14.03.2016, 15:30:48
Cóż ja Panu, Panie von Witt odpowiem?
Ano w miarę krótko.
Czyli, jak rozumiem, najlepiej jak p. Zanik: odreagować, zwymyślac, znieważyć, oblać błotem? To byłoby fajne? Zdrowe? Odżywcze? A może więcej: wziąć kij baseballowy, dowiedzieć się, gdzie dany człowiek mieszka w realu - i zaczaić się pod klatką schodową? I solidnie mu dołożyć jak się pojawi? To byłoby super?
Panie von Witt! Pan zapewne nie uwierzy, ale powiem tak: dla mnie mikronacje są zabawą. Nie mam potrzeby budowania swojej silnej pozycji w mikronacjach, bo nie muszą odreagowywać jakichś niepowodzeń w realu. Nie czuję żądzy władzy. Gdybym czuł, to w realu bym się zaangażował w politykę (a z działalności politycznej - i tak skromnej - zrezygnowałem około ćwierć wieku temu). W Sarmacji sprawowałem najwyższe urzędy (prócz Księcia), w Hasselandzie byłem Królem. Nie kandydowałem na urząd Prezydenta Bialenii, bo nie mam wystarczająco dużo czasu. A zresztą, nie czuję takiej głębokiej potrzeby - jak powiedziałem, wysokie urzędy już sprawowałem. Nie mam też żadnego, szczególnego pomysłu na przebudowę Bialenii, bo taka jak jest, jest OK; trzeba jedynie znaleźć sposób na przyciągnięcie nowych obywateli spoza zaklętego, mikronacyjnego kręgu. Oraz wzmocnić aktywność. I tyle.
Cała reszta, stworzona przez Pana, jest mitem do sześcianu. Mitem nie mającym żadnego pokrycia w rzeczywistości.
Ano w miarę krótko.
Cytat:Bialenia się podporządkowuje, słucha się Waszej Wysokości, linczuje swoich obywateli, którzy nieprzyzwoicie Waszą Wysokość określili, zauważając te procesy.Przykro mi, Panie von Witt, ale to jest absurd na absurdzie. Jak się podporządkowuje? W jaki sposób? A po co mi zresztą jakieś "podporządkowanie Bialenii"? Co do "linczowania", to jak rozumiem naruszanie prawa dla Pana nie ma znaczenia? Obrzucanie innych obelgami jest mało istotne? Niech rzucają kalumnie, bo na Piotra de Zayma można!
Cytat:W Bialenii są ludzie, którzy niestety słuchają Waszą Wysokość. W Hasselandzie z 2014 roku słuchały Waszą Wysokość przede wszystkim klony! I to było prawdziwie chore!I ponownie, Panie von Witt, gada Pan bzdury. Gdzie te klony? W Pana umyśle? Wiadomo doskonale, że był problem jednego Poula Morthensena; w Hasselandzie zostało to dokładnie wyjaśnione.
Cytat:Wyleczył się Wasza Wysokość Bialenią, w której ludzi jest pod dostatkiem i część akceptuje "myśl hasselandzką" firmowaną nazwiskiem Waszej Wysokości.I znów bełkot. Po co miałem się leczyć? Że niby co, mam jakąś manię wielkości i leczę ją mikronacjami? Może Pan swoje doświadczenia pod tę sytuację podkłada. Ja nie potrzebuję mikronacji do zaspokajania moich ambicji. Pan być może tak - współczuję. A konkretnie co złego jest w tej rzekomej "myśli hasselandzkiej"?... "myśli", która Pan sam wymyślił?
Cytat:Co to ma do rzeczy, czy ja kogoś lubię, czy też nie. Mam w zwyczaju po prostu mówić to co myślę mimo tego, czy kogoś lubię czy nie.No ale Pana myślenie najwyraźniej jednak zaleźy od tego, czy kogoś Pan lubi, czy nie. Mnie ewidentnie darzy Pan niechęcią, powtarzam - nie wiem czemu, ale jednak.
Cytat:I powiem, że za mało osób w Mikroświecie odważa się mówić to co myśli, ponieważ boją się że przestaną być lubiani, że przestaną zbierać lajki na forach, że odsuną ich z grona znajomych na facebooku czy w innych elektornicznych kręgach. Boją się wyrażać siebie z uwagi na relacje, często aż zbyt poufałe, które powodują upadek moralny i systemowy całych państw. Wiem o czym mówię, bo Dreamland tego doświadczał, inne kraje doświadczają cały czas - wzajemna adoracja i mizianie się po noskach byle nikogo nie urazić, choć w głębi duszy może czuje się coś innego, albo nawet odrazę do kogoś, z kim wypada się miziać. Chore.
Czyli, jak rozumiem, najlepiej jak p. Zanik: odreagować, zwymyślac, znieważyć, oblać błotem? To byłoby fajne? Zdrowe? Odżywcze? A może więcej: wziąć kij baseballowy, dowiedzieć się, gdzie dany człowiek mieszka w realu - i zaczaić się pod klatką schodową? I solidnie mu dołożyć jak się pojawi? To byłoby super?
Panie von Witt! Pan zapewne nie uwierzy, ale powiem tak: dla mnie mikronacje są zabawą. Nie mam potrzeby budowania swojej silnej pozycji w mikronacjach, bo nie muszą odreagowywać jakichś niepowodzeń w realu. Nie czuję żądzy władzy. Gdybym czuł, to w realu bym się zaangażował w politykę (a z działalności politycznej - i tak skromnej - zrezygnowałem około ćwierć wieku temu). W Sarmacji sprawowałem najwyższe urzędy (prócz Księcia), w Hasselandzie byłem Królem. Nie kandydowałem na urząd Prezydenta Bialenii, bo nie mam wystarczająco dużo czasu. A zresztą, nie czuję takiej głębokiej potrzeby - jak powiedziałem, wysokie urzędy już sprawowałem. Nie mam też żadnego, szczególnego pomysłu na przebudowę Bialenii, bo taka jak jest, jest OK; trzeba jedynie znaleźć sposób na przyciągnięcie nowych obywateli spoza zaklętego, mikronacyjnego kręgu. Oraz wzmocnić aktywność. I tyle.
Cała reszta, stworzona przez Pana, jest mitem do sześcianu. Mitem nie mającym żadnego pokrycia w rzeczywistości.
Piotr de Zaym
Król Hasselandu
ambasador at large, wiceadmirał, doc. dr net.
Król Hasselandu
ambasador at large, wiceadmirał, doc. dr net.


