Wyprawa ze Spirkingradu
#1
Cudem ocalały uciekinier próbujący przekroczyć granicę strefy zakażenia przed śmiercią zdążył poinformować żywych, chowających się po piwnicach mieszkańców Spirkingradu o zamknięciu granicy i zakazie opuszczania strefy. Czarna rozpacz została przerwana dopiero po usłyszeniu w radiu komunikatu z metra w Bałdaraszu. 
W trakcie ewakuacji uniwersytetu do metra, kilku doktorantom udało się przenieść radiostację, a następnie uruchomić ją i wydać komunikat:
- Obywatela Bałdaraszu i okolic! Schronienie znajduje się metrze. Bezpieczne wejście znajduje się u przecięcia Linii Czerwonej z Zieloną. Wskazane jest zabranie dokumentów, które posłużą do utworzenia paszportów.
Komunikat nie był skierowany bezpośrednio do mieszkańców Spirkingradu, skąd nie nadchodziły żadne wieści. Ludność chowająca się w piwnicach uznała jednak, iż jest to jedyna szansa na przeżycie. Po zdobyciu specjalnych skafandrów, kilkadziesiąt osób noszących je stanęło na czele wyprawy. Zdobyli oni liczne pojazdy, którymi postanowiono ewakuować ludność miasta.
Kilka tysięcy pozostałych przy życiu ludzi, z których część już chorowała, zajęło swoje miejsca w pojazdach ułożonych w wielką kolumnę. Pierwszą ciężarówką kierował Walentin, były komendant lokalnych oddziałów samoobrony. Został on liderem ekspedycji.
Większość samochodów bez problemu dostała się do Bałdaraszu. Jedynie niewielka część zmarła w wyniku promieniowania. Zaraz po wjechaniu do miasta rozpoczął się wyścig. Każdy chciał znaleźć się jak najbliżej bezpiecznego wejścia. Było to słuszne założenie. W Bałdaraszu promieniowanie było bowiem znacznie większe i każda minuta była niesamowicie szkodliwa dla zdrowia...

- Kto tam?! - zawołał mocny głos z wewnątrz metra.
- Walentin. Przybyliśmy ze Spirkingradu.
N.N
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Wyprawa ze Spirkingradu - przez AndrzejSwarzewski - 23.11.2014, 20:17:12



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości