01.10.2014, 19:25:22
Tylko ciekawe czy w sytuacji gdy to i tak nie ma większego znaczenia, jaki system, jaka organizacja?
1. Ogólny ogląd sytuacji. To co uczyniła Komisja Gospodarcza w konsekwencji częściowo okazało się dobre ( pisząc o byciu ikoną zmian nie wiedziałem jak to się potoczy), znaczy się formy regulacji zależności wynikają akurat z reala i są naturalna konsekwencją.
W tej częściowości zaś chodzi o fakt, że często jest to bardzo fabularyzowane. Przyjęcie proporcji załóżmy 1 faktyczny obywatel to 10000 fabularnych obywateli. Oni de facto nie działają, nie napiszą postu dlatego też nie mają zapotrzebowania. Potrzeby mają faktyczni obywatele gdyż tylko z nimi jest kontakt, a fabularni stanowią "odbicie" potrzeb faktycznych obywateli. No i jeśli iść w etykę mikronacyjną to tworzenie sztucznych potrzeb fabularnych obywateli jest idiotyczne. Dlaczego skoro polityka zagraniczna jest w miarę faktyczna to nie ma być taka gospodarka?
2. Fantomowa potęga gospodarcza. Bez sensu uważam w konsekwencji wynikającej z punktu 1 abyśmy nie mając faktycznie załóżmy danej pozycji w liczbie, uznaniu w polityce międzynarodowej mieli być potęga gospodarczą. To wynika z naszego podejścia do sprawy. Jeśli uznamy ją za taką ładną, ale ozdobę i będziemy zamiast faktycznej potęgi w mikroświecie i liczbie obywateli tworzyli "cuda na kiju" w kwestiach gospodarki to sądzę, że będzie to po prostu śmieszne.
Zawsze to powinno iść w parze. W wyżej wymienionych jest pewna poważność (pomimo, że mikronacje to zabawa) i tak samo to się powinno "zazębiać". Gospodarka musi być odbiciem tego.
3. Bezmyślne kopiowanie. To, że pewne rzeczy muszą być tak czy siak odwzorowaniem reala to jednak możemy wprowadzać coś lepszego niż real, ale nie w sensie właśnie tej fabularnej narracji, że jesteśmy jak w punkcie 2 napisałem "fantomową potęgą gospodarczą", tylko wzrost jej powinien być odbiciem skuteczności w powiązaniu z wykonaną pracą w RB.
Dlatego uważam, czy do tej pory uważałem, że można w tych warunkach dokonać pewnego rodzaju i tak "ograniczonego eksperymentu" w kwestiach gospodarczych.
1. Ogólny ogląd sytuacji. To co uczyniła Komisja Gospodarcza w konsekwencji częściowo okazało się dobre ( pisząc o byciu ikoną zmian nie wiedziałem jak to się potoczy), znaczy się formy regulacji zależności wynikają akurat z reala i są naturalna konsekwencją.
W tej częściowości zaś chodzi o fakt, że często jest to bardzo fabularyzowane. Przyjęcie proporcji załóżmy 1 faktyczny obywatel to 10000 fabularnych obywateli. Oni de facto nie działają, nie napiszą postu dlatego też nie mają zapotrzebowania. Potrzeby mają faktyczni obywatele gdyż tylko z nimi jest kontakt, a fabularni stanowią "odbicie" potrzeb faktycznych obywateli. No i jeśli iść w etykę mikronacyjną to tworzenie sztucznych potrzeb fabularnych obywateli jest idiotyczne. Dlaczego skoro polityka zagraniczna jest w miarę faktyczna to nie ma być taka gospodarka?
2. Fantomowa potęga gospodarcza. Bez sensu uważam w konsekwencji wynikającej z punktu 1 abyśmy nie mając faktycznie załóżmy danej pozycji w liczbie, uznaniu w polityce międzynarodowej mieli być potęga gospodarczą. To wynika z naszego podejścia do sprawy. Jeśli uznamy ją za taką ładną, ale ozdobę i będziemy zamiast faktycznej potęgi w mikroświecie i liczbie obywateli tworzyli "cuda na kiju" w kwestiach gospodarki to sądzę, że będzie to po prostu śmieszne.
Zawsze to powinno iść w parze. W wyżej wymienionych jest pewna poważność (pomimo, że mikronacje to zabawa) i tak samo to się powinno "zazębiać". Gospodarka musi być odbiciem tego.
3. Bezmyślne kopiowanie. To, że pewne rzeczy muszą być tak czy siak odwzorowaniem reala to jednak możemy wprowadzać coś lepszego niż real, ale nie w sensie właśnie tej fabularnej narracji, że jesteśmy jak w punkcie 2 napisałem "fantomową potęgą gospodarczą", tylko wzrost jej powinien być odbiciem skuteczności w powiązaniu z wykonaną pracą w RB.
Dlatego uważam, czy do tej pory uważałem, że można w tych warunkach dokonać pewnego rodzaju i tak "ograniczonego eksperymentu" w kwestiach gospodarczych.
Nie daję gwarancji na ciągłą aktywność, ponad to, na ile mam siłę.
(-) Jan Kaniewski
(-) Jan Kaniewski

