Inauguracja 19. Prezydenta Republiki
#1
Zgodnie z tradycją panującą w pewnych kręgach zaprzysiężenie nowego Prezydenta Republiki miało odbyć się w nocy o północy. Zaspani członkowie Zgromadzenia, byli prezydenci, lennicy, dostojnicy na kiju i innych notable, członkowie korpusu dyplomatycznego i korpusu wojskowych attaché, Bialeńczycy zagraniczni przebywający w ojczyźnie oraz grupy obywateli zgromadziły się w sali posiedzeń parlamentu, w innych częściach gmachu oraz w jego okolicach. Po kilku godzinach nadjechała kawalkada samochodów cywilnych i wojskowych wśród których znajdowało się auto Prezydenta-Elekta. Po jego opuszczeniu Najwierniejszy Uczeń Wielkiego Sternika wszedł przy dźwiękach radosnej muzyki po schodach prowadzących do miejsca uroczystości. W momencie, gdy wchodził do sali mistrz ceremonii ogłosił, że nadchodzi wybraniec całego Narodu Ametyst Ferdynandowicz Faradobus.

[Obrazek: original.jpg]

Wybrany głową państwa położył rękę na stosie ksiąg, wśród których znalazła się konstytucja, dzieła Patrona Republiki i pisma różnych religii. Wygłosił słowa przysięgi:

Ślubuję uroczyście, obejmując urząd Prezydenta Republiki Bialeńskiej, wedle najlepszego zrozumienia i zgodnie z sumieniem, rzetelnie pracować dla dobra Narodów Bialenii, praw demokratycznych Republiki święcie przestrzegać, godności Narodów i Państwa strzec niezachwianie, sprawiedliwość względnie wszystkich bez różnicy obywateli za pierwszą mieć sobie cnotę, obowiązkom urzędu i służby poświęcić się niepodzielnie.

Niech Wielki Sternik, Prabudzimir i wszelkie kurduple zleją na mnie swoją mądrość,a szczęście na lud bialeński!



Drodzy Obywatele, Bracia i Siostry,

pozdrawiam cieplutko cały Naród Bialeński, który w ostatnich, wolnych, nieskrępowanych i demokratycznych wyborach powszechnych oddał ster państwa w moje arystokratyczne, spracowane ręce. W ciągu ubiegłych tygodni nagromadziło się w Bialenii wiele zła. Wiele nieprawości i bolesnych rozczarowań. Idee Powstania Marcowego, przeniknięte duchem rozumu i godności człowieka i poszanowania praw obywatela, w praktyce ulegały głębokim wypaczeniom.

Do władzy nigdy się nie pchałem, ale widząc że nikt z najbardziej godnych wejścia do Pałacu Prezydenckiego obywateli nie chce wziąć na siebie brzemienia sprawowania urzędu głowy państwa postanowiłem je unieść sam. Dziękuję, że pomogliście mi postawić wspólny pierwszy krok w stronę realizacji objawień, w czasie których Władimir Władimirowicz Putin osobiście przedstawił mi plan politycznej i społecznej odnowy Republiki, który w skrócie teraz przedstawię.

Na początek kilka spraw organizacyjnych. Chcę być prezydentem dialogu, wodzem wszystkich obywateli, niezależnie od tego na kogo głosowali w trakcie wyborów. W sumie to nie mieliście wielkiego wyboru, ale to nie moja wina. Do współpracy zapraszam każdego z Was. Już niebawem otworzę bazar stanowisk, w trakcie którego będzie można ubiegać się publicznie o stołek. Część stanowisk podstawowych utworzę tak czy inaczej, ale jestem gotowy wysłuchać propozycji dotyczących powołania do życia innych funkcji i instytucji. Na pewno kluczową kwestią jest Wiceprezydent, którego tak czy inaczej muszę wynieść do godności, chociażby ze względu na moją wizytę w siedzibie Katechona w maju. Szczególnie tutaj liczę na deklaracje od aktywnych.

Nasza ojczyzna spotyka się dziś z wieloma ważnymi problemami: społecznymi, gospodarczymi, a także politycznymi. Trzeba je rozwiązywać mądrze i wytrwale, jednak najbardziej podstawowym problemem pozostaje sprawa ładu moralnego. Przyczyną zaś tych wszystkich naszych zmartwień jest bez wątpienia brak napływu świeżej krwi. Nie odrzucam w tych czasach żadnej formy promocji i będę wspierał każdy pomysł. Ze swojej strony muszę jednak dodać coś nowego. Wydaje mi się, że przekaz powinien być adresowany do konkretnego odbiorcy. Nie chodzi mi tylko o indywidualne wciąganie w mikronacje, albo konkretnie do działalności w Bialenii, swoich znajomych. To czasem działa, a czasem nie. Skuteczniejsze wydaje się mi być korzystanie z okazji, którymi dysponujemy i wyszukiwanie niekoniecznie dużych, ale na pewno zainteresowanych grup potencjalnych obywateli, głównie wśród młodzieży. Korzystając ze swoich realnych kontaktów zamierzam przygotować krótkie prelekcje o mikronacjach dla stypendystów i absolwentów Krajowego Funduszu na rzecz Dzieci, chyba najbardziej rozpoznawalnego zgrupowania uzdolnionej młodzieży w Polsce, i kilku innych podobnych środowisk. Tego typu działania, dosyć konkretne, mogą być naprawdę skuteczne. Ponadto na dniach zainauguruję ogólnonarodową ucztę połączoną z polowaniem, w trakcie której dyskutować będziemy przede wszystkim o sposobach pozyskiwania zasobów ludzkich. Bądź to bądź od sukcesu tego dzieła zależy powodzenie tej prezydentury.

Jakiś czas temu na naszej krajowej uczelni podjęto temat potrzeby przebadania systemu prawnego Republiki. Jest on nadzwyczaj zawiły i taki postulat jest oczywiście słuszny. Moim zdaniem same badania z zakresu nauki o prawie to jedno, ale prawdziwa odnowa polityczna wiedzie przez faktyczną reformę obowiązujących przepisów, przez ich uproszczenie. Przestudiowałem też dokładnie plan Krasnodębskiego, ale mimo to zdecydowałem się wystąpić z innym pomysłem. Moja propozycja może wydać się radykalna, ale będzie oczywiście przedmiotem dyskusji w ciągu najbliższych tygodni i mam nadzieję, że mimo wszystko wyda Wam się sensowna. Mianowicie zamierzam dążyć do zastąpienia obecnej konstytucji nową, przywracającą być może nazwę Dżamahirijji i wprowadzającą nowy system rządów oparty na Powszechnym Kongresie Narodowym, składającym się z obywateli z określonym stażem, i powoływanym przez niego Sekretariacie. Jestem zdania, że głęboka przebudowa może stać się podstawą przełamania marazmu wynikającego między innymi ze skostnienia obecnego systemu, który jest zwyczajnie nudny. Co drugi z najbardziej aktywnych był już prezydentem, niemal każdy ma za sobą co najmniej średni staż w parlamencie. Nic nie dało wymieszanie instytucji Rzeszy z instytucjami Republiki. Zmiana musi być bardziej radykalna i widoczna.
Częścią tego projektu, choć realizowaną niejako osobno, będzie coś, o czym mówiłem już w czasie kampanii wyborczej - publiczny kult bohaterów na czele z Pułkownikiem Kadafim, innymi Katechonami i Bohaterami Marca. Jest to coś, o czym w zasadzie zapomnieliśmy, a co niegdyś było fundamentem niepodległej Bialenii. Pora na powrót do korzeni. Szczególnie chcę postawić na postać Patrona, który mógłby nawet zostać nominalną głową państwa na wzór Kim Il Sunga. Państwowość bez ideologii jest dziś martwa.

Dwa inne projekty, które będą realizowane w trakcie mojej kadencji dotyczą kwestii mi szczególnie drogich i bliskich - nauki oraz samorządności. Jako naukowiec z bólem serca obserwuję martwotę ogarniającą ciało Uniwersytetu Bialeńskiego. Nie wiem, na ile konieczna jest jego przebudowa, a na ile zwykła aktywizacja. Tak czy inaczej planuję, w oparciu o wprowadzone niedawno prawo, budować potęgę naukową Bialenii przy udziale zarówno badaczy, jak i reszty obywateli. Ważnym elementem tego planu będzie też zapraszanie do współpracy naukowców zagranicznych i powierzanie im etatów oraz zadań profesorów wizytujących.
Jestem współtwórcą idei Rzeszy Bialeńskiej. Poprzez ignorancję zarówno władz państwowych, jak i nieaktywność Sejmu i zamieszanie wynikające z faktycznym niezrealizowaniem pewnych przepisów Kolosalny Związek przeżywa kryzys. Wielkie nadzieję wiążę z rządami nowo wybranego Lwa w osobie prezydenta Krasnodębskiego. Będę chciał z nim właśnie ściśle współpracować w celu zaprowadzenia porządku administracyjnego oraz ożywienia społecznego RzB. Jako Prezydent Republiki jestem szczególnie zainteresowany sprawą miasta stołecznego, które należy w końcu zaktywizować. Na ten temat wypowiem się wkrótce osobno, ale już teraz zapowiadam inicjatywę związaną z powstaniem dzielnicy rządowej, co da pretekst do przydania organom centralnym i samorządowym specjalnej otoczki ceremonialnej. Z kolei jako osoba prywatna zapowiadam dalszą chęć zajęciem się rozwojem Temeszgadu. Niebawem, to jest po wprowadzeniu w życie nowych przepisów o tytułach i lennach, przyznam szczodre ilości nagród, którym też chcę poświęcić w przyszłości swoją uwagę, bo powoli zbliżamy się do momentu, gdy wielu z nas osiągnęło już wszystkie zaszczyty.

W kwestiach związanych z polityką zagraniczną i relacjami z państwem stowarzyszonym zamierzam kierować się wytycznymi zaprezentowanymi w czasie kampanii wyborczej. Krótko mówiąc - ze wszystkimi mieć pokój. Nie zamierzam przedłużać tego wystąpienia, więc niebawem możecie się spodziewać konferencji prasowej poświęconej właśnie sprawom zagranicznym. Jak wiadomo w organizowaniu takich wydarzeń jestem całkiem niezły.

Będę prezydentem otwartym. Jeżeli w opinii większości z Was nie będę się sprawdzać nie zamierzam kurczowo trzymać się stołka. Wszystko w naszych rękach. Oby Wielki Sternik osądził mnie sprawiedliwie. Aha, i dziękuję Brodrii Północnej za finansowanie mojej kampanii wyborczej.
DR NET. Ametyst Faradobus PROF. UB
BARDZO WSPANIAŁY KRÓL HIRSCHBERGII I WEERLADU
KNIAŹ NA MECHANICACH, METROPOLITA TEMESZGADZKI
[img=0x89]https://spolecznosc.bialenia.org.pl/attachment.php?aid=6921[/img]
Odpowiedz




Użytkownicy przeglądający ten wątek: