kochani moi!
Na wstępie swojego niezbyt długiego wykładu (raczej zachęty do dyskusji) chciałbym postawić hipotezę o następującej treści: Mikołaj Dreder jest nowym Albertem Orańskim. Oznacza to, że uczeń dorównał swojemu mistrzowi. Przemawia za tym wiele argumentów. Postaram się omówić je po kolei.
Dlaczego uznałem, że Mikołaj Dreder jest uczniem Alberta Orańskiego? Otóż sam do tego się poniekąd przyznał. Zobaczmy wypowiedź z jego pamiętnika:
Tak rzeczywiście było. Mikołaj Dreder był bardzo lojalny wobec Alberta Orańskiego, który rozpoczął rządy w Rotrii po tzw. Rewolucji Październikowej w 2014 r. Nie opuścił Państwa Kościelnego i jako kardynał z nominacji marionetkowego Kosmy Medycejskiego (Klemens III) wiernie służył. Nagrodą było wyniesienie do godności antypatriarchy Benedykta I w Rotrii na skarlandzkim, a potem niderlandzkim forum.
Kochani moi!
Króciuteńki wstęp
Na wstępie swojego niezbyt długiego wykładu (raczej zachęty do dyskusji) chciałbym postawić hipotezę o następującej treści: Mikołaj Dreder jest nowym Albertem Orańskim. Oznacza to, że uczeń dorównał swojemu mistrzowi. Przemawia za tym wiele argumentów. Postaram się omówić je po kolei.
Dreder uczniem Orańskiego
Dlaczego uznałem, że Mikołaj Dreder jest uczniem Alberta Orańskiego? Otóż sam do tego się poniekąd przyznał. Zobaczmy wypowiedź z jego pamiętnika:
Cytat:Albert Orański był niezwykle ambitny, a najwyższe miejsce w jego hierarchii ambicji i celi miała władza w Państwie Kościelnym. Tak też Albert postanowił wykorzystać okazję i poszukiwał sojuszników w niestabilnej Rotrii. Pierwszym z nich został, znany mu od dłuższego czasu, Prymas Niderlandów Mikołaj Dreder
Tak rzeczywiście było. Mikołaj Dreder był bardzo lojalny wobec Alberta Orańskiego, który rozpoczął rządy w Rotrii po tzw. Rewolucji Październikowej w 2014 r. Nie opuścił Państwa Kościelnego i jako kardynał z nominacji marionetkowego Kosmy Medycejskiego (Klemens III) wiernie służył. Nagrodą było wyniesienie do godności antypatriarchy Benedykta I w Rotrii na skarlandzkim, a potem niderlandzkim forum.
Dreder nigdy nie przyłączył się do rodu Orańskich, a był przecież w przeszłości w rodzinie Medyceuszy-Zepów. Jednak zawsze starał się opowiadać jako przeciwnik rodzin w Rotrii, co pozwalało mu umiejętnie lawirować między wpływowymi osobami.
Dreder odwraca się od Orańskiego
Dreder odwrócił się od Alberta Orańskiego dopiero po ponownym powrocie do Państwa Kościelnego. Nie spodobała mu się wizja sprawowania rządów przez Piusa VI. Nie wiadomo czy wtedy już utworzył stronnictwo z obecnym Piusem Marią de Medici i Aureliem Medyceuszem. Chyba nie, bo ten ostatni był wtedy dość "świeżym" mikronautą. W każdym razie Dreder poparł reformy Sylwestra I dotyczące skrócenia pontyfikatu Patriarchy Rotrii, bo sam chciał wstąpić na Złoty Tron. Gdy wstąpił jako Pius Leon I, emerytował Alberta Orańskiego i Ksawerego van Berdena. Była to iście mistrzowska zagrywka, niczym wprowadzenie 80 lat jako granicy czynnego prawa wyborczego w konklawe przez realnego Pawła VI. Pozbył się swoich przeciwników. Dzieła opanowania kolegium dokonał przez usunięcie nieaktywnego Orjona Surmy i mianowania równie nieaktywnego, ale wiernego Andreasa Salzy jako kardynała honorowego.
Dreder = Orański 2.0
Dreder słusznie został określony przez swego ulubieńca Piusa Marię de Medici jako monarchofaszysta. Jego charakterystyka była trafna. Dreder rządzi autorytarnie, kształtuje politykę Rotrii według swojej wizji. Tak samo, jak Orański, nie zważa na żadną krytykę. Nie słucha niczyich rad. Otoczył się wianuszkiem oddanych osób - w przypadku Orańskiego byli to Surma, Wilhelm Orański, a także wcześniej Karol Wawrzyniec Medycejski-Zep. Dreder zaś kontroluje Aurelia Medycejskiego, Andreasa Salzę. Wpatrzeni w niego są również Pius Maria de Medici oraz nowy ulubieniec (do momentu większej ilości nauki na studiach) - Sieniawski.
Orańskiemu nie były obce brudne sztuczki. Drederowi również. Nie przestrzega on tajemnicy konklawe - w trakcie wyboru Klemensa IV pisał do mnie na GG o taktyce zablokowania kandydatury Wilhelma Orańskiego. Po moim wczorajszym odejściu próbował zaś przekupić moich potomków, aby porzucili nazwisko. Dreder chce mieć pełną kontrolę nad Rotrią. Starał się uratować aktywnego i dobrego jako Ekonoma Maurycego, to dał mu kapelusz kardynalski. Ale w celu zachowania większość w kolegium mianował równocześnie Sieniawskiego, który będzie skakał, jak mu Dreder czy Pius Maria de Medici zagrają. Chyba, że odejdzie z nadmiaru nauki, jak nie raz czynił.
Nominacje in pectore? Kardynałami zostaną Taddeo i Adalbertus Hipogriffowie pod warunkiem, że będą wiernie służyć Drederowi i aprobować jego wizję rozwoju Rotrii. Wizja ta się nie zmieni. Albert Orański zabetonował Państwo Kościelne na bodajże dwa lata. Dreder uczyni to samo.
Równie krótkie zakończenie
Nie jestem nieobiektywny. Wizja Dredera jest ciekawa i sprawdza się. Rotria jest aktywna, dużo się dzieje. Dopóki nie przyjdzie wypalenie, wszystko będzie się kręcić. Wydaje mi się tylko, że upadnie system gospodarczy, jeżeli Maurycy nie powróci. Chociażby nawet i źle się działo w Państwie Kościelnym, to Dreder nadal będzie twierdził, że czyni słusznie. Jest nowym Albertem Orańskim, przekonanym o swojej nieomylności i niesłuchającym rad innych. Historia zatoczyła koło.
A co Wy, drodzy słuchacze o tym myślicie?
EDIT: Moje niedopatrzenie. Kapelusz Surmie odebrał Sylwester I, na jego prośbę. Przynajmniej taka jest oficjalna wersja.


![[Obrazek: 32JUj.png]](https://funkyimg.com/i/32JUj.png)

![[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]](http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/85_13_12_22_10_32_48.png)