07.01.2015, 16:05:40
Popieram przedpiszcę.
Aktualnie jestem w trakcie pisania kilku mini-systemów (bank, system prasowy) które całkowicie za darmo i bez zbędnej biurokracji Wandystan udostępni wszystkich chętnym. Tłiteropodobny "Bierut" już został "wyeksportowany" do Bialenii (tutaj jako "Kaddafi") i przekazany Dreamlandowi (czy zostanie tam wdrożony to już suwerenna kwestia Dreamlandu). Na chwilę obecną "Bieruta" możemy przekazać bezproblemowo wszystkim zainteresowanym. Tak właśnie Wandystan widzi współpracę międzynarodową: Jako bezintersowna pomoc techniczną czy w zakresie ogólnego wiedzjaka (dream. know-how), a nie szumne zapowiedzi, komisje, statuty z których na dłuższą metę nic nie wynika. Aby tak opisana współpraca była możliwa przydatne (aczkolwiek nie niezbędne) byłoby miejsce wspólnych kontaktów, czyli forum mikronacji o którym mowa była wcześniej.
Co do rozwiązywania ewentualnych sporów między państwami (np. terytorialnych) wystarczyłby moim zdaniem doraźny arbitraż na zasadzie: Jest problem to strony konfliktu zwracają się do niezaangażowanej strony/stron trzeciej/ich z prośbą o arbitraż i zgadzają na dobrowolne podporządkowanie się wynikowi. Do tego wystarczyłby prosty układ międzynarodowy bez rozbudowanych struktur kadrowych. "Komisję Arbitrażową" w przypadku konfliktu powoływałoby się na potrzeby rozwiązania go, strony skonfliktowane miałyby możliwość zaakceptowania jej członków lub członkiń. Bo jak pokazał przykład OPM zapobieganie nie jest wykonalne. Starajmy się więc leczyć. Wszystko w tej zabawie i tak zależy od dobrej woli uczestników, nikogo do niczego nie zmusimy bo niby jak?
Aktualnie jestem w trakcie pisania kilku mini-systemów (bank, system prasowy) które całkowicie za darmo i bez zbędnej biurokracji Wandystan udostępni wszystkich chętnym. Tłiteropodobny "Bierut" już został "wyeksportowany" do Bialenii (tutaj jako "Kaddafi") i przekazany Dreamlandowi (czy zostanie tam wdrożony to już suwerenna kwestia Dreamlandu). Na chwilę obecną "Bieruta" możemy przekazać bezproblemowo wszystkim zainteresowanym. Tak właśnie Wandystan widzi współpracę międzynarodową: Jako bezintersowna pomoc techniczną czy w zakresie ogólnego wiedzjaka (dream. know-how), a nie szumne zapowiedzi, komisje, statuty z których na dłuższą metę nic nie wynika. Aby tak opisana współpraca była możliwa przydatne (aczkolwiek nie niezbędne) byłoby miejsce wspólnych kontaktów, czyli forum mikronacji o którym mowa była wcześniej.
Co do rozwiązywania ewentualnych sporów między państwami (np. terytorialnych) wystarczyłby moim zdaniem doraźny arbitraż na zasadzie: Jest problem to strony konfliktu zwracają się do niezaangażowanej strony/stron trzeciej/ich z prośbą o arbitraż i zgadzają na dobrowolne podporządkowanie się wynikowi. Do tego wystarczyłby prosty układ międzynarodowy bez rozbudowanych struktur kadrowych. "Komisję Arbitrażową" w przypadku konfliktu powoływałoby się na potrzeby rozwiązania go, strony skonfliktowane miałyby możliwość zaakceptowania jej członków lub członkiń. Bo jak pokazał przykład OPM zapobieganie nie jest wykonalne. Starajmy się więc leczyć. Wszystko w tej zabawie i tak zależy od dobrej woli uczestników, nikogo do niczego nie zmusimy bo niby jak?
inż. Max Zwell

