20.11.2014, 12:01:50
(20.11.2014, 11:09:32)Krzysztof Razorblade link napisał(a): Zgadza się - ale ze względu na brak tej wojowniczości są właśnie partią umiarkowaną, a przez to strawniejszą niż "pisuary" itd.Dla kogo strawniejszą... ;-) Paradoksalnie w PiS łatwiej mi dostrzec jakieś jaśniejsze światełka niż w PSL. Wiadomo - dżęder i brzoza rządzą w PiS, ale i PSL ze swoją przaśnością budzi u mnie gigantyczny niesmak (chociażby prezentowane jakiś czas temu poetyckie przemówienie Piechocińskiego, kiedy recytował z kamienną twarzą wyjątki z piosenek patriotycznych).
Cytat:Bo w sumie co ma zrobić ktoś, kto ma tam jakiś "żal" do PO (Polacy kochają zwalać swoje niepowodzenia życiowe na "zły rząd" - jaki by on nie był),Oczywiście, antyrzadowość jest naturalna - choć równoważona po częsci przez koniunkturalizm. Przy czym moim zdaniem w wielu miejscach PO jest słusznie punktowane - niezależnie czy punktuje PiS czy inne partie.
Cytat: z wiadomych przyczyn PIS budzi jego obrzydzenieSondaże by wskazywało że takich ludzi nie jest aż tak wielu. Mi do PiSu daaaaleeeko, ale nie lubię takiego wyrzygiwania się na PiS i straszenia nim jak piątym jeźdźcem apokalipsy. PiS u władzy już było, nie szło im najlepiej - ale też nie aż tak bardzo gorzej, a państwo jak było tak jest. Więc bez paranoi

Cytat: a jednocześnie partyjek w stylu "korwinowców" i "palikotowców" nie traktuje poważnie... bo polityczny kabaret udał się tylko raz i był to "numer na raz" - Polska Partia Przyjaciół Piwa w 1991 (pod kierownictwem Rewińskiego - potem już nie).
No ja bym tu nie uogólniał w tym kierunku. Bo o ile wiadomo, że PPPP był kabaretem (czy się udał to nie wiem - miał ilu, 4 posłów? I to wtedy gdy nie było progu wyborczego, więc i Korwin był w Sejmie), o tyle mówienie o KNP czy TR jako o kabarecie jest moim zdaniem nadużyciem. Oczywiście, można się z nich śmiać (jak ze wszystkich partii) - ale ich śmieszność nie jest zamierzona, więc i kabaret z nich żaden. KNP powoli kapitalizuje poparcie na wolnorynkowym bełkocie ekonomicznym, łatwym do podania i uwierzenia. Palikot miał całkiem sporą szanse, bo uderzył w dobry elektorat - ale nie potrafił go zachować, miotając się między lewicową gęba, a liberalno-prawicowymi prawdziwymi poglądami. Oczywiście, obie te partie miały różnego rodzaju happeningi i kontrowersyjne zachowania i wypowiedzi liderów - ale nie doszukujmy się kabaretu tam, gdzie są po prostu nietypowe jednostki.
Cytat:Pozostaje takim ludziom tylko SLD i właśnie PSL - tyle, że SLD się mocno "zgrało". Była to całkiem sensowna partia (jeszcze jako SdRP), ale w czasach Cimoszewicza i "pierwszego Millera" (osobiście uważam, że rząd Cimoszewicza* był najlepszym rządem w czasach "popeerelowskich"), ale potem popełniła kilka błędów... przewodnictwo Olejniczaka i potem Napieralskiego "położyłoa" tę partię (moje poparcie wtedy też stracili) i już się nie podnieśli i chyba nie podniosą.Dla mnie powrót Millera był dowodem na to, że SLD całkowicie pogubiło się w tym, gdzie chce iść. Za Olejniczaka (przynajmniej tak mi się zdawało) próbowało otworzyć się nieco bardziej na nowe nurty lewicy (choć sam Olejniczak to wychowanek aparatczyków, po rpostu taka polityka marketingowa), podczas gdy Napieralski to już reakcja bonzów i zabetonowanie. Millera wezwano chyba tylko dlatego, że wie jak sobie z tymi SLDowskimi działaczami radzić, ale ja nie widzę szans na ekspansję na nowy elektorat.
Cytat:Stąd choć nie popieram i raczej nie poprę nigdy PSL (ale w sumie nigdy nie mów nigdy - bo nie wiesz co się jeszcze wydarzyć może...) - i na razie od czasów rezygnacji Cimoszewicz nie mam własnego typu i głosują na mniejsze zło czyli po prostu przeciwko PIS, to nie dziwię się, że ludzie nie mający na kogo głosować decydowali się na PSL.No ja mam to szczęście, że nigdy na mniejsze zło nie głosowałem - choć zdarzyło mi się oddać głos nieważny. I uważam, że głosowanie na mniejsze zło jest przeciwskuteczne, bo czasami musi byc jeszcze gorzej żeby się polepszyło... ;-)
Cytat:Niestety u nas nie ma poważnej partii antyklerykalnej - kiedyś próbowało SLD, ale chcąc był "partią dla wszystkich" mocno spuścili z tonu , co im bokiem wyszło... bo stracili tych, dla których antykleralizm w lewicy był ważny, a jednocześnie tych, którym rozpasanie Krk nie przeszkadza poszli do PIS, który pomimo bycia "prawicą" jest bardziej lewicowy (w poglądach np. na nadmiernie rozpasany socjal itd.) od SLD. Wyszło im to bokiem... bo po prostu stali się partią nijaką.Cóż, SLD nigdy nie było partią faktycznie antyklerykalną, tak samo jak PiS nigdy nie był lewicowy (co by wam uczeni korwiniści nie mówili). Rzekoma wrażliwość społeczna PiSu kończy się na bardzo wybiórczo potraktowanej nauce społecznej kościoła. A antyklerykalizm SLD kończy się chyba na Unii Pracy, he he he.
Cytat:Inne partie chcące czerpać z antyklerykalizmu się za bardzo nie udały (Ruch NIE na ten przykład) - bo przecież normalni i rozsądni ludzie nie głosują na partie, które cały swój program opierają tylko na antyklerykaliźmie... nawet zdeklarowani antyklerykałowie. W końcu światopogląd tego czy innego typu jest na drugim czy trzecim miejscu, po sprawach ważniejszych dla naszego bytowania czyli funkcjonowaniu państwa, poziomie życia itd.Problem polega na tym, że w Polsce (i gdzie indziej) o głosowaniu naprawdę decyduję sprawy trzecio- i czwartorzędne. Antyklerykalizm napompował Palikota, tak jak antyfeminizm i aspołeczność pompują Korwina (choć niektórzy mówią że po prostu zjadł rurkowca i spuchł), a antyrosyjskość pompuje Kaczyńskiego. Można powiedzieć, że sprawy bytowe decydują o głosowaniu tylko wtedy, gdy mamy w rodzinie działacza partii, który będzie mógł nam coś załatwić po dojściu do władzy...
{~} Prezerwatyw Tradycja Radziecki

