02.12.2014, 16:44:48
Problem z liczbami jest taki, że one nie pokazują wielu "szarych" aspektów tego rozpasanego systemu:
1. Gdzie środki na "pomoce mieszkaniowe" czyli te dopłaty do mieszkań realizowane z budżetów samorządowych? To też jest "dojna krowa", bo uwzględnia tylko to co "na papier idzie"... a rzeczywistość jest zgoła odmienna - choć też częściowo wynikła z kwadratury koła, bo oszustwa w wykazywanych dochodach i zarobkach wynikają mają w dużej mierze swoją przyczynę właśnie w nadmiernych obciążeniach.
2. Gdzie policzenie tego, że wystarczy się zarejestrować jako bezrobotny bez prawa do zasiłku, aby być uznanym za "ubezpieczonego" i bez jakichkolwiek wkładów korzystać (razem z całą rodziną) z opieki zdrowotnej? Czyli obciążać ten system, który utrzymujemy oddając spory procent naszych zarobków?
3. Gdzie kwestia zasiłków dla tzw. bezrobotnych? W dużej mierze będących wynikiem dziwnego i naiwnego systemu.
4. Odliczyłeś renty? No to super - a gdzie w takim razie umieścisz tych wszystkich "zdrowych rencistów"?
5. Gdzie inne środki z budżetu nie podpisane jako "pomoc społeczna" - choć faktycznie do tego to się sprowadza?
6. Gdzie są uwzględnione koszty, które ponosimy za tych, którzy nie płacą na mieszkania - zarówno te obciążające budżety lokalne, jak i osoby prywatne (bo takiego co za nie płaci należności za mieszkanie wywalić trudno, a koszty ponoszą właściciele mieszkań i budynków), na skutek durnych przepisów, które chronią nie osoby faktycznie oszukane, a tych co nie wywiązują się ze zobowiązań (bo zawarcie umowy i nie płacenie nie jest niczym innym jak oszustwem)?
7. Gdzie straty przedsiębiorców (ale też często instytucji państwowych) z tytułu ochrony osób nie spłacających zobowiązań (bynajmniej nie z tytułu jakiś szczególnych i tragicznych losowych przypadków)?
Socjalne rozpasanie systemu to nie tylko kwoty podpisane w budżecie jako "pomoc społeczna" - to ogół tego co faktycznie obciąża jednych na rzecz drugich, to głupie przepisy chroniące nie tych, których powinno się chronić (czyli tych uczciwie płacących swoje należności) itd.
I żeby było jasne - tylko z powyższych puntów (a dałoby się dopisać kolejne) znam osobiście przynajmniej kilkanaście (raczej ponad 20-cia) przypadków do opisania, a jakoś ani w "podejrzanej okolicy" nie mieszkam, ani z "marginesem' się nie zadaję. I zrobi to praktycznie każdy z moich znajomych... to w takim razie jaka jest faktyczna (a nie oficjalna) skala tego zjawiska. Jest duża, a nawet bardzo duża - tylko, że zawsze problem z takimi sprawami jest taki, że rzeczywistość drastycznie różni się od tego co oficjalnie podaje się w systemie.
Żerowanie na systemie to nie tylko - to co jest czysto opisane jako "pomoc społeczna". To problem o wiele bardziej szeroki (w dużej mierze rozwiązań prawnych) i obciążający nas wszystkich, w taki czy inny sposób.
1. Gdzie środki na "pomoce mieszkaniowe" czyli te dopłaty do mieszkań realizowane z budżetów samorządowych? To też jest "dojna krowa", bo uwzględnia tylko to co "na papier idzie"... a rzeczywistość jest zgoła odmienna - choć też częściowo wynikła z kwadratury koła, bo oszustwa w wykazywanych dochodach i zarobkach wynikają mają w dużej mierze swoją przyczynę właśnie w nadmiernych obciążeniach.
2. Gdzie policzenie tego, że wystarczy się zarejestrować jako bezrobotny bez prawa do zasiłku, aby być uznanym za "ubezpieczonego" i bez jakichkolwiek wkładów korzystać (razem z całą rodziną) z opieki zdrowotnej? Czyli obciążać ten system, który utrzymujemy oddając spory procent naszych zarobków?
3. Gdzie kwestia zasiłków dla tzw. bezrobotnych? W dużej mierze będących wynikiem dziwnego i naiwnego systemu.
4. Odliczyłeś renty? No to super - a gdzie w takim razie umieścisz tych wszystkich "zdrowych rencistów"?
5. Gdzie inne środki z budżetu nie podpisane jako "pomoc społeczna" - choć faktycznie do tego to się sprowadza?
6. Gdzie są uwzględnione koszty, które ponosimy za tych, którzy nie płacą na mieszkania - zarówno te obciążające budżety lokalne, jak i osoby prywatne (bo takiego co za nie płaci należności za mieszkanie wywalić trudno, a koszty ponoszą właściciele mieszkań i budynków), na skutek durnych przepisów, które chronią nie osoby faktycznie oszukane, a tych co nie wywiązują się ze zobowiązań (bo zawarcie umowy i nie płacenie nie jest niczym innym jak oszustwem)?
7. Gdzie straty przedsiębiorców (ale też często instytucji państwowych) z tytułu ochrony osób nie spłacających zobowiązań (bynajmniej nie z tytułu jakiś szczególnych i tragicznych losowych przypadków)?
Socjalne rozpasanie systemu to nie tylko kwoty podpisane w budżecie jako "pomoc społeczna" - to ogół tego co faktycznie obciąża jednych na rzecz drugich, to głupie przepisy chroniące nie tych, których powinno się chronić (czyli tych uczciwie płacących swoje należności) itd.
I żeby było jasne - tylko z powyższych puntów (a dałoby się dopisać kolejne) znam osobiście przynajmniej kilkanaście (raczej ponad 20-cia) przypadków do opisania, a jakoś ani w "podejrzanej okolicy" nie mieszkam, ani z "marginesem' się nie zadaję. I zrobi to praktycznie każdy z moich znajomych... to w takim razie jaka jest faktyczna (a nie oficjalna) skala tego zjawiska. Jest duża, a nawet bardzo duża - tylko, że zawsze problem z takimi sprawami jest taki, że rzeczywistość drastycznie różni się od tego co oficjalnie podaje się w systemie.
Żerowanie na systemie to nie tylko - to co jest czysto opisane jako "pomoc społeczna". To problem o wiele bardziej szeroki (w dużej mierze rozwiązań prawnych) i obciążający nas wszystkich, w taki czy inny sposób.
![[Obrazek: 7GVD8cn.jpg]](https://i.imgur.com/7GVD8cn.jpg)
Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.
Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.

