01-06-2020 17:53
Przeklejam artykuły z "Acta Microsophica" do biblioteki, żeby były łatwiej dostępne.
KARL VON SCHWARZENGRAU
DEFINICJA I ZJAWISKO POLITYKI W MIKROŚWIECIE
[1]Polityka, w: Leksykon politologiczny. Polityka – ustrój – idee, pod red. M. Chmaja, Lublin 1999.
[2]Jest to generalizacja z mojej strony. Inaczej wyglądają relacje między mikronautą działającym politycznie, a osobą aspirującą lub niezainteresowaną działalnością, a inaczej wygląda relacja między dwoma mikronacyjnymi politykami. W tej sytuacji żaden z nich, według mnie, nie dojdzie do klientelistycznego układu, ponieważ lider o dużej legitymizacji mógłby na tym stracić wizerunkowo.
[3]Twierdzę tak na podstawie osobistych doświadczeń. Przez wiele miesięcy byłem prezesem partii, którą można by określić jako narodowo - radykalną. Do tej partii należały osoby, które można by określić mianem liberałów, konserwatystów lub nie będące zwolennikami żadnej idei. Dlaczego należały do niej? Silny charakter wodzowski partii oraz możliwości pełnienia funkcji Senatora utrzymywały działaczy o odmiennym światopoglądzie w partii. Jest to również argument za brakiem znaczenia kwestii ideologicznych w mikroświecie.
[4]W lipcu 2017 powstała tzw. Koalicja “antyzjawistowska” stanowiąca opozycję dla Kusarigamy Zjawy, który przez długi czas mógł cieszyć się mianem “Ojca Narodu”. Mimo, że członkowie tej koalicji stanowili większość aktywnych działaczy, byli przez długi czas krytykowani przez pozostałych “Ojców Narodu” za prowadzenie właśnie takiej działalności. Zmieniło to się dopiero w ostatniej chwili – dwóch innych Ojców Narodu – Fryderyk Marks i Ryszard Maj stwierdzili, że koalicjanci podjęli słuszną decyzję o zbudowaniu opozycji.
[5]“Trupy wyciągnięte z szafy” to moje autorskie określenie na osoby nieaktywne przez Fryderyka Marksa, które brały tylko udział w wyborach, a poza tym nie przyczyniały się do aktywności i rozwoju Suderlandu. Sytuacja była o tyle komiczna, że nasze prawo uznawało oddanie głosu za wystarczającą aktywność do utrzymania obywatelstwa. W systemie, gdzie wybory były co trzy miesiące, aby orzec o nieaktywności, wymogiem był brak jakiejkolwiek aktywności, rozumianej jako napisanie chociaż jednego postu, w okresie 6 miesięcy.
[6]Okres kiedy od czerwca 2018 z kilkudniowymi przerwami do początku marca 2019 byłem Pełniącym Obowiązki Prezydenta Republiki Suderlandu.
[7]To, że Stanisław Dmowski działał w Królestwie Dreamlandu jako Florian von Stettin było odbierane przeze mnie, Norberta Byfyja i wielu innych obywateli Suderlandu za zdradę.
KARL VON SCHWARZENGRAU
DEFINICJA I ZJAWISKO POLITYKI W MIKROŚWIECIE
Profesor Andrzej Swarzewski w swoim trzecim wykładzie “Przyczyny kryzysu w kontekście mikrozofii” wygłosił, że jedną z głównych przyczyn kryzysu aktywności w mikroświecie jest odejście od polityki.
Mikrozofia ma być nauką interdyscyplinarną, łączącą w sobie nauki ze świata realnego. Aby wytłumaczyć znaczenie “polityki” w mikroświecie, należy odnieść się do politologii, a następnie skonfrontować znaczenie oraz działania polityczne realne z tym co występuje w mikroświecie i ustalić czym jest “polityka” w mikronacjach.
Więc czym jest polityka? Osobiście skłaniam się do definicji „polityki” zaproponowanej przez Leksykon Politologiczny[1], czyli “zespół działań podjętych przez ośrodek decyzyjny zmierzających do osiągnięcia zamierzonych celów za pomocą odpowiednio dobranych środków”. Działania, o których w definicji mowa, jeśli są podejmowane przez organy władzy, dotyczą z reguły wszystkich ludzi podległych tymże organom władzy. Takim działaniem może być realizacja programu wyborczego celem zwiększenia poparcia przy wykorzystaniu kompetencji np. Władzy ustawodawczej. “Polityką” może być również zwykłe rozdawanie pączków przypadkowym przechodniom. Jak to wygląda w świecie mikronacyjnym?
W mikronacjach trudno powiedzieć o istnieniu grup społecznych. Sami mikronauci są grupą społeczną, ale do prowadzenia działań na wzór świata realnego to jest niekomfortowa sytuacja. Jeśli mamy grupę 100 mikronautówrozdzielonych równo na 5 mikronacji, mamy 20 osób. W takiej sytuacji nie wykształtuje się społeczeństwo rozumiane jako duża grupa społeczna posiadająca wspólną kulturę, tożsamość i sieć stosunków społecznych. W związku z tym, nie wykształcą się takie grupy społeczne jakie są celem ośrodków decyzyjnych w świecie realnym. Nie będzie komu zaoferować programów socjalnych,obniżanie czy podwyższanie podatków, akcyz czy kwoty wolnej od podatku będzie zwyczajnie nieistotne, a tematy aborcji, in vitro, lgbt, religii czy multikultinie będą miały jakiegokolwiek wpływu na debatę publiczną. W związku z tym, nie powstaną również ruchy masowe dotyczące równouprawnienia czy ruchy obrońców demokracji lub praworządności jeśli rządzący zaczną zaprowadzać ład niezgodny z obowiązującym prawem.
Celem polityki w mikronacjach nie jest przekonanie grupy społecznej. Nawet jeśli znajdzie się grupa społeczna “przedsiębiorcy” (czyli minimum trzech właścicieli prowadzących działalność gospodarczą) czy w świecie mikronacji można stworzyć skuteczny program wyborczy przekonujący tę grupę do oddania głosu właśnie na promującego ten program? Mikronauci są konformistami[2]i często dochodzi do układów klientelistycznych między nimi. W przykładowej grupie 20 osób, przypuszczam, że połowa z nich zdecyduje się na działalność polityczną, a zmniejszenie liczby osób w tej grupie nie spowoduje, że proporcjonalnie spadnie liczba chętnych do tej działalności.
W świecie realnym mówi się o procesie legitymizacji władzy, a rządzący aparat państwowy przykładowo w Polsce (nawet jeśli odejmiemy zwykłych “szeregowych” z organów aparatu państwowego) wchodzi wiele więcej osób niż jest mikronautów. W związku z tym, czy w mikroświecie możemy mówić o legitymizacji władzy? W każdej mikronacji znajduje się kilka osób, które określane są mianem “Ojców Założycieli” lub “Ojców Narodu”. Jednym z ważnych aspektów życia w mikronacji jest chociażby to, że można być poza aparatem państwowym, a być zwykłym szeregowym obywatelem, którego będą bać się rządzący, na przykład będzie to właściciel forum. W naszym wirtualnym świecie od samej legitymizacji władzy ważniejsze jest coś, co nazwałbym “legitymizacją jednostki”. W świecie realnym, w tym kontekście również użyto by sformułowania o legalizacji władzy – w tym wypadku władzy w partii lub organizacji społecznej. W mikronacjach z kolei, partie i organizacje społeczne mają wymiar jedynie symboliczny.[3]Programy partii, doktryny polityczne, ideologie... To wszystko symbole. Symbole mające nadać kolorytu jednostce. Poza tym, w świecie realnym, władza czy to państwowa, czy partyjna, ma charakter kolektywny, a w mikroświecie – indywidualny.
Na bazie dwóch poprzednich akapitów mogę przejść do wyłonienia wniosku – dlaczego uważam, iż mikronaucito konformiści i zawierają układy klientelistyczne. Skoro w każdej mikronacji, około połowa angażuje się w działalność polityczną, każdy polityk musi zbudować swój wizerunek. Po zareklamowaniu swojej osoby jako najbardziej pracowitego, z niezwykłą charyzmą, wiedzą i inteligencją człowieka, czas szukać poparcia. Dochodzi do sytuacji, gdzie wśród 20 mikronautów, 10 chce być głową państwa. Teraz trwa szukanie koalicjantów. Niektórzy rezygnują ze swoich ambicji i wchodzą w układy, bo obiecano im miejsce na liście partyjnej, awanse lub miejsca w parlamencie. Po zredukowaniu liczby kandydatów, dalej może być remis więc dochodzi do batalii o niezdecydowanych lub niezainteresowanych. Z doświadczenia wiem, że takim oferuje się miejsce na liście partyjnej tylko po to aby zatrzymać ich głos przy sobie. Obiecuje się takim osobom również miejsca w parlamencie i możliwość wpływania na losy mikronacji, ale to zwykłe iluzje, ponieważ zazwyczaj takie osoby lądują odległych miejscach na listach, a więc rzadko takiej udaje się uzyskać mandat i możliwość realnego wpływu na kształt państwa. Do tego dochodzi jeszcze zaangażowanie takiej osoby. Bycie członkiem partii (będącej i tak zwykłym symbolem), a nawet miejsce w parlamencie nie czyni jeszcze z nikogo polityka. Bywa tak, że taka osoba jest zwyczajnym słupem i głosuje byle głosować, a więc aspiruje do miana polityka, ale czy aspiruje to w tym wypadku odpowiednie słowo? Aspiracja wiąże się z wyrażaniem chęci, a tej dosyć często brak u takich osób. Tak więc, klientelizmi konformizm wiążą się z pragmatycznym podejściem lub nieuzasadnioną potrzebą rozbudzoną przez manipulacje. Na dowód tego posłużę się przytaczając przykład z suderlandzkiego podwórka, gdzie spotykałem się z takim czymś odkąd rozpocząłem działalność. Latem 2017 roku zawiązała się koalicja między kilkoma obywatelami celem odsunięcia jednego z Ojców Narodu od pełnienia funkcji państwowych.[4]Grupa ta, mimo że stanowiła około połowę zaangażowanych w jakąkolwiek działalność obywateli i stale się rozszerzała, nie była mile widziana przez dwóch innych Ojców Narodu. Układy klientelistyczne były zawsze widoczne przy okazji każdych wyborów. Dwie wiodące partie zimą 2017/18 (Alternatywa dla Suderlandu oraz Bezpartyjny Ruch Hutników i Smoków) stoczyły batalię w oparciu o tak zwane przeze mnie “trupy wyciągnięte z szafy”.[5]Klientelizm również występował kiedy ja byłem “Prezesem Państwa”[6], a także podczas sporu na linii Marszałek Senatu i Marszałek Sił Zbrojnych – Prezydent Republiki Suderlandu.
O częstszym występowaniu legitymizacji jednostki, a nie władzy w mikroświecie poświadczą poniżej przytoczone przeze mnie przykłady. Pierwszym z nich będzie osoba Andrzeja Swarzewskiego i stosunek Bialeńczyków do Jego osoby. Jest On niekwestionowanym Ojcem Narodu. Po odzyskaniu niepodległości przez Bialenię został Prezydentem, a kiedy zadeklarował, że nie będzie ubiegał się o reelekcję, pojawił się problem – co dalej? Osoby równie godne urzędu Prezydenta co ekscelencja Andrzej Swarzewski deklarowały, że wycofają swoją kandydaturę jeśli ówczesny Prezydent zmieni zdanie. Do tego nie doszło, ale Andrzej Swarzewski dalej pozostaje istotną osobą w państwie i to nie ze względu na stanowisko w gabinecie, a ze względu na bardzo dużą legitymizację Jego osoby. Inna sytuacja miała miejsce w Suderlandzie przy okazji wyżej wspomnianego konfliktu na linii Marszałek – Prezydent. W tym wypadku starły się dwie jednostki. Pierwsza – autorytarna, bezwzględna, bezkompromisowa, mająca parcie na pełnię władzy oraz druga – w gruncie rzeczy niezbyt różniąca się od tej pierwszej z tą różnicą, że ta druga była bardziej dyskretna i lubiła działać “za kurtyną”. Do tego doszła trzecia osoba posiadająca największe wpływy, którą można określić mianem ugodowego centrysty. O tym kogo ta trzecia osoba poparła zadecydowały dwie rzeczy, które legitymizowały dwie walczące strony - coś co można określić mianem mikronacyjnego etnonacjonalizmu lub internacjonalizmu[7]oraz zasługi. Do jeszcze innej sytuacji doszło na przełomie roku 2018 i 2019 w Królestwie Dreamlandu, gdzie Królem uczyniono Roberta II Fryderyka. Dlaczego Król nie został obalony mimo braku jakiejkolwiek legitymizacji jego panowania? Panowanie te, mimo że tradycyjne i legalne zostało uznane za nielegalną okupację. Mimo przeciwności, Robert II Fryderyk zdołał przetrwać i cieszy się w Dreamlandzie dużą popularnością jak i autorytetem. Gdyby było inaczej nie zostałby Ministrem Spraw Zagranicznych.
Tak więc, czym jest polityka w mikroświecie? Można ją opisać bazując na przytoczonej na wstępie propozycji definicji zaczerpniętej z Leksykonu Politologicznego. Rozbieżność między światem realnym, a mikronacyjnym pojawia się w momencie kiedy wchodzimy w szczegóły. Adresatami programów wyborczych w mikroświecie nie są ani wielkie struktury społeczne, ani grupy społeczne. Adresatami są pojedyncze jednostki. Programy wyborcze nie są nasiąknięte postulatami ideologicznymi oraz nie poruszają tematów dóbr społecznych. Ideologia w programach ma charakter wyłącznie symboliczny. Jej zadaniem jest po prostu osadzenie graczy jakimi jest mikronacyjny działacz polityczny na ideologicznej osi. Ideologia ta ma legitymizować jego jednostkę wyrażając cechy charakteru. Dlatego, dla przykładu, zamiast pisać, że jest się autorytarnym, żądnym władzy, bezwzględnym, bezkompromisowym człowiekiem, lepiej osadzić siebie na pozycji nacjonalizmu lub faszyzmu. W związku z tym nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że mikroświat odszedł od polityki. Polityka jest wszędzie, tylko jest bardziej zakamuflowana, nie jest taka sama do jakiej przywykliśmy w świecie realnym. Dlatego jest trudniej dostrzegalna. Mimo to, ona istnieje i patrząc na państwo, w którym działam, czyli na Suderland, polityka w pewnym momencie stała się głównym aspektem życia, gdzie nie było miejsca (i pewnie ochoty) na jakąś inną działalność. Obecnie to się wyciszyło. Po okresie, gdzie polityka w Suderlandzie odpowiadała tej klasycznej definicji (czyli nastawieniu na budowę dobra wspólnego) związanego z tworzeniem państwa w roku 2016, nastał czas, gdzie polityka stała się bliższa nowożytnej definicji (zamach stanu jesienią 2016). Po zamachu stanu nastał okres stabilizacji i budowy dobra wspólnego (do lata 2017), gdzie nagle to się zmieniło i polityka przybrała formę zaciekłej rywalizacji między jednostkami na wzór marksistowskiej walki klasowej. Walka ta trwała do wiosny 2018 roku i prawie cały rok wyłoniła się “demokratyczna diarchia” w postaci rządów moich i Pana Byfyja. Od marca 2019, przez następne pół roku znowu porzucono budowę dobra wspólnego na rzecz brutalnej walki, której dewizą mogło być hasło “cel uświęca środki”. Teraz znowu Suderland nastawił się na budowę dobra wspólnego i wrócił do “diarchii” tylko już nie będącej przykrytą systemem demokratycznym.
Zakończę taką małą refleksją. Skoro w Suderlandzie polityka przybrała tak bardzo sinusoidalny charakter, może zwyczajnie jest taki los mikroświata? Może to właśnie po erze polityki, jakiej to każdy by oczekiwał (czyli opartej na nowożytnej filozofii polityki) musi przyjść pewne wyciszenie i zwrot w kierunku spokojnej budowy dobra wspólnego w wyciszeniu? Jeśli uznamy mikronacje za grę, naturalne jest, że ktoś wygrywa. A jak ktoś wygrywa, to i ktoś przegrywa. Każdy z nas miał do czynienia w świecie realnym z grą, w której ciągle przegrywał. Czy ktoś z nas dalej w to gra i świadomie naraża się na frustrację? Mikroświat nie mógł odejść od polityki, bo to jest niemożliwe. Świat się zmienia, czyli zmieniamy się my, ale również decyzje i działania jakie podejmujemy. Może po tak długiej walce w Suderlandzie, po aferze związanej z fałszerstwem wyborczym w Federacji Nordackiej, po epoce rządów JKM Alfreda w Dreamlandzie, zdradzie Bialenii przez jej obywateli w roku 2018 musi nastać okres stabilizacji i spokojnego, wyciszonego działania celem odbudowy?
[1]Polityka, w: Leksykon politologiczny. Polityka – ustrój – idee, pod red. M. Chmaja, Lublin 1999.
[2]Jest to generalizacja z mojej strony. Inaczej wyglądają relacje między mikronautą działającym politycznie, a osobą aspirującą lub niezainteresowaną działalnością, a inaczej wygląda relacja między dwoma mikronacyjnymi politykami. W tej sytuacji żaden z nich, według mnie, nie dojdzie do klientelistycznego układu, ponieważ lider o dużej legitymizacji mógłby na tym stracić wizerunkowo.
[3]Twierdzę tak na podstawie osobistych doświadczeń. Przez wiele miesięcy byłem prezesem partii, którą można by określić jako narodowo - radykalną. Do tej partii należały osoby, które można by określić mianem liberałów, konserwatystów lub nie będące zwolennikami żadnej idei. Dlaczego należały do niej? Silny charakter wodzowski partii oraz możliwości pełnienia funkcji Senatora utrzymywały działaczy o odmiennym światopoglądzie w partii. Jest to również argument za brakiem znaczenia kwestii ideologicznych w mikroświecie.
[4]W lipcu 2017 powstała tzw. Koalicja “antyzjawistowska” stanowiąca opozycję dla Kusarigamy Zjawy, który przez długi czas mógł cieszyć się mianem “Ojca Narodu”. Mimo, że członkowie tej koalicji stanowili większość aktywnych działaczy, byli przez długi czas krytykowani przez pozostałych “Ojców Narodu” za prowadzenie właśnie takiej działalności. Zmieniło to się dopiero w ostatniej chwili – dwóch innych Ojców Narodu – Fryderyk Marks i Ryszard Maj stwierdzili, że koalicjanci podjęli słuszną decyzję o zbudowaniu opozycji.
[5]“Trupy wyciągnięte z szafy” to moje autorskie określenie na osoby nieaktywne przez Fryderyka Marksa, które brały tylko udział w wyborach, a poza tym nie przyczyniały się do aktywności i rozwoju Suderlandu. Sytuacja była o tyle komiczna, że nasze prawo uznawało oddanie głosu za wystarczającą aktywność do utrzymania obywatelstwa. W systemie, gdzie wybory były co trzy miesiące, aby orzec o nieaktywności, wymogiem był brak jakiejkolwiek aktywności, rozumianej jako napisanie chociaż jednego postu, w okresie 6 miesięcy.
[6]Okres kiedy od czerwca 2018 z kilkudniowymi przerwami do początku marca 2019 byłem Pełniącym Obowiązki Prezydenta Republiki Suderlandu.
[7]To, że Stanisław Dmowski działał w Królestwie Dreamlandu jako Florian von Stettin było odbierane przeze mnie, Norberta Byfyja i wielu innych obywateli Suderlandu za zdradę.

