18.01.2014, 21:45:15
W starej Bialenii, gdy chłopi się na obczyźnie bogacili,
Sabin i Janowicz i inni szlachcice dzielnie walczyli,
Z bezlitosnym kupieckim okupantem, w bitwach wielu,
W międzyczasie zanurzali się w soku z chmielu.
Walczyli, choć śmierć im była pisana,
Nie taka była droga wyznaczona przez Pana.
I już Arwulf ze swym wojskiem kupieckim,
Wychodzi naprzeciw mężom bialeńskim,
Dudnią bębny, huczą trąby, rozbrzmiewają hymny,
W Rosieniu widać alarm dymny.
Lecz wszyscy zginą, już o tym wiedzą,
Nie wiedzą czemu za morzem nie siedzą.
Wtem do wsi Janowicza wpada goniec:
"Khmerzy zbeszcześcili Kai święty zagoniec,
I resztę tego miejsca zniszczyć chcą!"
Janowicz na to: "Śmierć tym psom!".
I rusza w wojnę o zachowanie kultury,
dziedzictwa i świętości- idzie walczyć żołnierz ponury.
Za nim szlacheckie masy idą,
Choć przewagę wroga widzą,
Zaś nad wsią Sabin czuwać zostaje.
Ostatnie pieniądze swe wydaje,
Kupuje sługów, konie i pożywienie,
Ledwie starcza na uzbrojenie.
A Janowicz z bracią swą pędzi,
Mijają Królisko, nie wiedząc co się święci,
Pędzą poprzez gruzy stolicy,
Grasują tam już tylko szabrownicy.
Chcą uratować przed barbarzyńcami,
Zabytki ze złotem, srebrem, ołtarzami.
Sabin i Janowicz i inni szlachcice dzielnie walczyli,
Z bezlitosnym kupieckim okupantem, w bitwach wielu,
W międzyczasie zanurzali się w soku z chmielu.
Walczyli, choć śmierć im była pisana,
Nie taka była droga wyznaczona przez Pana.
I już Arwulf ze swym wojskiem kupieckim,
Wychodzi naprzeciw mężom bialeńskim,
Dudnią bębny, huczą trąby, rozbrzmiewają hymny,
W Rosieniu widać alarm dymny.
Lecz wszyscy zginą, już o tym wiedzą,
Nie wiedzą czemu za morzem nie siedzą.
Wtem do wsi Janowicza wpada goniec:
"Khmerzy zbeszcześcili Kai święty zagoniec,
I resztę tego miejsca zniszczyć chcą!"
Janowicz na to: "Śmierć tym psom!".
I rusza w wojnę o zachowanie kultury,
dziedzictwa i świętości- idzie walczyć żołnierz ponury.
Za nim szlacheckie masy idą,
Choć przewagę wroga widzą,
Zaś nad wsią Sabin czuwać zostaje.
Ostatnie pieniądze swe wydaje,
Kupuje sługów, konie i pożywienie,
Ledwie starcza na uzbrojenie.
A Janowicz z bracią swą pędzi,
Mijają Królisko, nie wiedząc co się święci,
Pędzą poprzez gruzy stolicy,
Grasują tam już tylko szabrownicy.
Chcą uratować przed barbarzyńcami,
Zabytki ze złotem, srebrem, ołtarzami.
N.N


