Nadszedł czas agrarnej dominacji
Pozwolę się z przedmówcami nie zgodzić... Nadopiekuńczość państwa oraz tzw. solidaryzm społeczny nie prowadzi do niczego dobrego - wprost przeciwnie skutkuje co prawda stopniowym, ale wyraźnie zauważalnym procesem coraz postępującej nieporadności coraz większej części społeczeństwa. Wrasta liczba ludzi, którzy uważają, że to mityczne państwo (czyli tak naprawdę inni członkowie tego społeczeństwa - bo przecież państwo z nich czerpie) ma za nich rozwiązywać ich problemy, dbać by nie zrobili sobie krzywdy swoim niefrasobliwym postępowaniem - tym samym liczba tych "nieporadnych" zamiast maleć stopniowo się zwiększa. I do czego to ma niby doprowadzić? Do społeczeństwa idiotów?

Niestety ludzie muszą się nauczyć, że za swoje czyny ponoszą pełną odpowiedzialność. Przykład z ubezpieczeniami nie jest wzięty z Księżyca - bo gdy dochodzi co do czego, to okazuje się, że ręce do państwa wyciągają ludzie wcale nie biedniejsi od swoich bardziej rozsądnych sąsiadów. Niestety udzielanie nadmiernej pomocy przez państwo w takich przypadkach tylko ich utwierdza w przekonaniu, że nie muszą myśleć, bo inni "mają obowiązek" o nich dbać.

Nie twierdzę, że państwo nie ma zajmować się bezpieczeństwem obywateli - ale ma ich chronić przed działaniami wobec nich bezprawnymi, a nie przed własną głupotą. Jeżeli dokonane zostanie oszustwo na szkodę obywatela to państwo powinno wkroczyć i to z całą surowością i stanowczością - ale jak ktoś sam siebie z własnej niefrasobliwości wpakuje w kłopoty to jest to tylko i wyłącznie jego prywatna sprawa i państwu nic do tego.

Przykład z dziećmi jest chybiony... chociaż coś w tym jest - nadopiekuńcze państwo właśnie zaczyna swoich obywateli traktować jak dzieci, a nie jak dorosłych odpowiedzialnych za siebie ludzi. I to się pogłębia.  Zresztą w sumie i przypadku dzieci i młodzieży jest to wyraźnie widoczne - samodzielność i odpowiedzialność na poszczególnych etapach życia też spada, i idzie to dalej w kierunku osób coraz bardziej dorosłych. W końcu dorosłych zaczyna się traktować jak dzieci - za które ktoś ma myśleć.

Oczywiście zawsze jak się porusza takie przykłady to kontrargumentacją są przykłady skraje - oszukany staruszek szczególnie trudne (skrajne) "warunki wyjściowe", kataklizm trudno przewidywalny itd. Tymczasem ta przeciętność jest zgoła inna, bo z obserwacji wynika, że ta masa wyciągających ręce do państwa, wymagająca by państwo (rękami i finansami innych członków społeczeństwa) rozwiązywała problemy, w które sami się przez własną niefrasobliwość wpakowali wcale nie ma gorszego startu niż inni, wcale nie należy do osób z racji wieku czy schorzeń mogących mieć problemy z oceną sytuacji itd. Zwykle są to ludzie - całkowicie podobni w "sytuacji wyjściowej" do tej reszty społeczeństwa, która musi potem za ich błędy płacić - bo ich podatki zamiast na coś pożytecznego idą na nadopiekuńczość państwa.

Z równości to nie ma, nie było i nigdy nie będzie - pewne próby uczynienia ludzi "równymi" były "eksperymentem" bardzo nieudanym i prowadzącym do sytuacji jeszcze gorszej niż wynikała z tych "nierówności". A nadopiekuńcze państwa to prędzej czy później zaczynają mieć więcej problemów niż te gdzie osłona państwa jest ograniczona do niezbędnego minimum czyli właśnie do sytuacji naprawdę skrajnych.

Finalnie - tracą na tym wszyscy członkowie tego społeczeństwa - też ci, którzy nigdy z tej głupoty nie korzystali, a wprost przeciwnie - coraz więcej ich środków szło na wspieranie innych, którym nie chciało się myśleć, walczyć o polepszenie swojego bytu, zapobiegać możliwym problemom itd. Nadopiekuńczość państwa i solidaryzm społeczny nieuchronnie prowadzi do sytuacji gdy liczba utrzymujących system maleje, a liczba korzystających rośnie (bo tak łatwiej, nadopiekuńczy system zwalnia od myślenia itd.) - w pewnym momencie to się zaczyna walić... i dopiero wtedy jest "płacz i zgrzytanie zębów". Niestety życie to nie jest bajka, to jest bitwa - i jak na bitwie czasem lepiej ponieść ograniczone straty, niż w efekcie nadmiernego oszczędzania zasobów ludzkich w ograniczonym zakresie finalnie ponieść o wiele wyższe, sięgające "całej armii".
[Obrazek: oJmKP26.jpg]   [Obrazek: 7GVD8cn.jpg]

Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.

Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku



Użytkownicy przeglądający ten wątek: