20-09-2019 10:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-09-2019 10:50 przez Janek Sapieha.)
Trzęsienie ziemi, które uderzyło Żółkiew o godzinie 8.30 nad ranem 20 września 2019 roku, wywołało olbrzymie spustoszenia. Główny wstrząs epicentrum wystąpił niedaleko Tshingu. Obszar epicentralny miał kształt wąskiego pasa biegnącego od Żółkwi aż po Jezioro Żółkiewskie. Obszar na którym wstrząsy były tak silne, że zawaleniu uległo większość zabudowań, spowodował niewyobrażalne straty materialne. Trzęsienie trwało 50 sekund, zaś w samej Żółkwi zniszczenia zostały dokonane w czasie 30 sekund. Wstrząsy miały charakter pulsacyjny. Istnieje realne zagrożenie wystąpienia wstrząsów wtórnych. W wyniku klęski wylało Jezioro Żółkiewskie, zalewając okoliczne zabudowania. Zewsząd docierają zgłoszenia o licznych pożarach. Na tą chwilę odnotowano około 30 zaginięć, wśród nieodnalezionych pozostaje między innymi znany podróżnik Irmin-Ward. W tej chwili szacuje się, że liczba osób, które pozostały bez dachu nad głową figuruje w granicach setki. Na bieżąco będziemy Państwa informować o przebiegu kataklizmu.
RELACJE - 8.30 czasu lokalnego, 20.IX.2019 roku.
RELACJE - 8.30 czasu lokalnego, 20.IX.2019 roku.
Cytat:Tshing co do zasady był miejscem, które praworządny obywatel omija szerokim łukiem. Nocami wojnę prowadziły gangi, a i w dzień dochodziło do wszelkiej maści aktów terroru. Ten dzień, zapowiadał się z resztą bardzo typowo. Ktoś rozbił szybę w aucie, ktoś właśnie budził się na kacu, grupka mężczyzn oczekiwała na otwarcie budki z piwem. Nic nadzwyczajnego. Panujący nastrój w żadnym stopniu nie zapowiadał nadchodzącej katastrofy. Jednak ta nastąpiła niespodziewanie. A wszystko trwało nie dłużej jak minutę. Pierwszym zwiastunem był głuchy dźwięk dochodzący jakby z wnętrza ziemi, następnym kołyszące się przedmioty, kolejnym pękające szyby i ulicę. W rozstępującej się ziemi powstały głębokie na setki metrów kratery. Żywioł nie oszczędził żadnego budynku, żadnej drogi pozostawiając wyłącznie zgliszcza i pełno dymu. Ocaleli z katastrofy w większości uciekli na pobliskie farmy. Wszyscy ci nieszczęśnicy zostali bez środków do życia i dachu nad głową.
Cytat:Żółkiewski peron, którego ozdobą był wielki, okrągły zegar, stał po brzegi wypełniony podróżnymi. Dochodziła w pół do dziewiątej. Z oddali dało się zauważyć nadjeżdżający z Wolnogradu pociąg. Im bardziej był widoczny, tym lepiej wyczuwało się drgania sejsmiczne. Doszło do tego, że ściśnięci ludzie zaczęli się przewracać. Powstała panika, w której ci na dole byli rozdeptywani przez tych co stali wyżej. Wielu, raniąc się przy tym boleśnie, skakało na szyny. Wszechogarniające zamieszanie potęgowały spadające elementy zadaszenia, czyniąc tym popłoch jeszcze wyraźniejszy. I co najgorsze, mimo że wstrząsy ustały, ludzie wciąż trwali w amoku. Bo zachowywali się jakby nie byli w pełni sił, jakby nie do końca byli zdrowi. Jakby coś w ich wnętrzu uniemożliwiało analizowanie zdarzeń z taką precyzją, do jakiej byli normalnie przyzwyczajeni. A zamiast uciekać, należało odwrócić się i zatrzymać. Lecz tego szaleństwa nie dało się ot tak zatrzymać. Uspokojenie przyszło dopiero gdy na stację wjechał pociąg, drzwi się otworzyły, a z pociągu zaczęli wychodzić pasażerowie. Widok wysiadających podróżnych znacząco wpłynął na morale wśród rozszalałego tłumu. Niestety, wśród poszkodowanych jest wielu rannych.
Cytat:Jeśli faktycznie Żółkiew zasługiwała na miano ośrodka nauki i edukacji, to za jej symbol należałoby uznać Wielką Bibliotekę. Wielką, ponieważ jej zbiory zawierały liczne skarby literatury. Przy wsparciu lokalnej społeczności zbudowano pokaźną kolekcję dzieł sztuki. Wszystkie one posiadały zabezpieczenia na wypadek pożaru. Czujniki dymu zintegrowane siecią przewodów poprzez system alarmowy, odmówiły posłuszeństwa. Stało się tak, przez osunięcie się gruntu i zerwanie instalacji. Pożar strawił całe prawe skrzydło budynku. Ogień rozprzestrzenia się w kierunku centrum i lewej strony zabudowania. Potrzebna jest natychmiastowa interwencja, w przeciwnym razie jedyną pozostałością skarbnicy wiedzy będzie sam popiół.
Cytat:Tego poranka, nad Jezioro Żółkiewskie, dotychczas uważane z za najatrakcyjniejsze w okolicy miejsce dla nurków i żeglarzy, zjeżdżały tłumy wczasowiczów. Akwen o głębokości ponad 40 m głębokości przyciągał i oczarowywał każdego turystę widokiem lazurowej, przejrzystej wody, nieprzebraną głębią, złocistymi plażami i otoczeniem. Nikt nie mógł przypuszczać, że już za parę chwil cała ta sielanka zniknie a jej miejsce zajmie wstrząs tektoniczny rozmiarami dochodzący do szóstego stopnia w skali makrosejsmicznej. Na tafli wody zaczęły powstawać silne wiry, wciągając pozostawione w pośpiechu łodzie. Woda wystąpiła z brzegu, zalewając okoliczne grunty i zabudowania. Każdy kto mógł ewakuował się co prędzej. Szczęściem, nikt nie zginął, lecz woda z jeziora wciąż wylewa i tylko zorganizowana akcja ratunkowa może pomóc opanować żywioł.

