26.01.2014, 12:14:06
W Niedziele będę się starać się pisać głównie o sporcie, no to dziś… zdań kilka o Ukrainie. To akurat chwytliwy temat, w końcu sąsiedzi. Ale piszę z niepokojem. Że istnieje prawdopodobieństwo, iż władzę w tym kraju przejmie bokser Witalij Kliczko. Bokser wagi - nie chodzi niestety o umysł tego doktora filozofii - ciężkiej. Wyobrażacie sobie kandydującego do władzy w Polsce Andrzeja Gołotę? No, ja nie za bardzo, niech sobie w tym parometrowym ringu porządzi. A tu Kliczko ma szanse! Nie potrafię ocenić jego umiejętności pięściarskich, bo po prostu nie ma on konkurencji, żadnej. Ale czy sportowiec może rządzić albo choćby prowadzić w przyszłość miliony ludzi? Nie potrafię jakoś znaleźć w głowie przykładu, iż to się gdziekolwiek powiodło. Próbował w Rosji najmądrzejszy człowiek na świecie (ha, ha, wcale nie Lenin), mianowicie mistrz świata w szachach Garri Kasparow. I, jak dobrze wiadomo, przegrał z Putinem w dwóch ruchach, zatem na łopatki. Gdzieś dalej - startował w wyborach na prezydenta Liberii George Weah, swego czasu najlepszy piłkarz świata. I strzelił sobie samobója. Bo w Liberii cenna jest morska bandera, najtańsza i zarazem najbardziej pojemna, a nie to, kto tam gra w piłkę. Za czasów Gomułki, czyli pół wieku temu, furorę zrobiło powiedzenie tegoż łyska: Literaci do piór, studenci do nauki! (i pasta do zębów, dopowiadali jedni i drudzy do tablicy wywołani). Zatem ja bym zawołał, naśladując przodków - sportowcy do sportu, wszyscy. Nie, nie dlatego, że są głupi, zdarzają się w tym środowisku ludzie genialnie błyskotliwi. Ale sport nie powinien dzielić nikogo, nie po to został wymyślony przez Greków i nie za politykierstwo go kochamy, raczej za młodzieńczą czystość. A co może dać Ukrainie Kliczko utrzymywany przez zachodnie firmy? Tak ją kochał, że nawet nie zna języka? Żałosne (mam nadzieję, że mi za to nie przyleje, bo będę musiał oddać). No, przecież brzmi to absurdalnie. Umiejętność kierowania państwem, wielkimi grupami ludzi, procesami społecznymi i gospodarczymi to jest coś tysiąckroć bardziej złożonego od bokserskiej bijatyki po ryjach (głupio brzmi, co?). Wszyscy sportowcy powinni mieć zakaz działalności politycznej, chyba że przy wyborczej urnie, jako obywatele niepozbawieni praw (niektórym był zabrał jednak, kopaczom zwłaszcza). Otóż polityka jak papier - brudzi ręce. Dodatkowo nie mogę zrozumieć takiej potrzeby wciągania na siłę do niej ludzi ze sportu. Niech każdy realizuje się w tym co mu się podoba i do czego ma predyspozycje.
Jan Sapieha
Lew Wolnogradu
Lew Wolnogradu

