06.07.2015, 19:16:26
Mikronacji mym zdaniem nie można nazwać grą, ponieważ każda gra ma jakiś z góry narzucony cel i uniwersum, które zostało narzucone przez kogoś innego. W mikroświecie granice ustalają sami uczestnicy tej zabawy i nikt ich nie ogranicza. Sami tworzymy sobie uniwersum i od nas zależy czy stworzymy świat postapokaliptyczny (Winktown), socjalistyczny (Siedmiogród) czy muzułmański (Al Rajn). Ogranicza nas tylko wyobraźnia i potencjał ludzki. Nikt nam nie zabroni wyemigrować z Pollinu na inną planetę. W mojej ocenie również nie możemy nazwać wirtualnych państw symulatorem, bo co my właściwie symulujemy?
![[Obrazek: 2ecd9ip.jpg]](http://i65.tinypic.com/2ecd9ip.jpg)
/-/ Markus Felix Spirkin von Wettin
