30.01.2016, 19:48:57
Hugo Miramontes - dnia: 25 Sierpień 2015, 23:24:22
Hola Amigos!
Na samym początku gratuluję świetnej organizacji drugiej edycji FOTY - choć to dopiero początek festynu, harmonogram zapowiada się ciekawie, stoiska prezentują się znakomicie. Sam nie mogę się doczekać kolejnych straganów i jeszcze bardziej następnych mówców.
Jako Hugo Miramontes działam od grudnia 2012r. W poprzednim wcieleniu w mikronacje bawiłem się od 2010r. lub nieco wcześniej. Styczność z mikronacjami mam jednak już od jakiś 7 lat. Nigdy nie uczestniczyłem na poważnie w kilku mikronacjach jednocześnie pod kilkoma danymi, bowiem uważam to za niestosowne. Nigdy też nie miałem okazji kierować jednym bohaterem w kliku państwach - jest to dla mnie nieefektywne i w gruncie rzeczy nie możemy wtedy dać dużo żadnej z zainteresowanych stron.
El Presidente La Palmy jestem od początku tego roku, po tym, jak dotychczasowy wódz kapitulował i oddał stery reszcie drużyny. Cieszę się, że to właśnie pod moimi rządami La Palma bije swój własny rekord długofalowej aktywności, która ciągnie się już od ponad roku - wcześniej bywały kilkumiesięczne przestoje. Nie boję się użyć określenia jakoby La Palma była kulturową stolicą mikroświata. Mnogość imprez, jakie organizowaliśmy na przestrzeni tego roku dała mnóstwo rozrywki i emocji wszystkim zainteresowanym. Od jakiegoś czasu idziemy tą ścieżką i jak na razie ma ona odwzorowanie w tym, że La Palma nadal istnieje.
Republika swoim klimatem ma przypominać Kubę i wszystkie inne kraje latino- oraz hiszpańsko-podobne. Naszym językiem espaguglanto, co często zaskakuje samych obywateli. Espa - od języka hiszpańskiego, zaś Guglanto - od google translatora. Choć sam mienie się dyktatorem, tak naprawdę La Palma jest bardzo przyjemną mikronacją. Nasze prawo ogranicza się do kilku ustaw, które raczej nie mają większego znaczenia: ustawy o symbolach, odznaczeniach, świętach państwowych. Wychodzimy z założenia, ze wszyscy gramy do jednej bramki, a zasady ustalamy sami i trzymamy się ich. Jesteśmy tradycjonalistami i poniekąd gentlemanami oraz damami, którym nie trzeba pisać co mogą, a czego nie. Sędzią jest Presidente, który i tak bardzo rzadko ingeruje w poczynania bohaterów. Aktualnym celem rozwojowym La Palmy są zmiany wewnętrzne: postawienie większej uwagi na tradycję i konwenanse oraz przede wszystkim modyfikację formuły funkcjonowania Republiki, bowiem obecna powoli się wyczerpuje.
Tak naprawdę wszystkie odwołania do grania i drużyn nie były przypadkowe. Warto się zastanowić czy to, co tutaj robimy powinno odnosić się do polityki, czy też do kultury. Są to chyba dwie odmienne gałęzie v-życia i rzadko kiedy zdarza się, ze ktoś mocno zaangażowany w politykę działa również w sferze kultury. Osobiście uważam, że mikronacje, w których istnieją tylko dyskusje na temat prawa i zmian ustrojowych nie mają prawa istnieć tak długo, jak mikronacje, w których jest to równoważone lub to własnie kultura przeważa nad polityką.
Oczywiście w wirtualiach istniały państwa, które żyły np. polityką zagraniczną. To, co działo się na zewnątrz odbijało się szerokim echem wewnątrz. Ale, gdy tylko zabrakło pewnego bodźca społeczeństwa te szybko się rozpadały.
Warto pochylić się nad przykładem OPM. Organizacja, która ślepo brnęła wyłącznie w politykę i ujednolicanie przepisów nie miała prawa bytu. Czy przez cały okres jej istnienia powstała jedna idea, która mogła dać szansę na aktywność wszystkich? To, co tam się działo nie może się powtórzyć i się nie powtórzy. Wszyscy zrozumieli, że to nie marne przepisy prawa mają znaczenie, ale nakręcanie aktywności ciągłymi nowościami i rywalizacją. Wielka szkoda, ze tak niewiele mikronacji otwiera się na innych i organizuje ciekawe przedsięwzięcia. Pamiętne Igrzyska Olimpijskie organizowane przez Nordię i Ciprofloksję były chyba tak naprawdę pierwszą większa inicjatywą na skalę ogólnov-światową. Wtedy jeszcze zabrakło chyba rozgłosu, ale aktualnie każda nowa inicjatywa ma większy rozdźwięk i większe zainteresowanie. Wiadome jest, że nie wszystko wszystkim pasuje, ale warto pamiętać o tym, że dzięki takim inicjatywą tworzymy możliwości aktywizacji całego mikroświata. By stworzyć ciekawe wydarzenie nie trzeba żadnej międzypaństwowej instytucji. Wystarczy odrobina kreatywności i kilka osób, które są zafascynowane daną dziedziną oraz potrafią zachęcić innych do wspólnej zabawy.
Różnorodność to piękno mikronacji i trudno wskazać cechy i wartości, które powinny królować. Każdy klimat, każde państwo ma swoje wartości, swoją hierarchię i swoje tradycje. Jeżeli miałbym wskazać na jedną cechę, to byłaby nią konsekwencja. Niech każdy tworzy to, co lubi robić. Każdy z nas zdecydował się kiedyś przyłączyć do danego państwa i zrobił to z jakiegoś powodu. Nikt na pewno nie został zmuszony, więc niech ten powód będzie świętością. Jeśli ktoś dołączył do Sarmacji, bo lubi politykę - niech robi politykę. Tak, jak kiedyś ktoś dołączał do Wurstalndii, bo kochał rewolty i robił te rewolty to ok. Jeśli ktoś lubi kulturę grecką, niech idzie do Surmenii i tam tę kulturę rozwija! Ktoś lubi fantastykę - idzie do Winktown. Jeśli kogoś mottem życiowym jest "Wypierdalać!" - rejestruje się w Wandystanie. To jest proste i przez to skuteczne. Konsekwentnie róbmy to, co lubimy, a dzięki temu my, nasi pobratymcy i cały mikroświat będzie miał coś unikatowego...
Dziękuję za uwagę.
Mam nadzieję, że wszyscy dotrwali do tego momentu. Przepraszam jak przynudzałem.
Saludo!
Hola Amigos!
Na samym początku gratuluję świetnej organizacji drugiej edycji FOTY - choć to dopiero początek festynu, harmonogram zapowiada się ciekawie, stoiska prezentują się znakomicie. Sam nie mogę się doczekać kolejnych straganów i jeszcze bardziej następnych mówców.
Jako Hugo Miramontes działam od grudnia 2012r. W poprzednim wcieleniu w mikronacje bawiłem się od 2010r. lub nieco wcześniej. Styczność z mikronacjami mam jednak już od jakiś 7 lat. Nigdy nie uczestniczyłem na poważnie w kilku mikronacjach jednocześnie pod kilkoma danymi, bowiem uważam to za niestosowne. Nigdy też nie miałem okazji kierować jednym bohaterem w kliku państwach - jest to dla mnie nieefektywne i w gruncie rzeczy nie możemy wtedy dać dużo żadnej z zainteresowanych stron.
El Presidente La Palmy jestem od początku tego roku, po tym, jak dotychczasowy wódz kapitulował i oddał stery reszcie drużyny. Cieszę się, że to właśnie pod moimi rządami La Palma bije swój własny rekord długofalowej aktywności, która ciągnie się już od ponad roku - wcześniej bywały kilkumiesięczne przestoje. Nie boję się użyć określenia jakoby La Palma była kulturową stolicą mikroświata. Mnogość imprez, jakie organizowaliśmy na przestrzeni tego roku dała mnóstwo rozrywki i emocji wszystkim zainteresowanym. Od jakiegoś czasu idziemy tą ścieżką i jak na razie ma ona odwzorowanie w tym, że La Palma nadal istnieje.
Republika swoim klimatem ma przypominać Kubę i wszystkie inne kraje latino- oraz hiszpańsko-podobne. Naszym językiem espaguglanto, co często zaskakuje samych obywateli. Espa - od języka hiszpańskiego, zaś Guglanto - od google translatora. Choć sam mienie się dyktatorem, tak naprawdę La Palma jest bardzo przyjemną mikronacją. Nasze prawo ogranicza się do kilku ustaw, które raczej nie mają większego znaczenia: ustawy o symbolach, odznaczeniach, świętach państwowych. Wychodzimy z założenia, ze wszyscy gramy do jednej bramki, a zasady ustalamy sami i trzymamy się ich. Jesteśmy tradycjonalistami i poniekąd gentlemanami oraz damami, którym nie trzeba pisać co mogą, a czego nie. Sędzią jest Presidente, który i tak bardzo rzadko ingeruje w poczynania bohaterów. Aktualnym celem rozwojowym La Palmy są zmiany wewnętrzne: postawienie większej uwagi na tradycję i konwenanse oraz przede wszystkim modyfikację formuły funkcjonowania Republiki, bowiem obecna powoli się wyczerpuje.
Tak naprawdę wszystkie odwołania do grania i drużyn nie były przypadkowe. Warto się zastanowić czy to, co tutaj robimy powinno odnosić się do polityki, czy też do kultury. Są to chyba dwie odmienne gałęzie v-życia i rzadko kiedy zdarza się, ze ktoś mocno zaangażowany w politykę działa również w sferze kultury. Osobiście uważam, że mikronacje, w których istnieją tylko dyskusje na temat prawa i zmian ustrojowych nie mają prawa istnieć tak długo, jak mikronacje, w których jest to równoważone lub to własnie kultura przeważa nad polityką.
Oczywiście w wirtualiach istniały państwa, które żyły np. polityką zagraniczną. To, co działo się na zewnątrz odbijało się szerokim echem wewnątrz. Ale, gdy tylko zabrakło pewnego bodźca społeczeństwa te szybko się rozpadały.
Warto pochylić się nad przykładem OPM. Organizacja, która ślepo brnęła wyłącznie w politykę i ujednolicanie przepisów nie miała prawa bytu. Czy przez cały okres jej istnienia powstała jedna idea, która mogła dać szansę na aktywność wszystkich? To, co tam się działo nie może się powtórzyć i się nie powtórzy. Wszyscy zrozumieli, że to nie marne przepisy prawa mają znaczenie, ale nakręcanie aktywności ciągłymi nowościami i rywalizacją. Wielka szkoda, ze tak niewiele mikronacji otwiera się na innych i organizuje ciekawe przedsięwzięcia. Pamiętne Igrzyska Olimpijskie organizowane przez Nordię i Ciprofloksję były chyba tak naprawdę pierwszą większa inicjatywą na skalę ogólnov-światową. Wtedy jeszcze zabrakło chyba rozgłosu, ale aktualnie każda nowa inicjatywa ma większy rozdźwięk i większe zainteresowanie. Wiadome jest, że nie wszystko wszystkim pasuje, ale warto pamiętać o tym, że dzięki takim inicjatywą tworzymy możliwości aktywizacji całego mikroświata. By stworzyć ciekawe wydarzenie nie trzeba żadnej międzypaństwowej instytucji. Wystarczy odrobina kreatywności i kilka osób, które są zafascynowane daną dziedziną oraz potrafią zachęcić innych do wspólnej zabawy.
Różnorodność to piękno mikronacji i trudno wskazać cechy i wartości, które powinny królować. Każdy klimat, każde państwo ma swoje wartości, swoją hierarchię i swoje tradycje. Jeżeli miałbym wskazać na jedną cechę, to byłaby nią konsekwencja. Niech każdy tworzy to, co lubi robić. Każdy z nas zdecydował się kiedyś przyłączyć do danego państwa i zrobił to z jakiegoś powodu. Nikt na pewno nie został zmuszony, więc niech ten powód będzie świętością. Jeśli ktoś dołączył do Sarmacji, bo lubi politykę - niech robi politykę. Tak, jak kiedyś ktoś dołączał do Wurstalndii, bo kochał rewolty i robił te rewolty to ok. Jeśli ktoś lubi kulturę grecką, niech idzie do Surmenii i tam tę kulturę rozwija! Ktoś lubi fantastykę - idzie do Winktown. Jeśli kogoś mottem życiowym jest "Wypierdalać!" - rejestruje się w Wandystanie. To jest proste i przez to skuteczne. Konsekwentnie róbmy to, co lubimy, a dzięki temu my, nasi pobratymcy i cały mikroświat będzie miał coś unikatowego...
Dziękuję za uwagę.
Mam nadzieję, że wszyscy dotrwali do tego momentu. Przepraszam jak przynudzałem.
Saludo!
dr net. prawa, prof. nadzw. UB
![[Obrazek: fmg07.jpg]](http://i68.tinypic.com/fmg07.jpg)
Najczcigodniejszy, Doskonałej Chwały, Elokwentny, Inteligentny Dzierżawca Nauk, Ocean Mądrości
![[Obrazek: fmg07.jpg]](http://i68.tinypic.com/fmg07.jpg)
Najczcigodniejszy, Doskonałej Chwały, Elokwentny, Inteligentny Dzierżawca Nauk, Ocean Mądrości
