02-06-2019 10:30
Wysoki Sejmie,
na otwarciu zapowiedziałem również debatę poświęconą terytorium Rzeszy oraz podkreśleniu znaczenia poszczególnych regionów, co mi osobiście i chyba nie tylko mi wydaje się dosyć słusznym postulatem.
Jeśli chodzi o mapę uwzględniającą podział to rozumiem, że chodzi o tę konkretną? Warto by też podobnemu liftingowi poddać mapę Anatolii, nawet jeśli nie ma tam potrzeby wyznaczania rozgraniczeń.
Już we wstępnych deklaracjach stwierdziliśmy, że kwestią podstawową jest wyróżnienie prowincji tworzących Rzeszę. Najogólniej mówiąc chodzi o to, aby miasto leżące w danym regionie kreowało swój klimat, z zachowaniem oczywiście autonomii, w taki sposób, aby w miarę się z tym regionem komponować. To samo tyczy się lenn. Wówczas między miastami i lennami położonymi blisko siebie tworzyć się będzie więź. Mieszkańcy majątków położonych w pobliżu jakiegoś dużego wolnego miasta znajdą się autentycznie w sferze jego oddziaływań i na odwrót - miasta otoczone będą przez konkretne lenna. Na takich więzach nieformalnych powinna się, w mojej opinii, oprzeć działalność regionów.
Pozostaje pytanie, czy chcemy wprowadzać w tej sprawie jakieś regulacje prawne? Czy będziemy się bawić w erygowanie lokalnych zgromadzeń i powoływanie, siłą rzeczy głównie honorowych, zwierzchników prowincji? To jest rzecz do przemyślenia.
Mamy do dyspozycji całkiem sporo krain, którym trzeba nadać jakiś kształt klimatyczny i narracyjny, a być może i polityczny. Konduktor wspomniał już, że Nowa Auterra i Nowy Ab'Dorst to miasta teutońskie i w mojej opinii budowanie tam klimatu germańskiego jest bardzo słuszne. Można by wzorować się na przykład na miastach hanzeatyckich albo, co też kusi, na specyficznym klimacie Poniemiecji wzorem z Ziem Zachodnich Polski czy Obwodu Kaliningradzkiego.
Polesie moim zdaniem powinno się wzorować na realnym Polesiu z pogranicza Polski, Ukrainy i Białorusi - wschodniosłowiańska prowincja, analfabetyzm, łapcie, lasy, bagna, wioski, niewielkie miasteczka i kultura ludowa. Inspiracje można czerpać też od Łemków czy górali. Osobiście bardzo interesuję się realnym Nadprypeciem i jestem gotów zaangażować się w budowę jego wirtualnej wersji.
Półwysep Lisiewski to, jak już też zaznaczył Konduktor, coś na wzór kaszub. Pomorze i Oceania jest do przemyślenia, nie musimy decydować o wszystkim już dziś. Anatolię uczyniłbym krajem wieloklimatyczym, ale ogólnie mówiąc kolonialnym, gdzie można by dać coś z Afryki Północnej doby kolonializmu, coś z Syberii, coś z Indochin i coś z obydwu Ameryk czy Indii. Jest to o tyle uzasadnione, że to tam dominują lenna, a mało jest miast.
Niech te moje ogólne rozważania posłużą za wstęp i pretekst do, wydaje mi się, ważnej i oby jak najbardziej owocnej dyskusji.
na otwarciu zapowiedziałem również debatę poświęconą terytorium Rzeszy oraz podkreśleniu znaczenia poszczególnych regionów, co mi osobiście i chyba nie tylko mi wydaje się dosyć słusznym postulatem.
Jeśli chodzi o mapę uwzględniającą podział to rozumiem, że chodzi o tę konkretną? Warto by też podobnemu liftingowi poddać mapę Anatolii, nawet jeśli nie ma tam potrzeby wyznaczania rozgraniczeń.
Już we wstępnych deklaracjach stwierdziliśmy, że kwestią podstawową jest wyróżnienie prowincji tworzących Rzeszę. Najogólniej mówiąc chodzi o to, aby miasto leżące w danym regionie kreowało swój klimat, z zachowaniem oczywiście autonomii, w taki sposób, aby w miarę się z tym regionem komponować. To samo tyczy się lenn. Wówczas między miastami i lennami położonymi blisko siebie tworzyć się będzie więź. Mieszkańcy majątków położonych w pobliżu jakiegoś dużego wolnego miasta znajdą się autentycznie w sferze jego oddziaływań i na odwrót - miasta otoczone będą przez konkretne lenna. Na takich więzach nieformalnych powinna się, w mojej opinii, oprzeć działalność regionów.
Pozostaje pytanie, czy chcemy wprowadzać w tej sprawie jakieś regulacje prawne? Czy będziemy się bawić w erygowanie lokalnych zgromadzeń i powoływanie, siłą rzeczy głównie honorowych, zwierzchników prowincji? To jest rzecz do przemyślenia.
Mamy do dyspozycji całkiem sporo krain, którym trzeba nadać jakiś kształt klimatyczny i narracyjny, a być może i polityczny. Konduktor wspomniał już, że Nowa Auterra i Nowy Ab'Dorst to miasta teutońskie i w mojej opinii budowanie tam klimatu germańskiego jest bardzo słuszne. Można by wzorować się na przykład na miastach hanzeatyckich albo, co też kusi, na specyficznym klimacie Poniemiecji wzorem z Ziem Zachodnich Polski czy Obwodu Kaliningradzkiego.
Polesie moim zdaniem powinno się wzorować na realnym Polesiu z pogranicza Polski, Ukrainy i Białorusi - wschodniosłowiańska prowincja, analfabetyzm, łapcie, lasy, bagna, wioski, niewielkie miasteczka i kultura ludowa. Inspiracje można czerpać też od Łemków czy górali. Osobiście bardzo interesuję się realnym Nadprypeciem i jestem gotów zaangażować się w budowę jego wirtualnej wersji.
Półwysep Lisiewski to, jak już też zaznaczył Konduktor, coś na wzór kaszub. Pomorze i Oceania jest do przemyślenia, nie musimy decydować o wszystkim już dziś. Anatolię uczyniłbym krajem wieloklimatyczym, ale ogólnie mówiąc kolonialnym, gdzie można by dać coś z Afryki Północnej doby kolonializmu, coś z Syberii, coś z Indochin i coś z obydwu Ameryk czy Indii. Jest to o tyle uzasadnione, że to tam dominują lenna, a mało jest miast.
Niech te moje ogólne rozważania posłużą za wstęp i pretekst do, wydaje mi się, ważnej i oby jak najbardziej owocnej dyskusji.
prof. dr net. mgr gen. bryg.
Ametyst Faradobus
Ametyst Faradobus
Wiceprezydent i Eksprezydent Republiki Bialeńskiej, Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego,
![[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]](http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/85_13_12_22_10_32_48.png)
![[Obrazek: 85_13_12_22_10_32_48.png]](http://spolecznosc.bialenia.org.pl/gallery/85_13_12_22_10_32_48.png)

