Forum Republiki Bialeńskiej
Mała historia polityczna Bialenii - Wersja do druku

+- Forum Republiki Bialeńskiej (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/spolecznosc)
+-- Dział: Kultura i społeczeństwo (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/spolecznosc/forum-4.html)
+--- Dział: Plac Zielony (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/spolecznosc/forum-66.html)
+--- Wątek: Mała historia polityczna Bialenii (/thread-1861.html)

Strony: 1 2 3 4 5 6


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Eddard Noqtern - 17.12.2017

No tak, ale Parlament to nie jedyny aspekt RB, którym warto się zajmować. Czemu nie chciałeś nigdy, mimo że na przykład nie było prawie kandydatów, nie zgłosiłeś się na Prezydenta, albo Sędziego? Czemu nie zaangażować się mocniej w ministerstwo. Nie chcę odbierać Ci zasług, ani mówić nieprawdy, ale robienie ciągle tego, samego bez żadnych przerw wypala.


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Tadeusz Krasnodębski - 17.12.2017

(17.12.2017, 21:48:35)Eddard Noqtern napisał(a): nie zgłosiłeś się na Prezydenta, albo Sędziego?

A to pytanie też mnie dość ciekawi. Byłbyś wybitnym Prezydentem, a w Sądzie jako asesor radzisz sobie dobrze.


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Eddard Noqtern - 17.12.2017

Pewnie dlatego, że trzeba wziąć na siebie większą odpowiedzialność i podać się krytyce. A wtedy mógłby już nie wygrać kolejnych Parlamentarnych. Big Grin Przepraszam, musiałem,


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Maciej Kamiński - 17.12.2017

(17.12.2017, 21:48:35)Eddard Noqtern napisał(a): No tak, ale Parlament to nie jedyny aspekt RB, którym warto się zajmować. Czemu nie chciałeś nigdy, mimo że na przykład nie było prawie kandydatów, nie zgłosiłeś się na Prezydenta, albo Sędziego? Czemu nie zaangażować się mocniej w ministerstwo. Nie chcę odbierać Ci zasług, ani mówić nieprawdy, ale robienie ciągle tego, samego bez żadnych przerw wypala.
W ministerstwo raczej ciężko byłoby zaangażować się bardziej, bo jego pole manewru jest sztywno wytyczone. Co takiego mógłby minister spraw wewnętrznych robić, co nie wchodzi w kompetencje np. ministra rozwoju regionalnego? Poza tym, przerwę od rządu jako takiego miałem sporą - większość tego roku spędziłem poza nim. A robienie tego samego... cóż, chyba po prostu w to wrosłem, bo nie przeszkadzają mi (jak to rasowemu biurokracie zresztą) koszmarnie powtarzalne czynności. Pewnie dlatego, że i inne rzeczy się dzieją w kraju, na całe szczęście.
Co do sędziowania (i kondukatu) - to bardzo delikatna dziedzina, najwyższa instancja w kwestii różnych regulacji, które sobie tworzymy. Nie uważam się za wybitnego specjalistę od prawa - może i po tych latach umiem trochę więcej, niż wyjściowo, ale wciąż jest to dość spora presja być samotnie na tej przysłowiowej samej górze (kolegialny Trybunał to był jeszcze, jeszcze). Moje pomyłki i wypaczenia na tym szczeblu są już w gruncie rzeczy nieodwracalne w większości przypadków - nawet, jeśli przepisy zmienimy, precedensy wciąż są. Jestem po prostu człowiekiem, który, tutaj wyjątkowo przyznam rację naszej ulubienicy AIDS, steruje raczej z cienia, podpowiadając tym na samej górze, którzy lepiej porywają ludzi za sobą. Tak zupełnie szczerze - gdybym miał cztery miesiące spędzić w Pałacu Prezydenckim, to realizowanie planu na kadencję, choćby i był dobry, odbywało się totalnie bez polotu, w małym gronie ludzi, zapewne w większości starszej daty, bo wdrażanie młodzieży w bialeńskie trybiki dobrze mi nie idzie, co tu dużo gadać (patrz: ilość dokonań Fiodora jako mojego wiceministra). Niestety, mam też skłonność do popadania w marazm razem z całym państwem, bez pomysłu na to, jak przerwać czas snu. Ze skapitalizowaniem aktywności, jeżeli by wyjściowo była, też bym sobie za dobrze nie poradził. Sądzę, że nie ma sensu brać się za stery, skoro wiem, że wpłynę na dwadzieścia z trzydziestu mielizn po drodze. Lepiej pozwolić to zrobić komuś może o mniejszym doświadczeniu, ogładzie czy nawet umiejętnościach, ale który zapewni stosowny powiew świeżości krajowi, i jedynie po cichu hamować najbardziej radykalne jego poczynania, niźli samemu pchać się na afisz, który do czasu objęcia rządów przez mojego następcę zdąży pokryć się siedmioma lub więcej warstwami kurzu (w kwietniu dostałem na chwilę czerwony kolorek i podjąłem całe dwie akcje przez ten czas - wyobraźcie sobie, jak denne by to były rządy w pełnym wymiarze). Chyba, że już naprawdę nikogo stosownego nie będzie (nazwijmy to "klauzulą Aleksandry"). To się zresztą stało w sądzie - standardy osiągnęły tam bardzo wysoki poziom, co jest niby rzeczą dobrą, zwłaszcza z uwagi na rangę i powagę tego urzędu, ale zarazem sprawiło, że gdy wyczerpali nam się chętni z klanu Medycejskich, to zwyczajnie nie ma już komu orzekać.

Amen.

Cytat:Pewnie dlatego, że trzeba wziąć na siebie większą odpowiedzialność i podać się krytyce. A wtedy mógłby już nie wygrać kolejnych Parlamentarnych. Szeroki uśmiech Przepraszam, musiałem,
Do zbierania krytyki nie trzeba wysokich urzędów, ani w sumie jakichkolwiek (w lutym się z wieloma osobami boksowałem, przy raczej niskim poparciu dla mojej opinii i jakoś nie odpuściłem, ani też nie zacząłem przegrywać parlamentarnych). Ale z odpowiedzialnością racja - tylko uzasadnienie mam inne.


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Tadeusz Krasnodębski - 28.01.2018

Czy miniona kadencja przyniosła nowy rekord skuteczności w przyjmowaniu projektów? Niczego nie odrzucono.


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Maciej Kamiński - 28.01.2018

(28.01.2018, 15:03:20)Tadeusz Krasnodębski napisał(a): Czy miniona kadencja przyniosła nowy rekord skuteczności w przyjmowaniu projektów? Niczego nie odrzucono.
Nie przyniosła. Jeden z dwunastu projektów został wycofany, co daje skuteczność 91,67%.


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Tadeusz Krasnodębski - 28.01.2018

Ehh, to może chociaż obecna. :/


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Hewret von Thorn - 10.02.2018

https://bialenia.org.pl/biuletyn/prezydent

Czy tabelka się zgadza?


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Antoni Kacper Burbon-Conti - 10.02.2018

Czemu miejsca przeskoczyły o jedną osobę? Myślałem, że jestem 19. Prezydentem.


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Hewret von Thorn - 10.02.2018

Bo Andrzeja Swarzewskiego nie policzono, który wtedy miał dokończyć kadencję.


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Tadeusz Krasnodębski - 10.02.2018

Kyrie Eleison. Byłem już 18., 19. i dwudziestym którymś Prezydentem. Przyjmijmy w końcu ustawę regulującą kolejność, bo każdy administrator liczy inaczej i numeracja zmienia się w zależności od tego, kto aktualizuje...


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Antoni Kacper Burbon-Conti - 10.02.2018

Albo chociaż w formie uchwały z dokładną kolejnością Prezydentów, żeby nie zmieniać tego co chwila.


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Tadeusz Krasnodębski - 10.02.2018

W sumie, mógłbyś to chyba załatwić rozporządzeniem. Parlament reguluje sam siebie w uchwałach, niech Prezydent też stanowi o sobie samym.


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Hewret von Thorn - 10.02.2018

Zarządzeniem*, rozporządzenia są od rzeczy prawodawczych. Tongue


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Tadeusz Krasnodębski - 10.02.2018

Żaden akt prawny nie nadaje Prezydentowi prawa do podejmowania zarządzeń.

To znaczy, nadaje. Specustawa o sądownictwie. Żeby regulować administracyjne sprawy sądu.


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Hewret von Thorn - 10.02.2018

To trzeba to poprawić.


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Severino Castiglioni - 10.02.2018

12 dni mojej prezydentury to w sumie osiągnięcie w karierze, z którego jestem najbardziej dumny.


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Maciej Kamiński - 10.02.2018

To ja jedynie znowu powtórzę, że jeżeli to ma być uregulowane, to powinno być zgodnie z tradycją - tylko osoby wybrane na konduktora są liczone jako Prezydenci, a pełniący obowiązki, choćby i musieli przysięgi składać, stanowisk pobocznych się zrzekać i kończyć kadencję przez 99% jej czasu trwania, pozostają myślnikami usytuowanymi pomiędzy.


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Severino Castiglioni - 10.02.2018

(10.02.2018, 16:56:26)Maciej Kamiński napisał(a): To ja jedynie znowu powtórzę, że jeżeli to ma być uregulowane, to powinno być zgodnie z tradycją - tylko osoby wybrane na konduktora są liczone jako Prezydenci, a pełniący obowiązki, choćby i musieli przysięgi składać, stanowisk pobocznych się zrzekać i kończyć kadencję przez 99% jej czasu trwania, pozostają myślnikami usytuowanymi pomiędzy.

Po zmianie Konstytucji Wice staje się prezydentem i Twoja teoria nie ma żadnego oparcia.


RE: Mała historia polityczna Bialenii - Maciej Kamiński - 10.02.2018

(10.02.2018, 16:57:41)Paweł Karol Medyceusz Zep napisał(a):
(10.02.2018, 16:56:26)Maciej Kamiński napisał(a): To ja jedynie znowu powtórzę, że jeżeli to ma być uregulowane, to powinno być zgodnie z tradycją - tylko osoby wybrane na konduktora są liczone jako Prezydenci, a pełniący obowiązki, choćby i musieli przysięgi składać, stanowisk pobocznych się zrzekać i kończyć kadencję przez 99% jej czasu trwania, pozostają myślnikami usytuowanymi pomiędzy.

Po zmianie Konstytucji Wice staje się prezydentem i Twoja teoria nie ma żadnego oparcia.
Co nie przeszkadza mi jej forsować. Te dziwne kombinacje z US i A, ignorujące po części wolę ludu, powinny zniknąć z tabelkowego raju.