• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mikołaj Dreder - nowy Albert Orański?
#1
Szanowni Państwo,
Kochani moi!

Króciuteńki wstęp

Na wstępie swojego niezbyt długiego wykładu (raczej zachęty do dyskusji) chciałbym postawić hipotezę o następującej treści: Mikołaj Dreder jest nowym Albertem Orańskim. Oznacza to, że uczeń dorównał swojemu mistrzowi. Przemawia za tym wiele argumentów. Postaram się omówić je po kolei.

Dreder uczniem Orańskiego

Dlaczego uznałem, że Mikołaj Dreder jest uczniem Alberta Orańskiego? Otóż sam do tego się poniekąd przyznał. Zobaczmy wypowiedź z jego pamiętnika:

Cytat:Albert Orański był niezwykle ambitny, a najwyższe miejsce w jego hierarchii ambicji i celi miała władza w Państwie Kościelnym. Tak też Albert postanowił wykorzystać okazję i poszukiwał sojuszników w niestabilnej Rotrii. Pierwszym z nich został, znany mu od dłuższego czasu, Prymas Niderlandów Mikołaj Dreder

Tak rzeczywiście było. Mikołaj Dreder był bardzo lojalny wobec Alberta Orańskiego, który rozpoczął rządy w Rotrii po tzw. Rewolucji Październikowej w 2014 r. Nie opuścił Państwa Kościelnego i jako kardynał z nominacji marionetkowego Kosmy Medycejskiego (Klemens III) wiernie służył. Nagrodą było wyniesienie do godności antypatriarchy Benedykta I w Rotrii na skarlandzkim, a potem niderlandzkim forum.

Dreder nigdy nie przyłączył się do rodu Orańskich, a był przecież w przeszłości w rodzinie Medyceuszy-Zepów. Jednak zawsze starał się opowiadać jako przeciwnik rodzin w Rotrii, co pozwalało mu umiejętnie lawirować między wpływowymi osobami.

Dreder odwraca się od Orańskiego

Dreder odwrócił się od Alberta Orańskiego dopiero po ponownym powrocie do Państwa Kościelnego. Nie spodobała mu się wizja sprawowania rządów przez Piusa VI. Nie wiadomo czy wtedy już utworzył stronnictwo z obecnym Piusem Marią de Medici i Aureliem Medyceuszem. Chyba nie, bo ten ostatni był wtedy dość "świeżym" mikronautą. W każdym razie Dreder poparł reformy Sylwestra I dotyczące skrócenia pontyfikatu Patriarchy Rotrii, bo sam chciał wstąpić na Złoty Tron. Gdy wstąpił jako Pius Leon I, emerytował Alberta Orańskiego i Ksawerego van Berdena. Była to iście mistrzowska zagrywka, niczym wprowadzenie 80 lat jako granicy czynnego prawa wyborczego w konklawe przez realnego Pawła VI. Pozbył się swoich przeciwników. Dzieła opanowania kolegium dokonał przez usunięcie nieaktywnego Orjona Surmy i mianowania równie nieaktywnego, ale wiernego Andreasa Salzy jako kardynała honorowego.

Dreder = Orański 2.0

Dreder słusznie został określony przez swego ulubieńca Piusa Marię de Medici jako monarchofaszysta. Jego charakterystyka była trafna. Dreder rządzi autorytarnie, kształtuje politykę Rotrii według swojej wizji. Tak samo, jak Orański, nie zważa na żadną krytykę. Nie słucha niczyich rad. Otoczył się wianuszkiem oddanych osób - w przypadku Orańskiego byli to Surma, Wilhelm Orański, a także wcześniej Karol Wawrzyniec Medycejski-Zep. Dreder zaś kontroluje Aurelia Medycejskiego, Andreasa Salzę. Wpatrzeni w niego są również Pius Maria de Medici oraz nowy ulubieniec (do momentu większej ilości nauki na studiach) - Sieniawski.

Orańskiemu nie były obce brudne sztuczki. Drederowi również. Nie przestrzega on tajemnicy konklawe - w trakcie wyboru Klemensa IV pisał do mnie na GG o taktyce zablokowania kandydatury Wilhelma Orańskiego. Po moim wczorajszym odejściu próbował zaś przekupić moich potomków, aby porzucili nazwisko. Dreder chce mieć pełną kontrolę nad Rotrią. Starał się uratować aktywnego i dobrego jako Ekonoma Maurycego, to dał mu kapelusz kardynalski. Ale w celu zachowania większość w kolegium mianował równocześnie Sieniawskiego, który będzie skakał, jak mu Dreder czy Pius Maria de Medici zagrają. Chyba, że odejdzie z nadmiaru nauki, jak nie raz czynił.

Nominacje in pectore? Kardynałami zostaną Taddeo i Adalbertus Hipogriffowie pod warunkiem, że będą wiernie służyć Drederowi i aprobować jego wizję rozwoju Rotrii. Wizja ta się nie zmieni. Albert Orański zabetonował Państwo Kościelne na bodajże dwa lata. Dreder uczyni to samo. 

Równie krótkie zakończenie

Nie jestem nieobiektywny. Wizja Dredera jest ciekawa i sprawdza się. Rotria jest aktywna, dużo się dzieje. Dopóki nie przyjdzie wypalenie, wszystko będzie się kręcić. Wydaje mi się tylko, że upadnie system gospodarczy, jeżeli Maurycy nie powróci. Chociażby nawet i źle się działo w Państwie Kościelnym, to Dreder nadal będzie twierdził, że czyni słusznie. Jest nowym Albertem Orańskim, przekonanym o swojej nieomylności i niesłuchającym rad innych. Historia zatoczyła koło.

A co Wy, drodzy słuchacze o tym myślicie?

EDIT: Moje niedopatrzenie. Kapelusz Surmie odebrał Sylwester I, na jego prośbę. Przynajmniej taka jest oficjalna wersja.
#2
Mam nadzieję, że ktoś skomentuje. Smile
#3
Wątpię. Bo to stek kłamstw - np. z Orjonem albo z emeryturą Alberta. Ale cóż - nie liczy się prawda, liczy się elokwencja.
#4
Jesteś niecierpliwy, ale skoro chcesz, to odpowiem od razu, na szybko. Wink

Po pierwsze, nie wiem za wiele o rewolucji październikowej '14, a wielu Rotryjczyków mi się miesza ze względu na imiona patriarsze, adopcje i wskrzeszenia. Przydałoby się systematyczne przedstawienie "kto jest kto". 

Po drugie, czy można winić Dredera, jeśli jest aktywny i póki co utrzymuje kraj we względnej aktywności? (względnej, bo długie ceremonie i kopiowanie Ewangelii zakłamują statystyki) Nie ma świętych polityków, jak powiedział Towarzysz Generał, Dreder i Orański święci na pewno nie są i z pewnością od wewnątrz można mu wiele zarzucić. Jeśli jednak Rotria istnieje, to jest to sukces, bo niewiele państw pozostaje przy życiu. 

Po trzecie, groźny dla Rotrii jest nie Dreder i Pio Cesare (to politycy), lecz Dmowski (wichrzyciel) i Sieniawski (radykał). Póki co pierwszy duet chołubi tych groźnych ludzi (dla podniesienia aktywności?). Kto wie, czy nie doprowadzi do Rotrii do kryzysu i izolacji... Ale pewnie się opamiętają, to wytrawni politycy i tylko wykorzystają Dmowskiego i Sieniawskiego do chwilowej aktywizacji, potem ich zmarginalizują.
#5
Miałem skomentować, skoro już nie jestem ambasadorem, ale w zasadzie mogę podpisać się pod słowami Andrzeja. Z jednej strony to smutne, że Rotria wybiera własną bańkę, ale to przecież nie pierwszy raz w jej historii. Ci dwaj pokiszą się we własnym sosie, potem zwyczajnie im się znudzi to wybrzydzanie i trzeba będzie ratować interes.

Każdy ma prawo bawić się tak, jak chce i to jest chyba klucz. Na antybialeńską nagonkę różnych Sieniawskich powinniśmy reagować, ale też nie ma co się tym jakoś specjalnie przejmować, bo to tylko jakiś wyjątkowo smutny i sztywny człowiek. Taka Barbara Nowak tej sytuacji.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus

Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,

[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]
#6
Wszystko jest tu prawdą Medici. Może jedynie Albert odszedł sam i dobrowolnie usunął się w cień. Oddał Rotrię Drederowi.

Andreas = Surma dla Dredera. Napisał on dziś elaborat, jaki to jest sprawiedliwy i jak sprawiedliwie nagradza. W takim razie czym zasłużył sobie Salza na purpurę? Kopiowaniem Ewangelii? Otóż nie tym. On jest jedynie wierną marionetką, maszynką do głosowania na konklawe. Już Orjon jako admin miał więcej zasług.

Zgadzam się, że Sieniawski jest niebezpieczny dla Rotrii. Jego sztywniactwo może odstraszać. Choć uważam, że jego aktywność będzie efemeryczna. Przycisną na studiach, to zniknie. Znikną jego reformy i przenoszenie kremówkowego kultu na PKR.
#7
Zapomniałem, że jesteś głosicielem jedynej prawdy Gremlinie, stwórz nowe wyznanie, w tym jesteś dobry, mam nawet dla Ciebie nazwę, Świadkowie Wieniawy. Która będzie czciła wszystkie wcielenia Wieniawy, wszystkie, a o to oni: Stanisław Wieniawa (Vincenzo Oreglia di Santo Stefano, Giovanni Battista della Popoly, Giovanni Battista Aldobrandini), Janus Dudajis, Michaił Romanowicz Orumow, Arthur Connan McKinley, Johannes Albert van Oranje-Nassau, Severino Castiglioni (Paul von Habicht/Paolo di Falco, Paolo della Chiesa, Paolo Carlo de Medici y Zep) no i niezastąpiony Michelangelo Piccolomini. Oto wszyscy Wielcy Świadkowie Wieniawy.
#8
Czemu nie? Niemniej proszę w gmachu uniwersytetu toczyć dyskusję naukową, chyba że jako teolog nie jest Ekscelencja do niej przyzwyczajony.
#9
Niestety, ale z ludźmi nadętymi i głupimi dysput nie mam w zwyczaju prowadzić, a główny twórca dzieła niestety takim się być okazuje.
#10
Dobrze, dość tego.

Piccolomini wyciąga telefon z kieszeni i dzwoni:

-Ochrona uniwersytecka? Trzeba wyprowadzić pewnego wulgarnego człowieka. Zakłóca wykład i znieważa wykładowcę...




Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości