17.02.2016, 20:24:38
I zakończył się ostatni mecz Chłopów w tym sezonie. Awans został wywalczony.
Już od początku zapowiadało się dobrze dla naszych, bowiem Szachtara dosięgła plaga kontuzji, i drużyna grała bez żadnych zmienników. W początkowych minutach rozgrywka toczyła się dość leniwie - Szachtar wyraźnie oszczędzał siły na niedzielny wyjazd do Bengazi, głównie murując bramkę. Okazja nadarzyła się w 18. minucie, kiedy to po długim podaniu Carmenity Szymon łupnął szczupakiem - i tym razem odkuł się za ostatni mecz w Paciaciakowie, trafiając bezbłędnie. Trzy minuty później mogło być 2:0 po strzale Kostki w długi róg, ale Falcao obronił nogą. Reszta pierwszej połowy wlokła się niemiłosiernie, aż w ostatnich sekundach młodszy Kubica wykorzystał daną mu szansę na grę w podstawowym składzie, przepięknie wykonując lob główką po dośrodkowaniu od Krawędzi. Po piętnastu pierwszych minutach drugiej połowy nasi kibice byli świadkami niecodziennego manewru - by narobić nam przewagi z przodu, rajd wykonał nasz stoper, Szenkier, i z asystą Krawędzi, ładnym strzałem z pola karnego podwyższył nasze prowadzenie na 3:0. Jedenaście minut później wywalczyliśmy sobie rożny, który wykonał Krawędź. Szymon, trzymany przez trzech obrońców, jakimś cudem wycelował precyzyjnie strzał główką i... cztery do zera. Na sześć minut przed końcem jeden z karbonowskich pomocników zarobił jeszcze, przy głośnym wyciu wszystkich trybun, żółtą kartkę. I tyle. Jesteśmy w pierwszej lidze (co uczyni ją wreszcie ciekawą), choć niemal na pewno nie awansujemy z pierwszego miejsca.
Wracając, nasi kibice zahaczyli jeszcze o Bałdarasz-Ramzsar, gdzie dobiegał właśnie końca mecz tamtejszych z Filozofami, bardzo udany (przegrali tylko 0:3). Zdążyli wypić z kumplami wspierającymi Egzystencjalistów i wyrwać dwa pozostałe jeszcze rzędy krzesełek. By jeszcze bardziej poprawić nam humory, Galaktyczni wrócili w tym czasie z Anatolii ze zwieszonymi głowami (przegrali 0:1). Tabela bez zmian.
Zaś w znacznie mniej pasjonującej pierwszej lidze Robotnik wrócił z Baridasu z trzema punktami i dwoma strzelonymi bramkami. Pretendenci do tytułu zaś nie zwolnili ani na chwilę tempa. W Shimontsen Korona dostała 5:0, a w Lisendorffie KSK 6:0, kończąc niezbyt wesoło swój udział w tym sezonie, a także w wyższej lidze. Royal wciąż ma matematyczne szanse na tytuł - musi jedynie liczyć, że Robotnik pokona Legię, co nie jest niemożliwe, raz już im się przecież to udało.
W niedzielę nasi kibice przejadą się na rowerach do Bengazi. Ponieważ grają tam ze sobą zaprzyjaźnione z nami drużyny, zapewne spędzą cały mecz świętując awans i odpalając race (wyjątkowo w niebo, a nie w szatnie).
Już od początku zapowiadało się dobrze dla naszych, bowiem Szachtara dosięgła plaga kontuzji, i drużyna grała bez żadnych zmienników. W początkowych minutach rozgrywka toczyła się dość leniwie - Szachtar wyraźnie oszczędzał siły na niedzielny wyjazd do Bengazi, głównie murując bramkę. Okazja nadarzyła się w 18. minucie, kiedy to po długim podaniu Carmenity Szymon łupnął szczupakiem - i tym razem odkuł się za ostatni mecz w Paciaciakowie, trafiając bezbłędnie. Trzy minuty później mogło być 2:0 po strzale Kostki w długi róg, ale Falcao obronił nogą. Reszta pierwszej połowy wlokła się niemiłosiernie, aż w ostatnich sekundach młodszy Kubica wykorzystał daną mu szansę na grę w podstawowym składzie, przepięknie wykonując lob główką po dośrodkowaniu od Krawędzi. Po piętnastu pierwszych minutach drugiej połowy nasi kibice byli świadkami niecodziennego manewru - by narobić nam przewagi z przodu, rajd wykonał nasz stoper, Szenkier, i z asystą Krawędzi, ładnym strzałem z pola karnego podwyższył nasze prowadzenie na 3:0. Jedenaście minut później wywalczyliśmy sobie rożny, który wykonał Krawędź. Szymon, trzymany przez trzech obrońców, jakimś cudem wycelował precyzyjnie strzał główką i... cztery do zera. Na sześć minut przed końcem jeden z karbonowskich pomocników zarobił jeszcze, przy głośnym wyciu wszystkich trybun, żółtą kartkę. I tyle. Jesteśmy w pierwszej lidze (co uczyni ją wreszcie ciekawą), choć niemal na pewno nie awansujemy z pierwszego miejsca.
Wracając, nasi kibice zahaczyli jeszcze o Bałdarasz-Ramzsar, gdzie dobiegał właśnie końca mecz tamtejszych z Filozofami, bardzo udany (przegrali tylko 0:3). Zdążyli wypić z kumplami wspierającymi Egzystencjalistów i wyrwać dwa pozostałe jeszcze rzędy krzesełek. By jeszcze bardziej poprawić nam humory, Galaktyczni wrócili w tym czasie z Anatolii ze zwieszonymi głowami (przegrali 0:1). Tabela bez zmian.
Zaś w znacznie mniej pasjonującej pierwszej lidze Robotnik wrócił z Baridasu z trzema punktami i dwoma strzelonymi bramkami. Pretendenci do tytułu zaś nie zwolnili ani na chwilę tempa. W Shimontsen Korona dostała 5:0, a w Lisendorffie KSK 6:0, kończąc niezbyt wesoło swój udział w tym sezonie, a także w wyższej lidze. Royal wciąż ma matematyczne szanse na tytuł - musi jedynie liczyć, że Robotnik pokona Legię, co nie jest niemożliwe, raz już im się przecież to udało.
W niedzielę nasi kibice przejadą się na rowerach do Bengazi. Ponieważ grają tam ze sobą zaprzyjaźnione z nami drużyny, zapewne spędzą cały mecz świętując awans i odpalając race (wyjątkowo w niebo, a nie w szatnie).
mgr net. dr pczk. Maciej Kamiński herbu Sto Osiem, Gestapo Ortograficzne, Oko Sprawiedliwości, Członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej, Najbardziej Umiłowany Dyrektor Generalny Policji Krajowej, Poseł, Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, Wiceprezes Bialeńskiego Związku Sportowego, Honorowo obywatel Jahołdajewszczyzny, Ambasador Republiki Bialeńskiej w Księstwie Sarmacji, Trener LKS-u Tomaszew, Selekcjoner Dżamahiriji, Dyrektor Bialeńskiego Biura Graficznego, Administrator forum i strony głównej Republiki Bialeńskiej oraz fanpage'a Republiki Bialeńskiej na Facebooku, Młodszy administrator systemu e-gospodarki Republiki Bialeńskiej, Operator bialeńskiego kanału IRC, Gospodarz na Tomaszewie, Quasi-dzierżońca 283 folwarków, Zasłużony dla Stowarzyszenia, Święty Zielonego Kościoła, Według Boczka Raper, Kropidło Bialeńskiej Biurokracji, Wang IWA, Houellebecq Lahazydii, Jasny Gieroj, Przeciętny Wulkanizator, Tytan Pracy Spraw Wewnętrznych 2016, Wicemister Bialenii 2018.
