Forum Republiki Bialeńskiej
K/2/2017 - Wersja do druku

+- Forum Republiki Bialeńskiej (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/spolecznosc)
+-- Dział: Władze Republiki Bialeńskiej (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/spolecznosc/forum-6.html)
+--- Dział: Sądownictwo Republiki Bialeńskiej (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/spolecznosc/forum-98.html)
+---- Dział: Wokanda spraw karnych (https://vonthorn.sarmacja.org/galeria/archive/bialenia/spolecznosc/forum-112.html)
+---- Wątek: K/2/2017 (/thread-8090.html)

Strony: 1 2


K/2/2017 - Maciej Kamiński - 13.08.2017

Cytat:
Cytat:
[Obrazek: ?url=i.imgur.com%2FvdUQ0qe.png]
Wolnograd, dn. 12 sierpnia 2017 r.
AKT OSKARŻENIA

Oskarżam Guliano Montiniego o to, że działając z zamiarem bezpośrednim posługuje się w swojej sygnaturze nienależnym tytułem i stopniem naukowym oraz nie zaniechał posługiwania się nimi pomimo upomnienia w prywatnej wiadomości oraz rozpoczęcia postępowania przygotowawczego, to jest o czyn z art. 52 Kodeksu Karnego. 

UZASADNIENIE

Art. 52 ustawy - Kodeks Karny z dn. 25 lipca 2016 r. z późniejszą zmianą penalizuje posługiwanie się w Republice Bialeńskiej nienależnymi tytułami naukowymi. Oskarżony Guliano Montini w swojej sygnaturze przedstawia się jako profesor zwyczajny doktor habilitowany (dowód nr 1). Jak wynika z informacji, jakie można znaleźć w archiwum Uniwersytetu Bialeńskiego, były rektor Andrzej Swarzewski nostryfikował zdobyte przez oskarżonego tytuły zawodowe magistra oraz stopień naukowy doktora (dowód nr 2). W archiwum nie ma jednak śladu po nostryfikacji stopnia doktora habilitowanego używanego przez Guliano Montiniego. W kwestii tytułu naukowego profesora, ustawa o systemie szkolnictwa wyższego z dn. 6 lutego 2017 r. z późniejszą zmianą prawo nadawania tego tytułu nadaje Prezydentowi Republiki Bialeńskiej. W Biuletynie Ustaw natomiast nie można doszukać się żadnego postanowienia Prezydenta RB ws. nadania oskarżonemu tytułu profesora. Można zatem domniemywać, że tytuł ten nie został mu nigdy nadany. Co więcej, określenia "profesor zwyczajny" używa się wobec osób zatrudnionych jako pracownicy naukowi Uniwersytetu Bialeńskiego posiadających tytuł naukowy profesora. Oskarżony nie jest zatrudniony na UB, zatem nie jest również profesorem zwyczajnym.

31 lipca 2017 roku wysłałem do oskarżonego wiadomość z prośbą o udowodnienie posiadania wszystkich stopni i tytułów oraz pełnienia funkcji, które budziły moje zastrzeżenia (dowód nr 3). W związku z nieotrzymaniem odpowiedzi pomimo logowania się Guliano Montiniego w Republice Bialeńskiej (dowód nr 4), sam podjąłem się ponownego i bardziej szczegółowego sprawdzenia wiarygodności podawanych przez oskarżonego informacji. W wyniku wspomnianego sprawdzenia informacji, stwierdzam, że oskarżonemu najprawdopodobniej nie przysługuje prawo do posługiwania się tytułem profesora zwyczajnego i stopniem doktora habilitowanego.

Następnie złożyłem do Policji Krajowej zawiadomienie o możliwości popełnienia przez oskarżonego przestępstwa z art. 52 KK i decyzją Prezesa Policji Krajowej wyznaczony zostałem na oskarżyciela posiłkowego w tej sprawie. Pomimo mojej wiadomości prywatnej z 31 lipca br. oraz toczącego się przeciwko Guliano Montiniemu postępowaniu przygotowawczemu, oskarżony, chociaż logował się w Republice Bialeńskiej, do teraz nie zaniechał posługiwania się nienależnym tytułem i stopniem.

Jako Rektor Uniwersytetu Bialeńskiego czuję się zobowiązany do dbania o poziom szkolnictwa wyższego Republiki Bialeńskiej. Nie może być moim zdaniem przyzwolenia na używanie nienależnych tytułów czy stopni, ponieważ będzie miało to niekorzystny wpływ na kształcenie wyższe i zaufanie do państwowej uczelni.

(-) Taddeo Lorenzo de Medici y Zep
Oskarżyciel posiłkowy

Dowody:
1. http://imgur.com/AzdiR1i
2. https://spolecznosc.bialenia.org.pl/thread-1066.html
3. http://imgur.com/5AJci0E
4. http://imgur.com/RiHxtCz
Cytat:
[Obrazek: vdUQ0qe.png]

POSTANOWIENIE
z dnia 12 sierpnia 2017 roku

Sąd Ludowy Republiki Bialeńskiej
w składzie: Maciej Kamiński


po rozpoznaniu w dniu 12 sierpnia br.
aktu oskarżenia przeciwko: Guliano Montiniemu
oskarżonego przez: Taddea Lorenza de Mediciego y Zepa
o to, że 31 lipca 2017 r., działając z zamiarem bezpośrednim posługiwał się w swojej sygnaturze nienależnym tytułem i stopniem naukowym oraz nie zaniechał posługiwania się nimi pomimo upomnienia w prywatnej wiadomości oraz rozpoczęcia postępowania przygotowawczego, czym wypełnił znamiona czynu z art. 52 Kodeksu Karnego.


postanawia:

Artykuł 1.

Rozpocząć postępowanie i skierować sprawę na wokandę, nadając jej sygnaturę K/2/2017.

Artykuł 2.

Zobowiązać oskarżonego do odpowiedzi na akt oskarżenia.

Artykuł 3.

Odstąpić od uzasadnienia.

(-) Maciej Kamiński, Asesor



RE: K/2/2017 - Tadeusz Krasnodębski - 16.08.2017

Wysoki Sądzie, czy będziemy czekać aż do zalogowania się oskarżonego, czy rozmyśla Sąd nad jakimś ostatecznym terminem?


RE: K/2/2017 - Maciej Kamiński - 16.08.2017

Zważywszy na to, że minęły dopiero trzy dni, to póki co Sąd nie myśli nad wyznaczaniem terminu rozpoczęcia procedowania zaocznie.


RE: K/2/2017 - Tadeusz Krasnodębski - 16.08.2017

Rozumiem. Dziękuję zatem za odpowiedź.


RE: K/2/2017 - Guliano Montini - 22.08.2017

Pozwólcie, że odniosę się do tego, ale dzisiejszego wieczora. Byłem nieobecny w Bialenii przez jakiś czas, co spowodowane było podjęciem praktyki w szpitalu. Dziękuję za wyrozumiałość.


RE: K/2/2017 - Guliano Montini - 22.08.2017

Na swojego obrońcę powołuje Sz.P. Karola Medycejskiego i upoważniam go do zabrania głosu i udzielania się w moim imieniu.


RE: K/2/2017 - Maciej Kamiński - 22.08.2017

Wybaczamy. W takim razie proszę Sąd prosi obronę o odniesienie się do aktu oskarżenia.


RE: K/2/2017 - Karol Medycejski - 22.08.2017

Wysoki Sądzie,

działając jako obrońca (niesłusznie) Oskarżonego niniejszym wnoszę odpowiedź na akt oskarżenia:

Cytat:
Odpowiedź na akt oskarżenia

Na wstępie pragnę zwrócić uwagę Sądu na dowód numer jeden załączony do aktu oskarżenia w przedmiotowej sprawie, a dokładniej na zawarty na tymże zrzucie ekranu podpis mojego Klienta. Już pobieżna lektura tej sygnatury powinna, w przekonaniu Obrony, prowadzić do dość oczywistej konstatacji, że oświadczenia w niej zawarte (o ile w ogóle oświadczeniami wiedzy lub woli mogą być nazwane) nie zostały przez (niesłusznie) Oskarżonego złożone na poważnie. A jeśliby przyjąć założenie sprzeczne, to jest, że mój Klient z pełną powagą i na serio wpisał do swojej sygnatury całą tę tytulaturę, to czemu tak gorliwy Oskarżyciel, z jakim do czynienia mamy w niniejszej sprawie, nie oskarża Go o naruszenie normy z art. 52 k.k. za przypisywanie sobie funkcji Króla Bialenii, która to niegdyś przecież, choć krótko, istniała w bialeńskim systemie prawnym? Ba, być może Oskarżenie dopatrzyłoby się tam bezprawnej próby zmiany ustroju?

W niniejszej sprawie mój klient oskarżany jest o naruszenie zakazu z art. 52 k.k. w zamiarze bezpośrednim. W tym miejscu Obrona pragnie pokrótce przypomnieć, że zamiar bezpośredni wyraża się w chceniu - sprawca musi chcieć popełnić dany czyn zabroniony. Realna doktryna prawa karnego, którą Obrona posiłkować się musi z powodu braku istnienia jej mikronacyjnego odpowiednika, wyróżnia w konstrukcji zamiaru bezpośredniego dwa elementy: kognitywny i wolicjonalny. Ten pierwszy przejawia się w postaci podjęcia przez sprawcę zachowania ze świadomością działania na rzecz naruszenia dobra prawnego, drugi zaś oznacza szczególne nastawienie się sprawcy wobec przewidywanego ryzyka naruszenia dobra prawnego. A zatem pełna świadomość i nastawienie na naruszenie dobra chronionego są nieodłącznymi warunkami zaistnienia zamiaru bezpośredniego i winy umyślnej po stronie sprawcy przestępstwa. Przekładając to na realia przedmiotowej sprawy, Obrona pragnie podnieść (na marginesie, gdyż z pewnością Sądowi jest ta zasada dobrze znana, jednak Obrona po lekturze aktu oskarżenia nie ma pewności, czy zna ją Oskarżyciel), że to na Oskarżycielu spoczywa ciężar dowiedzenia, że Oskarżony dopuścił się danego czynu zabronionego w taki, a nie inny sposób (i czy w ogóle). Gdzie zatem, w treści uzasadnienia lub dołączonych do aktu oskarżenia załączników, można znaleźć dowód wyżej przytaczanych elementów w zachowaniu się mojego Klienta? W wiadomości wysłanej do niego, której prawdopodobnie (nie udowodniono tego) nawet nie odebrał i nie odczytał? Czy może Oskarżenie liczy na to, że Sąd sam odnajdzie w tej pustce i głuchej ciszy (bo w czymże innym w braku jakiegokolwiek dowodu?) powód do skazania mojego, niesłusznie, oskarżonego Klienta?

Wracając jednak do samego zarzucanego Oskarżonemu czynu, przyjmijmy na moment, w celu odniesienia się do treści aktu oskarżenia, tę narrację, że cała ta tytulatura jest umieszczona w podpisie na serio. Czy to od razu implikuje naruszenie normy zawartej w art. 52 k.k., czyli posługiwanie się nienależnym tytułem naukowym i stopniem naukowym? Otóż oczywiście, że nie. W tym miejscu należy zauważyć, że przepis ten, gdy spojrzy się na podstawowe założenia prawa karnego, jako prawa jasnego i zrozumiałego dla każdego przeciętnego adresata norm, niestety, ale tych założeń nie spełnia, a zarazem podstawowej funkcji prawa karnego, czyli gwarancyjnej. Jak bowiem należy rozumieć sformułowanie zakazu posługiwania się nienależnym tytułem naukowym i stopniem naukowym? Czy przepis ten penalizuje jedynie posługiwanie się nienależną tytulaturą bialeńską, na co pośrednio zdaje się chyba wskazywać Oskarżyciel, czy być może tytulaturą naukową jako taką? A jeśli tak, to czy granicą obowiązywania i zastosowania są tylko mikronacje, czy może bialeńskie prawo karne ścigać chce też za podobne występki realne? Pomimo tego, że przepis ten nie daje na odpowiedzi na wyżej postawione pytania, należy przyjąć, obowiązującą powszechnie w prawie karnym, wykładnię na korzyść oskarżonego (co w tej sprawie akurat ma marginalne, o ile w ogóle jakiekolwiek znaczenie, w braku wypełniania znamion przez mojego Klienta) a już na pewno wykładnię zawężającą, gdyż tak zawsze należy traktować nieostre określenia użyte do konstrukcji norm karnych. A zatem przepis ten penalizuje jedynie posługiwanie się nienależnymi bialeńskimi tytułami i stopniami naukowymi. Obrona zatem pragnie ponowić zasadnicze już w tej sprawie pytanie, gdzie znajduje się dowód, że Margrabia Montini posługuje się tytułem bialeńskiego profesora i stopniem bialeńskiego doktora habilitowanego? Nie ma sensu oczywiście wzywać Oskarżyciela do wskazywania takich dowodów, gdyż takie najzwyczajniej nie istnieją. Dlatego Obrona prosi Sąd o potwierdzenie oczywistego, to jest, że mój Klient jest niewinny.

(-) Karol Medycejski



RE: K/2/2017 - Maciej Kamiński - 22.08.2017

Dziękuję za odpowiedź, niemniej, Sąd pragnie poprosić oskarżyciela o udzielenie odpowiedzi na niniejsze stanowisko.


RE: K/2/2017 - Tadeusz Krasnodębski - 22.08.2017

Wysoki Sądzie, oskarżenie chciałoby odnieść się do słów Obrony jutro w ciągu dnia - dziś wieczorem moja obecność może mieć dłuższe przerwy, a wolę nie odpowiadać na słowa Obrony chaotycznie, w pośpiechu.


RE: K/2/2017 - Tadeusz Krasnodębski - 24.08.2017

Wysoki Sądzie, przepraszam, ale czy to możliwe, abym w ciągu dnia zabrał głos? Miałem dziś trochę na głowie...


RE: K/2/2017 - Tadeusz Krasnodębski - 24.08.2017

Wysoki Sądzie,

Zarzuty obrony uważam za nietrafione i chciałbym po kolei odnieść się do poszczególnych części wypowiedzi Pana Obrońcy.

(22.08.2017, 21:12:41)Karol Medycejski napisał(a): Na wstępie pragnę zwrócić uwagę Sądu na dowód numer jeden załączony do aktu oskarżenia w przedmiotowej sprawie, a dokładniej na zawarty na tymże zrzucie ekranu podpis mojego Klienta. Już pobieżna lektura tej sygnatury powinna, w przekonaniu Obrony, prowadzić do dość oczywistej konstatacji, że oświadczenia w niej zawarte (o ile w ogóle oświadczeniami wiedzy lub woli mogą być nazwane) nie zostały przez (niesłusznie) Oskarżonego złożone na poważnie. A jeśliby przyjąć założenie sprzeczne, to jest, że mój Klient z pełną powagą i na serio wpisał do swojej sygnatury całą tę tytulaturę, to czemu tak gorliwy Oskarżyciel, z jakim do czynienia mamy w niniejszej sprawie, nie oskarża Go o naruszenie normy z art. 52 k.k. za przypisywanie sobie funkcji Króla Bialenii, która to niegdyś przecież, choć krótko, istniała w bialeńskim systemie prawnym? Ba, być może Oskarżenie dopatrzyłoby się tam bezprawnej próby zmiany ustroju?

Wysoki Sądzi, w opinii oskarżenia w Bialenii, jak i w całym mikroświecie, przyjętą i praktykowaną formą informowania o pełnionych przez siebie obecnie lub w przeszłości funkcjach oraz posiadanych tytułach jest sygnatura. Nie mogę zatem zgodzić się z twierdzeniem, że oskarżony wpisał do swojego podpisu nienależny tytuł i stopień "nie na poważnie". Kodeks Karny w art. 52 konkretnie reguluje, że posługiwanie się tytułami nienależnymi jest przestępstwem. Zdaniem oskarżenia niezwykle groźne byłoby usprawiedliwianie popełniania czynów zabronionych twierdzeniem, że zrobiło się to tylko dla żartu, nie na poważnie. Mogłoby to prowadzić w przyszłości do tłumaczenia w ten sposób poważnych zbrodni. Oskarżony wpisując do sygnatury określenie "profesor zwyczajny doktor habilitowany" w pełni świadomie posłużył się tytułami nienależnymi. Nie jest to w żadnym razie działanie "nie na poważnie" czy "dla żartu", jak zdaje się twierdzić obrona.

Jeśli natomiast chodzi o tytuł Króla Bialenii, nie przeprowadziłem postępowania w tej sprawie. Jestem w pełni świadomy tego, że istotnie w przeszłości funkcja taka w Bialenii istniała. Nie jestem jednak historykiem i nie wiem, kto ją, choćby przez krótki okres, pełnił. Jak wspomniałem w akcie oskarżenia, zwróciłem uwagę jedynie na przestępstwo posługiwania się nienależnym tytułem i stopniem naukowym, jako że jestem Rektorem państwowej uczelni Republiki Bialeńskiej.

(22.08.2017, 21:12:41)Karol Medycejski napisał(a): W niniejszej sprawie mój klient oskarżany jest o naruszenie zakazu z art. 52 k.k. w zamiarze bezpośrednim. W tym miejscu Obrona pragnie pokrótce przypomnieć, że zamiar bezpośredni wyraża się w chceniu - sprawca musi chcieć popełnić dany czyn zabroniony. Realna doktryna prawa karnego, którą Obrona posiłkować się musi z powodu braku istnienia jej mikronacyjnego odpowiednika, wyróżnia w konstrukcji zamiaru bezpośredniego dwa elementy: kognitywny i wolicjonalny. Ten pierwszy przejawia się w postaci podjęcia przez sprawcę zachowania ze świadomością działania na rzecz naruszenia dobra prawnego, drugi zaś oznacza szczególne nastawienie się sprawcy wobec przewidywanego ryzyka naruszenia dobra prawnego. A zatem pełna świadomość i nastawienie na naruszenie dobra chronionego są nieodłącznymi warunkami zaistnienia zamiaru bezpośredniego i winy umyślnej po stronie sprawcy przestępstwa. Przekładając to na realia przedmiotowej sprawy, Obrona pragnie podnieść (na marginesie, gdyż z pewnością Sądowi jest ta zasada dobrze znana, jednak Obrona po lekturze aktu oskarżenia nie ma pewności, czy zna ją Oskarżyciel), że to na Oskarżycielu spoczywa ciężar dowiedzenia, że Oskarżony dopuścił się danego czynu zabronionego w taki, a nie inny sposób (i czy w ogóle). Gdzie zatem, w treści uzasadnienia lub dołączonych do aktu oskarżenia załączników, można znaleźć dowód wyżej przytaczanych elementów w zachowaniu się mojego Klienta? W wiadomości wysłanej do niego, której prawdopodobnie (nie udowodniono tego) nawet nie odebrał i nie odczytał? Czy może Oskarżenie liczy na to, że Sąd sam odnajdzie w tej pustce i głuchej ciszy (bo w czymże innym w braku jakiegokolwiek dowodu?) powód do skazania mojego, niesłusznie, oskarżonego Klienta?

Oskarżenie również w tej części wypowiedzi Pana Obrońcy kategorycznie nie zgadza się z przyjętą linią obrony. Jest bowiem, w opinii oskarżenia, logicznym, że przestępstwo popełnione zostało przez oskarżonego umyślnie i z zamiarem bezpośrednim. Nie istnieje żadne logiczne wytłumaczenie, jak oskarżony mógłby - w warunkach mikronacyjnych - dopuścić się przestępstwa z art. 52 KK bez zamiaru bezpośredniego. W końcu popełnienie tego czynu zabronionego, jakiego w opinii oskarżenia dopuścił się Guliano Montini, wymaga podjęcia w pełni świadomie konkretnych kroków: otworzenia Panelu Użytkownika, wybrania opcji edycji sygnatury, świadomego wpisania z klawiatury konkretnych słów (w tym przypadku: "profesor zwyczajny doktor habilitowany"), kliknięcia przycisku zatwierdzającego wprowadzone zmiany. Przestępstwo nie zostało popełnione nagle, w stanie silnego wzburzenia czy nieświadomości, bowiem oskarżony musiał dokładnie przemyśleć, co wpisuje i mieć pełną świadomość zatwierdzania zmian. Co więcej, na co zwracałem już uwagę w akcie oskarżenia, pomimo upomnienia w prywatnej wiadomości oskarżony nie zaniechał popełniania przestępstwa ani w żaden sposób nie odniósł się do moich zarzutów, co tylko utwierdza w przekonaniu, że był w pełni świadomy czynu, jakiego się dopuścił; co więcej, jako że nie zechciał w żaden sposób zareagować, działał w zamiarze bezpośrednim popełnienia tego przestępstwa. Gdyby tak nie było, w opinii oskarżenia, oskarżony w jakikolwiek sposób odniósłby się do mojej wiadomości lub do rozpoczętego postępowania przygotowawczego. Również art. 6 ust. 1 Kodeksu Karnego reguluje, kiedy przestępstwo popełniane jest umyślnie, co, w opinii oskarżenia, w tym przypadku ma zastosowanie.

Oskarżenie nie może też zgodzić się z kuriozalnym twierdzeniem, jakoby oskarżony nawet nie odczytał prywatnej wiadomości. System MyBB, na jakim opiera się Republika Bialeńska, informuje bowiem o nowej wiadomości w skrzynce odbiorczej w sposób niezwykle widoczny - pojawia się informacja na górze forum oraz na liście powiadomień. Nie sposób jest zatem przeoczyć wiadomość, tym bardziej, że od momentu jej wysłania, do momentu wszczęcia postępowania, minęło sporo czasu. W związku z tym, nawet, jeśli oskarżony nie przeczytałby prywatnej wiadomości, wynikałoby to wyłącznie z decyzji oskarżonego, który widząc powiadomienie postanowił nie otwierać swojej skrzynki odbiorczej. Nie można zatem, w opinii oskarżenia, uznać tłumaczenia, iż Guliano Montini nie przeczytał wiadomości, za usprawiedliwienie czynu zabronionego.

(22.08.2017, 21:12:41)Karol Medycejski napisał(a): [align=justify]Wracając jednak do samego zarzucanego Oskarżonemu czynu, przyjmijmy na moment, w celu odniesienia się do treści aktu oskarżenia, tę narrację, że cała ta tytulatura jest umieszczona w podpisie na serio. Czy to od razu implikuje naruszenie normy zawartej w art. 52 k.k., czyli posługiwanie się nienależnym tytułem naukowym i stopniem naukowym? Otóż oczywiście, że nie. W tym miejscu należy zauważyć, że przepis ten, gdy spojrzy się na podstawowe założenia prawa karnego, jako prawa jasnego i zrozumiałego dla każdego przeciętnego adresata norm, niestety, ale tych założeń nie spełnia, a zarazem podstawowej funkcji prawa karnego, czyli gwarancyjnej. Jak bowiem należy rozumieć sformułowanie zakazu posługiwania się nienależnym tytułem naukowym i stopniem naukowym? Czy przepis ten penalizuje jedynie posługiwanie się nienależną tytulaturą bialeńską, na co pośrednio zdaje się chyba wskazywać Oskarżyciel, czy być może tytulaturą naukową jako taką? A jeśli tak, to czy granicą obowiązywania i zastosowania są tylko mikronacje, czy może bialeńskie prawo karne ścigać chce też za podobne występki realne? Pomimo tego, że przepis ten nie daje na odpowiedzi na wyżej postawione pytania, należy przyjąć, obowiązującą powszechnie w prawie karnym, wykładnię na korzyść oskarżonego (co w tej sprawie akurat ma marginalne, o ile w ogóle jakiekolwiek znaczenie, w braku wypełniania znamion przez mojego Klienta) a już na pewno wykładnię zawężającą, gdyż tak zawsze należy traktować nieostre określenia użyte do konstrukcji norm karnych. A zatem przepis ten penalizuje jedynie posługiwanie się nienależnymi bialeńskimi tytułami i stopniami naukowymi. Obrona zatem pragnie ponowić zasadnicze już w tej sprawie pytanie, gdzie znajduje się dowód, że Margrabia Montini posługuje się tytułem bialeńskiego profesora i stopniem bialeńskiego doktora habilitowanego? Nie ma sensu oczywiście wzywać Oskarżyciela do wskazywania takich dowodów, gdyż takie najzwyczajniej nie istnieją. Dlatego Obrona prosi Sąd o potwierdzenie oczywistego, to jest, że mój Klient jest niewinny.

Również te zarzuty są w opinii oskarżenia przesadzone i niewłaściwe. Samo tłumaczenie, że Kodeks Karny nie reguluje, czy chodzi o bialeńską tytulaturę, jest nadinterpretacją. Kodeks Karny obowiązujący na terenie Republiki Bialeńskiej dotyczy oczywiście v-przestępstw. Mieszanie świata wirtualnego ze światem realnym jest w opinii oskarżenia tłumaczeniem nietrafionym, bowiem w żadnym miejscu bialeńskie prawo nie reguluje takiej sytuacji. Co więcej, w powszechnie przyjętym zwyczaju, nie ma żadnego śladu po takiej interpretacji przepisów, jakoby którykolwiek z artykułów ustawy karnej odnosił się do tytulatury realnej. W sygnaturze natomiast, jak wspomniałem wcześniej, powszechnie przyjęte jest posługiwanie się wirtualnymi tytułami, stopniami i funkcjami. Nadinterpretacją jest zatem usprawiedliwianie czynu oskarżonego, twierdząc, że nie ma pewności, czy chodzi mu o tytuły bialeńskie, czy realne. Tym bardziej wskazuje na to fakt, że wszystkie pozostałe wpisane przez Guliano Montiniego informacje w sygnaturze dotyczą v-świata. Jeśliby natomiast niesłusznie uznać, że "profesor zwyczajny doktor habilitowany" może dotyczyć świata realnego, wciąż nieznane są Sądowi żadne dowody wskazujące na rzeczywiste posiadanie tego tytułu.

Nie zgadzam się również z twierdzeniem, jakie zdaje się wysuwać obrona, jakoby oskarżenie nie posiadało żadnych dowodów na popełnienie przestępstwa przez oskarżonego. Wysoki Sądzie, do aktu oskarżenia dołączyłem 4 zrzuty ekranu, z których jasno i ewidentnie wynika, że oskarżony w sygnaturze rzeczywiście posługuje się tytułami nienależnymi. Jak wspomniałem wcześniej, twierdzenie, że dotyczą one świata realnego, to nadinterpretacja (a samo mieszanie świata i v-świata w kwestii przestępstw to niebezpieczny precedens). Art. 52 Kodeksu Karnego w sposób konkretny określa, że posługiwanie się tytułami nienależnymi jest przestępstwem. Oskarżony pomimo upomnienia nie zaniechał ich stosowania. Zatem twierdzenie, iż Guliano Montini jest niewinny, a oskarżenie nie posiada konkretnych dowodów, to próba przedstawienia Wysokiemu Sądowi rzeczywistości innej, niż jest naprawdę.

Przepraszam również, jeśli moja wypowiedź nie jest wystarczająco zrozumiała. Starałem się przedstawić najlepiej, jak potrafiłem, swoje zdanie, swoją argumentację i wszelkie dowody, prawnikiem jednak nie jestem. Nie mogę posługiwać się profesjonalnym nazewnictwem i określeniami, bo po prostu ich nie znam. Ale liczę na to, że w Sądzie zwycięska okaże się sprawiedliwość i logika, a nie "bitwa na trudne słowa".

Dziękuję.


RE: K/2/2017 - Maciej Kamiński - 24.08.2017

Dziękuję za odpowiedź. Czy obrona chciałaby się odnieść do niej odnieść?


RE: K/2/2017 - Karol Medycejski - 24.08.2017

Nie, dziękuję Wysoki Sądzie. Nie przedstawiono żadnego dowodu lub nowego argumentu, więc Obrona nie ma do czego się odnosić. Uprzedzając, nie zgłaszam także żadnych wniosków dowodowych.


RE: K/2/2017 - Maciej Kamiński - 24.08.2017

Czy strony zgłaszają jakieś wnioski, wyjąwszy z góry wnioski dowodowe ze strony obrony?


RE: K/2/2017 - Karol Medycejski - 24.08.2017

Nie zgłaszam żadnych wniosków Proszę Sądu.


RE: K/2/2017 - Tadeusz Krasnodębski - 25.08.2017

Również nie zgłaszam.


RE: K/2/2017 - Maciej Kamiński - 26.08.2017

Rozumiem. Proszę zatem o mowy końcowe.


RE: K/2/2017 - Karol Medycejski - 26.08.2017

Z uwagi na niejasny przepis w ustawie prosiłbym o doprecyzowanie - czy Sąd wyznaczył 48-godzinny termin dla obu stron jednocześnie, czy wpierw dla Oskarżenia a potem dopiero Sąd wyznaczy kolejny dla Obrony?


RE: K/2/2017 - Maciej Kamiński - 26.08.2017

W pierwszej kolejności Sąd chciałby usłyszeć ostatnie słowa na sprawę od oskarżyciela.