Czy III Rzeczpospolita umiera na naszych oczach?
#15
Nikt z was nie zastanawiał się jednak kiedy właściwie III RP powstała. W 1989 roku, kiedy komuniści zechcieli sobie posiedzieć z osobami przez siebie dopuszczonymi przy okrągłym meblu będącym pokazówką dla mas? A może wtedy, kiedy komuniści pozwolili na to, aby Naród jednak wybrał sobie do Sejmu pewną część posłów? A może wtedy, kiedy postkomuniści z swoimi "przeciwnikami" z Solidarności napisali i przyjęli Konstytucję z 1997 roku? III RP (PRL-bis) przejęła władzę od PRL wprost, a nie od "Rzeczypospolitej na emigracji". Prezydent Wałęsa nastał po Prezydencie Jaruzerlskim, który mordował własny (na pewno?) Naród, a nie po Prezydencie Kaczorowskim, który przekazał Wałęsie insygnia i uprawnienia (zrzekł się ich), a polskie państwo na emigracji postawiło się w stan likwidacji. Patrząc na to w ten sposób funkcjonujemy dzisiaj w wyewoluowanej formie PRL, którego elity zrozumiały, że Narodowi trzeba odstawić szopkę i zmienić zasady gry, ale cały czas ją ustawiać. W ten sposób powstało państwo kolonialne bez własnych zasobów, chociaż prosperujące jeszcze na własnej ziemi. W ten sposób powstała quasidemokracja, w której kilku szefów partii wyznacza ludzi, których my możemy łaskawie wybrać do Sejmu i Senatu, a później ci szefowie partii rozkazują swym partyjnym poddanym jak mają głosować. I w ten sposób powstał kapitalizm kompradorski, w którym najważniejsze sektory gospodarki przejęły elity PRL, ponieważ zwykli ludzie w czasie "transformacji" dopiero mogli zacząć się bogacić i wedle różnych prac o historii ekonomicznej tego okresu, z którymi się zapoznałem, nie byli w stanie wykupić gospodarki na własność. Zamiast nich zrobiły to korporacje zachodnie i elity PRL, za bezcen praktycznie.

(23.02.2016, 01:56:43)Tomasz Anter link napisał(a): (...) jak na warunki europejskie III RP funkcjonuje dość dobrze - zwłaszcza w porównaniu do np Mołdawii i Ukrainy które mają kłopot z kontrolowaniem całego swojego terytorium (vide Nadniestrze i wojna w Donbasie).
Polska na szczęście jest państwem jednolitym narodowościowo i dzięki temu ryzyko takich zmian jak w byłej Ukrainie, byłej Jugosławii czy Mołdawii jest u nas znacznie mniejsze, ale przykłady te pokazują, że w Europie (całej Europie) zmiany granic są dzisiaj jak najbardziej realne. Dotyczy to również Polski, która jako kraj słaby nie poradzi sobie w utrzymaniu kontroli nad całym terytorium, gdy nadejdzie czas takiej próby. A patrząc na wschód i na zachód czas taki może się właśnie zbliżać. Nie zdziwi mnie zupełnie, gdy w przeciągu roku zaczną się dziać kolejne incydenty np. na Łotwie, która jest zupełnie bezbronna wobec Rosji, a w której 1/4 ludności jest rosyjska (dziwne więc, że mieszkają na Łotwie).
(23.02.2016, 01:56:43)Tomasz Anter link napisał(a): (...) generalnie wszystkie państwa regionu są na zbliżonym poziomie rozwoju. Są pewne różnice np Czechy i Słowenia są nieco bardziej zamożne ale one już przed 89 były dużo zamożniejsze zaś np Bułgaria i Rumunia dużo biedniejsze ale wszystkie państwa postkomunistyczne gospodarczo to ta sama mniej więcej liga zbliżone PKB per capita, pensje i inne podobne wskaźniki tego samego rzędu wielkości.
Zapomniał Pan tylko o tym, że Polska jest jedynym krajem postkomunistycznym, z którego wyjechało lub regularnie wyjeżdża od 5 do 10% ludności po to, by przeżyć lub zapewnić przeżycie swym bliskim. To są ogromne liczby i jak wiemy Polska nie jest w stanie funkcjonować inaczej, niż tylko eksportować tanią siłę roboczą oraz rozdawać swój majątek, co jeszcze bardziej wpędza ją w kłopoty gospodarcze. Taką drogę wybrano dla Polski podczas transformacji, którą krytykowali nobliści z dziedziny ekonomii. Polska nie jest w stanie się bogacić, ponieważ pozbywa się najcenniejszych zasobów, w tym własnego społeczeństwa. Po to, aby pracowało ono na bogactwo Anglików, Niemców, Holendrów... Aby sobie uzmysłowić skalę wystarczy wyobrazić sobie scenariusz, w którym z rynków pracy zachodniej Europy znikają polscy pracownicy - te gospodarki wpadłyby w poważne kryzysy strukturalne, bo ani rodzimi mieszkańcy nie zechcieliby zająć tych miejsc pracy, ani importowani muzułmanie by się do tego nie nadawali.
(23.02.2016, 01:56:43)Tomasz Anter link napisał(a): Dlatego ja na powyższej podstawie wnioskuję że inne modele transformacji raczej nie przyniosły by znaczących różnic. Jeśli ktoś myśli że jakakolwiek kombinacja rządów mogła by sprawić że Polska roku 2016 była by na poziomie np Niemiec to się po prostu myli.
To, co zafundowano w Polsce to nie była transformacja, a dewastacja. Widziałem opracowania wskazujące, że gdyby nie robiono absolutnie nic z gospodarką PRL w "III RP" to poziom jej rozwoju byłby taki sam, a może nawet wyższy, jak jest dziś rozwinięta ta nasza "wolnorynkowa" podobno gospodarka. Widać więc bardzo wyraźnie jak bardzo został zaciągnięty hamulec w polskiej ekonomice po 1989 r. Gdyby doszło do faktycznego obalenia komunizmu w 1989 i następnych latach to na pewno nie w 2016, ale może w 2036 Polska byłaby silniejszą gospodarką od Niemiec, do których polscy pracownicy by nie wyjeżdżali, które by wymierały i które byłyby zdominowywane przez imigrantów z Afryki i Azji. W najbliższych latach Niemcy jako państwo będą się defragmentować od środka podobnie jak Ukraina, tyle że tam problemem będą "goście" Smile Na szczęście Polski to nie dotyczy.

(-) Daniel von Witt
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości