26.11.2014, 12:24:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.11.2014, 12:33:13 przez Jan Kaniewski.)
Wiem o tym, że są takie przypadki gdzie natura obdarza cechami biologicznymi obojga płci. Jednak w przygniatającej większości ludzie są heteroseksualni w sensie tożsamości płci. Ale zaraz też ktoś powoła się na to, że nie do końca, że to "płynne". I z tutaj rozpoczyna się ideologizacja. Bo nagle ktoś na skutek nam do końca nie zbadany wpada niczym z gorącej wody i krzyczy na świat cały: eureka, eureka! Jestem kobietą, piszcie mnie jako kobietę. To jest sytuacja do której nie powinno się dopuścić. O ile konkretne przypadki tak, takie ewidentne, przebadane, ale nie taka dowolna nadinterpretacja. Celem jaki wyłania się z tego wszystkiego jest dążnąść do rozmydlenia płciowości, totalnego, jeśli nie totalitarnego relatywizmu. To nie prawda, że te kwestie są nie poruszane w szkołach, bo czy w gimku, czy średniej to miałem. I dla moich hipotetycznych dzieci nie chciałbym aby mieli to już w podstawówce.
Nie daję gwarancji na ciągłą aktywność, ponad to, na ile mam siłę.
(-) Jan Kaniewski
(-) Jan Kaniewski

