![]() |
|
Najdłuższa historia w mikroświecie - Wersja do druku +- Forum Republiki Bialeńskiej (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/spolecznosc) +-- Dział: Kultura i społeczeństwo (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/spolecznosc/forum-4.html) +--- Dział: Kawiarnia Artystyczna "Kulturalna" (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/spolecznosc/forum-78.html) +--- Wątek: Najdłuższa historia w mikroświecie (/thread-1514.html) |
Odp: Najdłuższa historia w mikroświecie - Konstanty Jerzy Michalski - 31.08.2014 Poranek w Bengazi był cichy i słoneczny ludzie leniwie, z głowami wlepionymi w Przegląd Bialeński maszerowali ku swym zakładom pracy i nie mogli uwierzyć w to co czytali. Na stronie głównej znajdowało się ogłoszenie, sygnowane znakiem znanej organizacji paramilitarnej, Tygrysów Spirkina, oznajmiające, że utworzone zostały Niezależne Emiraty Bengazji i Gór Wysokich. Ludzie nie wiedzieli jak ta decyzja władzy wpłynie na ich żywot, ani jak zareagują na to władze w Wolnogradzie. Wykorzystać to w interesach postanowił młody gangster, Iwo von Rotten. Znajdował się on własnie na spotkaniu ze współspiskowcami w piwnicach podupadającego Hotelu Powstańczego, dawnej dumy Bengazi. Ten kompleks od lat znany był ze współpracy z podklasą, a jego podziemia stanowiły gigantyczny labirynt, z którego istniało wiele dróg ucieczki. - No cóż panowie, plan jest następujący. - zaczął Ivo. - Nie, nie, nie, młody - przerwał mu starszy kompan, zwany Niki Spoko - tak Ci się nie uda, już na początku nie wzbudzasz należytego respektu. - Należytego respektu? A może jak ci tak zapakuje kulkę w łeb to skończysz pie - No, i to rozumiem, jedziesz! - Primisz ten nasz prezydent od siedmiu boleści to antyEmiracki faszysta i ma po swojej stronie armie i oni nie pozwolą na rozłam, zresztą szłyszałem że chcą broni atomowej użyć... - w tym momencie wtrącił się dotąd milczący mężczyzna siedzący u rogu stołu. - Olej Primisza, Erni, lada chwila Swarzu go załatwi, już zresztą zaczął podchody... - odrzekł Iwo. - Zaczął podchody? - wtrącił się Niki - Swarzu już się kończy i sam saolonowcom nie da rady! - Niki, Ty musisz być walnięty, jeśli myślisz, że przez tak długi okres sprawowania władzy można nie narobić sobie stronnictwa. - No to opowiedz nam o tych podchodach. - wtrącił się Abdullah Kwark, ekspert od pirotechniki. - Czy Wy naprawdę nie przeglądacie raportów od naszych kapów? - No cóż gorąco jest i wiesz dziewczynę poznałem i tak jakoś... - tłumaczył się Abdullah. - Myślisz nie tą częścią ciała co trzeba, i oto efekty, a niby jesteś dwanaście lat starszy ode mnie, weź Ty się ogarnij, dynomłocie! - Ty mi po prostu zazdrościsz, bo na ciebie żadna nie leci. - Ta, zazdroszczę Ci, że do dwudziestego trzeciego roku życia jeździłeś na zjazdy fanów trolla Igora z tego głupiego niedzielnego teleturnieju dla dzieci na Bialsacie. W tym samym czasie kiedy oni się kłócili, wiele kilometrów dalej w Wolnogradzie szalała ulewa, młody mężczyzna kierował się szybkim krokiem w stronę budynków rządowych. Mijał bez słowa czy nawet spojrzenia dziesiątki osób. Ze wzrokiem utkwionym w swój cel szybko pokonał schody i nawet nie zwalniając minął portiera który zignorował gościa. Celem młodziana było biuro nr 116, na siódmym piętrze.W tymże budynku urzędował Michalski i przyzwyczajał się do warunków biura poselskiego. Gdy student kroczył do biura, w pokoju poselskim toczyła się dyskusja. Mimo wytłumionych ścian słychać ją było już dwa pietra niżej. - Ale jak to ty nic nie wiedziałeś Michalski?! - dudnił wzburzonym głosem starszy mężczyzna. - A skąd mogłem, co ja, mafiozo z kapami?! - odrzekł KJM. - Wypadało by jednak żeby minister... - Wypadałoby żeby co, żebym podsłuchy zakładał? - Żeby się ogólnie orientował. - Mamy w tym kraju Policję, niech wreszcie zajmie się czymś pożytecznym, a nie tylko przeszkadzaniem uczciwym obywatelom. - Michalski nie pozwalaj sobie, gdyby nie ja to już byś wisiał, twoje spiski są tak nieudolne, że to cud, że do Primisza to jeszcze nie doszło. - Tak, akurat, zupełnie tak jakby coś mi się stało po ujawnieniu tego, co z Rohanem zrobiłem. W tym momencie do pokoju wszedł młody mężczyzna. - Dzień dobry, szukam posła Michalskiego. Zastałem margrabiego? - A, jesteś wreszcie, zaledwie trzy godziny spóźnienia... - powiedział surowym głosem starszy mężczyzna. - To i tak mało w dzisiejszych czasach, Brzetysławie. - rzekł Michalski. - Bo te dzisiejsze czasy to jedna wielka dekadencja, pierwi takie coś by się skończyło dożywotnim skreśleniem we wszystkich zakładach pracy w promieniu stu kilometrów. - Przepraszam, panie Brzetysławie że się wtrące, ale zobaczcie te kilka gazet - Goniec Czarnoleski, Merkiusz Furlandzki, Kurier Dreamlandzki, Głos Rotrii i wiele więcej - powiedział to młodziak rzucając gazety na stolik do kawy. Odp: Najdłuższa historia w mikroświecie - Maciej Kamiński - 31.08.2014 Poranek w Bengazi był cichy i słoneczny ludzie leniwie, z głowami wlepionymi w Przegląd Bialeński maszerowali ku swym zakładom pracy i nie mogli uwierzyć w to co czytali. Na stronie głównej znajdowało się ogłoszenie, sygnowane znakiem znanej organizacji paramilitarnej, Tygrysów Spirkina, oznajmiające, że utworzone zostały Niezależne Emiraty Bengazji i Gór Wysokich. Ludzie nie wiedzieli jak ta decyzja władzy wpłynie na ich żywot, ani jak zareagują na to władze w Wolnogradzie. Wykorzystać to w interesach postanowił młody gangster, Iwo von Rotten. Znajdował się on własnie na spotkaniu ze współspiskowcami w piwnicach podupadającego Hotelu Powstańczego, dawnej dumy Bengazi. Ten kompleks od lat znany był ze współpracy z podklasą, a jego podziemia stanowiły gigantyczny labirynt, z którego istniało wiele dróg ucieczki. - No cóż panowie, plan jest następujący. - zaczął Ivo. - Nie, nie, nie, młody - przerwał mu starszy kompan, zwany Niki Spoko - tak Ci się nie uda, już na początku nie wzbudzasz należytego respektu. - Należytego respektu? A może jak ci tak zapakuje kulkę w łeb to skończysz pie - No, i to rozumiem, jedziesz! - Primisz ten nasz prezydent od siedmiu boleści to antyEmiracki faszysta i ma po swojej stronie armie i oni nie pozwolą na rozłam, zresztą szłyszałem że chcą broni atomowej użyć... - w tym momencie wtrącił się dotąd milczący mężczyzna siedzący u rogu stołu. - Olej Primisza, Erni, lada chwila Swarzu go załatwi, już zresztą zaczął podchody... - odrzekł Iwo. - Zaczął podchody? - wtrącił się Niki - Swarzu już się kończy i sam saolonowcom nie da rady! - Niki, Ty musisz być walnięty, jeśli myślisz, że przez tak długi okres sprawowania władzy można nie narobić sobie stronnictwa. - No to opowiedz nam o tych podchodach. - wtrącił się Abdullah Kwark, ekspert od pirotechniki. - Czy Wy naprawdę nie przeglądacie raportów od naszych kapów? - No cóż gorąco jest i wiesz dziewczynę poznałem i tak jakoś... - tłumaczył się Abdullah. - Myślisz nie tą częścią ciała co trzeba, i oto efekty, a niby jesteś dwanaście lat starszy ode mnie, weź Ty się ogarnij, dynomłocie! - Ty mi po prostu zazdrościsz, bo na ciebie żadna nie leci. - Ta, zazdroszczę Ci, że do dwudziestego trzeciego roku życia jeździłeś na zjazdy fanów trolla Igora z tego głupiego niedzielnego teleturnieju dla dzieci na Bialsacie. W tym samym czasie kiedy oni się kłócili, wiele kilometrów dalej w Wolnogradzie szalała ulewa, młody mężczyzna kierował się szybkim krokiem w stronę budynków rządowych. Mijał bez słowa czy nawet spojrzenia dziesiątki osób. Ze wzrokiem utkwionym w swój cel szybko pokonał schody i nawet nie zwalniając minął portiera który zignorował gościa. Celem młodziana było biuro nr 116, na siódmym piętrze.W tymże budynku urzędował Michalski i przyzwyczajał się do warunków biura poselskiego. Gdy student kroczył do biura, w pokoju poselskim toczyła się dyskusja. Mimo wytłumionych ścian słychać ją było już dwa pietra niżej. - Ale jak to ty nic nie wiedziałeś Michalski?! - dudnił wzburzonym głosem starszy mężczyzna. - A skąd mogłem, co ja, mafiozo z kapami?! - odrzekł KJM. - Wypadało by jednak żeby minister... - Wypadałoby żeby co, żebym podsłuchy zakładał? - Żeby się ogólnie orientował. - Mamy w tym kraju Policję, niech wreszcie zajmie się czymś pożytecznym, a nie tylko przeszkadzaniem uczciwym obywatelom. - Michalski nie pozwalaj sobie, gdyby nie ja to już byś wisiał, twoje spiski są tak nieudolne, że to cud, że do Primisza to jeszcze nie doszło. - Tak, akurat, zupełnie tak jakby coś mi się stało po ujawnieniu tego, co z Rohanem zrobiłem. W tym momencie do pokoju wszedł młody mężczyzna. - Dzień dobry, szukam posła Michalskiego. Zastałem margrabiego? - A, jesteś wreszcie, zaledwie trzy godziny spóźnienia... - powiedział surowym głosem starszy mężczyzna. - To i tak mało w dzisiejszych czasach, Brzetysławie. - rzekł Michalski. - Bo te dzisiejsze czasy to jedna wielka dekadencja, pierwi takie coś by się skończyło dożywotnim skreśleniem we wszystkich zakładach pracy w promieniu stu kilometrów. - Przepraszam, panie Brzetysławie że się wtrącę, ale zobaczcie te kilka gazet - Goniec Czarnoleski, Merkiusz Furlandzki, Kurier Dreamlandzki, Głos Rotrii i wiele więcej - powiedział to młodziak rzucając gazety na stolik do kawy. - Młody, Ty chyba wiesz, co sądzę o zagranicy... - odrzekł chłodnym głosem Brzetysław. Odp: Najdłuższa historia w mikroświecie - Konstanty Jerzy Michalski - 31.08.2014 Poranek w Bengazi był cichy i słoneczny ludzie leniwie, z głowami wlepionymi w Przegląd Bialeński maszerowali ku swym zakładom pracy i nie mogli uwierzyć w to co czytali. Na stronie głównej znajdowało się ogłoszenie, sygnowane znakiem znanej organizacji paramilitarnej, Tygrysów Spirkina, oznajmiające, że utworzone zostały Niezależne Emiraty Bengazji i Gór Wysokich. Ludzie nie wiedzieli jak ta decyzja władzy wpłynie na ich żywot, ani jak zareagują na to władze w Wolnogradzie. Wykorzystać to w interesach postanowił młody gangster, Iwo von Rotten. Znajdował się on własnie na spotkaniu ze współspiskowcami w piwnicach podupadającego Hotelu Powstańczego, dawnej dumy Bengazi. Ten kompleks od lat znany był ze współpracy z podklasą, a jego podziemia stanowiły gigantyczny labirynt, z którego istniało wiele dróg ucieczki. - No cóż panowie, plan jest następujący. - zaczął Ivo. - Nie, nie, nie, młody - przerwał mu starszy kompan, zwany Niki Spoko - tak Ci się nie uda, już na początku nie wzbudzasz należytego respektu. - Należytego respektu? A może jak ci tak zapakuje kulkę w łeb to skończysz pie - No, i to rozumiem, jedziesz! - Primisz ten nasz prezydent od siedmiu boleści to antyEmiracki faszysta i ma po swojej stronie armie i oni nie pozwolą na rozłam, zresztą szłyszałem że chcą broni atomowej użyć... - w tym momencie wtrącił się dotąd milczący mężczyzna siedzący u rogu stołu. - Olej Primisza, Erni, lada chwila Swarzu go załatwi, już zresztą zaczął podchody... - odrzekł Iwo. - Zaczął podchody? - wtrącił się Niki - Swarzu już się kończy i sam saolonowcom nie da rady! - Niki, Ty musisz być walnięty, jeśli myślisz, że przez tak długi okres sprawowania władzy można nie narobić sobie stronnictwa. - No to opowiedz nam o tych podchodach. - wtrącił się Abdullah Kwark, ekspert od pirotechniki. - Czy Wy naprawdę nie przeglądacie raportów od naszych kapów? - No cóż gorąco jest i wiesz dziewczynę poznałem i tak jakoś... - tłumaczył się Abdullah. - Myślisz nie tą częścią ciała co trzeba, i oto efekty, a niby jesteś dwanaście lat starszy ode mnie, weź Ty się ogarnij, dynomłocie! - Ty mi po prostu zazdrościsz, bo na ciebie żadna nie leci. - Ta, zazdroszczę Ci, że do dwudziestego trzeciego roku życia jeździłeś na zjazdy fanów trolla Igora z tego głupiego niedzielnego teleturnieju dla dzieci na Bialsacie. W tym samym czasie kiedy oni się kłócili, wiele kilometrów dalej w Wolnogradzie szalała ulewa, młody mężczyzna kierował się szybkim krokiem w stronę budynków rządowych. Mijał bez słowa czy nawet spojrzenia dziesiątki osób. Ze wzrokiem utkwionym w swój cel szybko pokonał schody i nawet nie zwalniając minął portiera który zignorował gościa. Celem młodziana było biuro nr 116, na siódmym piętrze.W tymże budynku urzędował Michalski i przyzwyczajał się do warunków biura poselskiego. Gdy student kroczył do biura, w pokoju poselskim toczyła się dyskusja. Mimo wytłumionych ścian słychać ją było już dwa pietra niżej. - Ale jak to ty nic nie wiedziałeś Michalski?! - dudnił wzburzonym głosem starszy mężczyzna. - A skąd mogłem, co ja, mafiozo z kapami?! - odrzekł KJM. - Wypadało by jednak żeby minister... - Wypadałoby żeby co, żebym podsłuchy zakładał? - Żeby się ogólnie orientował. - Mamy w tym kraju Policję, niech wreszcie zajmie się czymś pożytecznym, a nie tylko przeszkadzaniem uczciwym obywatelom. - Michalski nie pozwalaj sobie, gdyby nie ja to już byś wisiał, twoje spiski są tak nieudolne, że to cud, że do Primisza to jeszcze nie doszło. - Tak, akurat, zupełnie tak jakby coś mi się stało po ujawnieniu tego, co z Rohanem zrobiłem. W tym momencie do pokoju wszedł młody mężczyzna. - Dzień dobry, szukam posła Michalskiego. Zastałem margrabiego? - A, jesteś wreszcie, zaledwie trzy godziny spóźnienia... - powiedział surowym głosem starszy mężczyzna. - To i tak mało w dzisiejszych czasach, Brzetysławie. - rzekł Michalski. - Bo te dzisiejsze czasy to jedna wielka dekadencja, pierwi takie coś by się skończyło dożywotnim skreśleniem we wszystkich zakładach pracy w promieniu stu kilometrów. - Przepraszam, panie Brzetysławie że się wtrącę, ale zobaczcie te kilka gazet - Goniec Czarnoleski, Merkiusz Furlandzki, Kurier Dreamlandzki, Głos Rotrii i wiele więcej - powiedział to młodziak rzucając gazety na stolik do kawy. - Młody, Ty chyba wiesz, co sądzę o zagranicy... - odrzekł chłodnym głosem Brzetysław. - Brzetysław! Ty nawet nie patrzysz na nagłówki, zobacz... - powiedział bardzo zaskoczony Michalski - No "Kryzys polityczny w Sarmacji", "Książe Ivo Hugo abdykuje", a w Al-Rajńskich gazetach, gdzie zawsze przesadzają "Wojna domowa w Sarmacji". Co robimy? Odp: Najdłuższa historia w mikroświecie - Maciej Kamiński - 31.08.2014 Nie odpowiem, bo znowu zasady naruszasz. Z pierwszego postu: Cytat:Zabawa polega na tym że każdy dopisuje po jednym zdaniu do historii, |