![]() |
|
K/2/2017 - Wersja do druku +- Forum Republiki Bialeńskiej (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/spolecznosc) +-- Dział: Władze Republiki Bialeńskiej (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/spolecznosc/forum-6.html) +--- Dział: Sądownictwo Republiki Bialeńskiej (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/spolecznosc/forum-98.html) +---- Dział: Wokanda spraw karnych (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/spolecznosc/forum-112.html) +---- Wątek: K/2/2017 (/thread-8090.html) Strony:
1
2
|
RE: K/2/2017 - Guliano Montini - 28.08.2017 Wysoki Sądzie, minęły już dwa dni. Może czas przyśpieszyć? Tym bardziej, że oskarżyciel cały czas jest obecny w życiu Bialenii, czynnie obecny. RE: K/2/2017 - Tadeusz Krasnodębski - 28.08.2017 Wysoki Sądzie, 2 doby mijają o godzinie 20 i zdążę się wypowiedzieć do tego czasu. Jestem dość pochłonięty organizacją Konferencji. RE: K/2/2017 - Tadeusz Krasnodębski - 28.08.2017 Wysoki Sądzie, Bardzo proszę Wysoki Sąd, aby przed wydaniem wyroku zastanowił się - czy Guliano Montini popełnił przestępstwo? Czy oskarżony dopuścił się popełnienia czynu zabronionego przez prawo? Czy Guliano Montini posługiwał się w swojej sygnaturze tytułem i stopniem, jaki mu się nie należał? Jeśli na którekolwiek z tych pytań Wysoki Sąd odpowiedział twierdząco - a zdaniem oskarżenia na wszystkie trzy należy tak odpowiedzieć - wina oskarżonego powinna zostać uznana, a wymiar kary wymierzony adekwatnie do popełnionego czynu.
Jestem bowiem przekonany, że kwestia popełnienia przez oskarżonego przestępstwa z art. 52 KK nie podlega żadnej dyskusji. Materiał dowodowy zaprezentowany w akcie oskarżenia, a nawet obecna sygnatura Guliano Montiniego, ewidentnie pokazuje, że posługuje się on tytułem "profesora zwyczajnego doktora habilitowanego". Podczas postępowania przygotowawczego wykazałem, że oskarżony nigdy nie nostryfikował w Bialenii stopnia doktora habilitowanego. Guliano Montini nie jest również zatrudniony na żadnej uczelni wyższej Bialenii, a Prezydent Republiki Bialeńskiej nigdy nie nadał mu tytułu profesora - zatem używanie tytułu profesora zwyczajnego jest nieprawne. Nie ma w tej kwestii żadnych wątpliwości - oskarżony używa stopnia i tytułu, do których uprawniony nie jest, a to w pełni i w całej rozciągłości wypełnia znamiona przestępstwa określone w rzeczonym przepisie Kodeksu Karnego, które dosłownie zabrania posługiwania się nienależną tytulaturą. Zdaniem oskarżenia, jakakolwiek próba błędnej interpretacji tego artykułu, twierdzenie, że oskarżony "przestępstwo popełnia dla żartu" czy powoływanie się na realne tytuły i stopnie, które w żaden sposób podczas rozprawy nie zostały udowodnione (pomijając fakt, że Kodeks Karny nie może dotyczyć świata realnego, a jedynie rzeczywistości wirtualnej), to jedynie nieudolne wmawianie Wysokiemu Sądowi przez obronę, że "białe jest czarne". Co więcej, obrońca podczas procesu nie zaprezentował Sądowi żadnego dowodu, starając się jedynie odeprzeć dowody oskarżenia oraz obrócić argumentację do góry nogami. Wysoki Sądzie, podsumowując swoją wypowiedź, pragnę zwrócić się do Sądu z wnioskiem o uznanie winy oskarżonego oraz wymierzenie mu kary nagany. Zdaniem oskarżenia, potępienie przez Sąd działania oskarżonego w ten sposób nie tylko da zadość sprawiedliwości, ale również spełni prewencyjną funkcję kary, pokazując społeczeństwu, że przypisywanie sobie nienależnych tytułów będzie ścigane i karane. Wyrok uniewinniający w tej sprawie będzie, zdaniem oskarżenia, cichym przyzwoleniem na dopuszczanie się czynu z art. 52 KK, a na takie pobłażliwe traktowanie przestępstw bialeński wymiar sprawiedliwości pozwolić sobie nie może. Jednocześnie Wysoki Sądzie, pamiętając o tym, że konsekwencje popełnionego czynu powinny być uciążliwe, a prewencja dotyczy nie tylko społeczeństwa (prewencja ogólna), lecz również samego oskarżonego (prewencja szczegółowa, której celem jest ukształtowanie takiego zachowania sprawcy czynu zabronionego w przyszłości, aby więcej się go nie dopuszczał), wnoszę o wymierzenie oskarżonemu środka karnego pozbawienia praw publicznych w postaci odebrania orderu - Medalu Zasłużonego dla Kultury i Nauki. Jestem zdania, że osoba skazana za przestępstwo wymierzone przeciwko szkolnictwu - bo jak inaczej można nazwać przypisywanie sobie nienależnych stopni czy tytułów naukowych? - nie powinna nosić na piersi odznaczenia pokazującego zasługi dla nauki. Chciałbym dodatkowo wyjaśnić, że oskarżenie nie wnosi o wymierzenie oskarżonemu drugiej z dopuszczalnych kar za dopuszczenie się wspomnianego przestępstwa, mianowicie kary ograniczenia wolności. Kara ta polega bowiem na moderowaniu postów skazanego, co w przypadku osoby niepiszącej ich zbyt często i nie wykazującej się aktywnością w Republice Bialeńskiej, nie spełni swojego celu w sposób właściwy - nie będzie to w żaden sposób uciążliwe dla sprawy. Dziękuję. RE: K/2/2017 - Maciej Kamiński - 28.08.2017 Dziękuję, teraz proszę o mowę końcową ze strony obrony. RE: K/2/2017 - Karol Medycejski - 29.08.2017 Wysoki Sądzie,
na wstępie powinienem właściwie wskazać, że termin do wygłoszenia mowy końcowej dla Oskarżyciela rozpoczął się 26 sierpnia o godzinie 18:44 i upłynął 48 godzin później, a ponieważ jest to termin prekluzyjny, to uprawnienie strony wygasa po jego upływie definitywnie, zaś sam termin przywrócić można jedynie tylko wtedy, gdy przepis szczególny na to pozwala, ale właściwie daruję sobie, po pierwsze, z powodu pewnej uczciwości, po drugie, ponieważ treść mowy końcowej Oskarżenia jest właściwie Obronie na rękę i Oskarżyciel wyręczył mnie już po części.
Ale do rzeczy, zatem.
Otóż, Wysoki Sądzie, przyłączam się do apelu Oskarżyciela z początku jego mowy końcowej i proszę Sąd, by zastanowił się, czy mój Klient faktycznie popełnił przestępstwo, czy złamał bialeńskie prawo.
Co do dalszej części mowy Strony Oskarżającej nie podzielam jednak entuzjazmu i argumentacji Oskarżyciela. Owszem, prawo karne jest prawem "zero-jedynkowym". Owszem, zawiera ono normy proste i zrozumiałe dla każdego adresata. Tutaj pojawia się jednak jedno zastrzeżenie - otóż "owszem", ale tylko w świecie idealnym. Takim na pewno nie jest bialeński kodeks karny, co częściowo pokazała także i ta sprawa. Oskarżenie chciałoby, żeby problem prawny w przedmiotowej sprawie był tak samo prosty, jak i dany w niej stan faktyczny. Więcej nawet, oskarżenie przeinacza nawet ten ostatni. Stan faktyczny bowiem jest prosty dlatego, że Oskarżenie nie wskazało żadnego dowodu na winę mojego Klienta. Oskarżyciel nie dowiódł, że Margrabia Montini miał pełną świadomość przestępności popełnianego czynu, a raczej, co ważniejsze w tej sprawie, że chciał on popełnić czyn, którego zakazuje prawo. Skoro zatem tak, nie może być mowy o stronie podmiotowej przestępstwa, o której mowa w akcie oskarżenia, to jest o zamiarze bezpośrednim. Warto tutaj pokrótce przypomnieć definicję przestępstwa sformułowaną przez doktrynę - jest to czyn człowieka zabroniony przez ustawę obowiązującą w trakcie jego popełnienia, bezprawny, zawiniony i społecznie szkodliwy w stopniu większym niż znikomy. Zawinienie, o którym mowa w definicji, jest właśnie, upraszczając nieco, stroną podmiotową przestępstwa. Jeżeli tylko zabraknie choćby jednego elementu, ze wspomnianej przeze mnie definicji, nie może być mowy o przestępstwie.
Tym bardziej zatem kuriozalne są twierdzenia Oskarżyciela, że Obrona nie wskazała dowodu na niewinność (sic!) Oskarżonego. Gdzie podziało się praesumptio boni viri i rzymska paremia ei incumbit probatio, qui dicit, non ei, qui negat? To Obrona ma dowodzić niewinności oskarżanego człowieka?! W Bialenii nie ma rotryjskiej lub skarlandzkiej inkwizycji (której nikt się nie spodziewa), nie dajmy zatem grupie rotryjczyków wprowadzać tutaj takich szkodliwych zwyczajów z zewnątrz. Jeszcze bardziej absurdalne są twierdzenia Oskarżyciela (mam wrażenie, że przytaczane wyłącznie z powodu braku argumentów), że Obrona twierdzi, iż bialeński kodeks karny penalizuje czyny w świecie realnym. Gwoli ścisłości zatem: obrona, pisząc o tym uprzednio, jedynie ironizowała i sprowadzała do absurdu wykładnię rozszerzającą Oskarżenia, a jest to wykładnia, przypomnijmy w prawie karnym zakazana. Z całym bowiem szacunkiem wobec Wysokiego Sądu, ale żaden bialeński organ, w tym Wysoki Sąd, nie ma kognicji do badania spraw z zakresu prawa innych państw wirtualnych. Podobnie jak i bialeńskie ustawy - bialeński ustawodawca nie ma bowiem legitymacji do kryminalizacji czynów wchodzących w zakres spraw wykraczających poza jurysdykcję Republiki. Co innego w przypadku zasady represji wszech(mikro)światowej. Ta jednak zakłada ściganie, niezależnie od czegokolwiek, jedynie najcięższych zbrodni, o których próżno mówić na kanwie niniejszej sprawy. Bialeński kodeks karny nie może zatem karać za ewentualne naruszanie dóbr prawnych wchodzących do porządków innych podmiotów prawa międzynarodowego.
Powyższy wywód jest o tyle istotny, że Oskarżyciel nie wykazał, aby mój klient posługiwał się tytułem bialeńskiego profesora lub stopniem bialeńskiego doktora habilitowanego, których to faktycznie Margrabia Montini nie posiada. Skoro zatem nie wiadomo jakimi tytułami posługuje się mój Klient nie da się wykazać, że robi to bezprawnie. Jest to bardzo proste rozumowanie logiczne. Zresztą, nawet gdyby posługiwał się nielegalnie tytułem, dajmy na to skarlandzkiego następcy tronu, czy chana Kugarii, to fakt taki byłby zupełnie irrelewantny dla prawa bialeńskiego. Tym bardziej zatem dziwi czemu nie rozumie tego oskarżyciel, skoro nie jest to w sumie aż tak skomplikowana konstrukcja myślowa.
Co więcej, niepoważnie brzmią podniosłe wypowiedzi oskarżyciela o staniu na straży bialeńskiej nauki, podczas gdy akt oskarżenia spreparowany został na bieżące zamówienie polityczne i inspirowany jest zupełnie innymi pobudkami niż wskazane w dotychczasowej argumentacji Oskarżyciela. Zresztą, nie trzeba nawet zbyt wnikliwie obserwować życia politycznego, by to zauważyć.
Na zakończenie chciałoby się zatem napisać, że w niniejszej sprawie za dużo jest wątpliwości, a te należy interpretować na korzyść oskarżonego. Ta fraza niewątpliwie brzmi bowiem ładnie, ale jest w tej sprawie byłaby znacznym nadużyciem, albowiem mamy do czynienia w istocie z sytuacją "zero-jedynkową". A to dlatego, że (w świetle powtórzonych wyżej przez Obronę argumentów) nie przedstawiono ani jednego dowodu na winę mojego Klienta. Nie mam zatem najmniejszych wątpliwości, że jest on niewinny i o taki właśnie wyrok proszę Wysoki Sąd.
RE: K/2/2017 - Guliano Montini - 29.08.2017 Zgadzam się ze swoim obrońcą i wnoszę o uniewinnienie. RE: K/2/2017 - Maciej Kamiński - 30.08.2017 Dziękuję serdecznie za mowy końcowe. Sąd udaje się do zamkniętej komnaty celem wydania wyroku. RE: K/2/2017 - Maciej Kamiński - 30.08.2017 Cytat: |