20.12.2014, 13:59:57
Ale po co? Tu nie chodzi o samą wyspę, ale o zasadę niepodzielności terytorium bialeńskiego i nie ulegania terrorowi. Utworzony jednostronnie przez Sarmację Konsulat Sclavinii nie ma prawa do dawnego terytorium Emilowskiej Sclavinii, której tereny były obszarem bez przynależności państwowej w chwili przyłączania ich do Republiki Bialeńskiej w procesie jednoczenia ziem valhallijskich.
Dalsze poruszanie tego tematu jest bezcelowe. Wygrywamy dyplomatyczną walkę na wszystkich frontach. Skoro Sarmacja nie chce pokojowo rozwiązać spraw, to nam tym bardziej nie powinno na tym zależeć. Już na początku czerwca podjęliśmy z ówczesnym Konsulem Sclavinii Michałem Jerzym Hassem rozmowy na temat współpracy przy kolonizacji Anatolii i współpracy kulturalnej opartej na zazębiającym się dziedzictwie kulturowym dotyczącym Anatolii (dawnej Nowej Sclavinii). Byliśmy skłonni do wielu ustępstw i uznania, iż również Sclavinia ma prawo do dziedzictwa tej wyspy, co zapewne stałoby się faktem, gdyby nie agresywne przerwanie rozmów przez JE Andronika.
Rząd bialeński jest w stanie w każdej chwili wrócić do rozmów, jednakże wymagałoby to stosownych przeprosin i gwarancji, bowiem sytuacja dzisiaj jest inna niż 6 miesięcy temu. Wówczas stosunki pomiędzy Bialenią, a Sclavinią stanowiły czystą kartę. Dzisiaj doznaliśmy wielu krzywd i nieprawdziwych oskarżeń, w które wciągnięte zostało także Księstwo Sarmacji, widzące okazję do pokazania swojego imperialnego podejścia do tworzącej się państwowości bialeńskiej.
Niemniej jednak uważam, iż wciąż jest szansa na porozumienie ze społecznością sclavińską, bowiem Republika Bialeńska jest propagatorem pokoju, pracy i wspólnych działań polskich mikronacji.
Dalsze poruszanie tego tematu jest bezcelowe. Wygrywamy dyplomatyczną walkę na wszystkich frontach. Skoro Sarmacja nie chce pokojowo rozwiązać spraw, to nam tym bardziej nie powinno na tym zależeć. Już na początku czerwca podjęliśmy z ówczesnym Konsulem Sclavinii Michałem Jerzym Hassem rozmowy na temat współpracy przy kolonizacji Anatolii i współpracy kulturalnej opartej na zazębiającym się dziedzictwie kulturowym dotyczącym Anatolii (dawnej Nowej Sclavinii). Byliśmy skłonni do wielu ustępstw i uznania, iż również Sclavinia ma prawo do dziedzictwa tej wyspy, co zapewne stałoby się faktem, gdyby nie agresywne przerwanie rozmów przez JE Andronika.
Rząd bialeński jest w stanie w każdej chwili wrócić do rozmów, jednakże wymagałoby to stosownych przeprosin i gwarancji, bowiem sytuacja dzisiaj jest inna niż 6 miesięcy temu. Wówczas stosunki pomiędzy Bialenią, a Sclavinią stanowiły czystą kartę. Dzisiaj doznaliśmy wielu krzywd i nieprawdziwych oskarżeń, w które wciągnięte zostało także Księstwo Sarmacji, widzące okazję do pokazania swojego imperialnego podejścia do tworzącej się państwowości bialeńskiej.
Niemniej jednak uważam, iż wciąż jest szansa na porozumienie ze społecznością sclavińską, bowiem Republika Bialeńska jest propagatorem pokoju, pracy i wspólnych działań polskich mikronacji.
N.N


