11.04.2016, 16:07:03
(11.04.2016, 13:45:05)PrezerwatywTradycja link napisał(a): Nawet jeśli, to ciesze się immununiu ambarasowskim, tak więc cichaj. Ja tu tylko słucham kabaretu, bądź grzecznym Pelem Nanderem i nie przełamuj czwartej ściany. Powiedz lepiej, dlaczego Rosjanie mieli motyw aby zamordować Kaczyńskiego, to mój ulubiony skecz.Czyli chojrak z Pana i tyle
Dowodzi to m.in. tego, że immunitety i przywileje powinny być zniesione, bo budzą w lewakach najohydniejsze instynkty, których bez nich by się nie obudziły aż tak bardzo
Nie przeszliśmy również na "Ty". Zaś co do Rosjan - oni łatwo znajdują motywy, żeby zabijać innych ludzi. Popisali się nie raz, zwłaszcza w okolicach Smoleńska.(11.04.2016, 12:41:53)Ronon Dex link napisał(a): W zasadzie tak:Uznanie, że piloci byli winni, kiedy nie mogliśmy zbadać żadnego dowodu: samolotu, czarnych skrzynek, miejsca katastrofy, ciał ofiar, procesów decyzyjnych w Polsce (co teraz w większym stopniu może ujrzeć światło dzienne) poprzedzających lot z 10 kwietnia, jest nieuzasadnionym nadużyciem. Ja nie mam zaufania do polskich władz, a co dopiero do rosyjskich. I jedni i drudzy kłamali w tej sprawie i manipulowali dowodami. Miejsce zdarzenia jest w Rosji, więc tyle, ile łaskawie od Rosjan dostaniemy, to na tym możemy sobie pisać raporty. A jeszcze w 2010 roku, kiedy żaden raport (jaki by on nie był) nie powstał, winę już zwalano na pilotów. W przypadku innych wypadków, wybuchów samolotów w powietrzu, zestrzeleń, choćby w ostatnim czasie, nie robiono takiej tajemnicy, jak z, oficjalnie, wypadku w Smoleńsku. Dlaczego wszyscy (nie tylko Polacy i Rosjanie, ale na pewno i Amerykanie) ukrywają fakty i nie chcieli ich wyłożyć na stół, skoro to był tak oczywisty wypadek z powodu błędów pilotów. Ktoś zna odpowiedź, dlaczego wszyscy kłamią lub milczą skoro to takie ponoć oczywiste?
Jeżeli na drodze, która jest w fatalnym stanie i ma ograniczenie prędkości do 40 km/h - zdecydujesz się jechać 90 czy 100 km/h i się zabijesz, to jest to Twoja wyłączna wina. Co innego gdyby to nagła przeszkoda, uszkodzenie drogi itd. - była zaskoczeniem, np. na odcinku gdzie dopuszcza się jazdę z prędkością tych 90-100 km/h.
Stan tego lotniska, jego minimum (dopuszczenie do wykorzystania przy odpowiedniej widzialności) oraz wyposażenie (marne) było znane i nie stanowiło tajemnicy, ani zaskoczenia dla nikogo (to wszystko można łatwo sprawdzić i należy to zrobić przed lotem). Katastrofy nie spowodowało nagłe i nieprzewidziane zjawisko - warunki czyli znikoma widoczność (poniżej minimów lotniska, samolotu i pilota) zostały załodze prawidłowo przedstawione przez wieżę wraz z informacją o braku warunków do lądowania i propozycją odejścia na lotnisko zapasowe. To była błędna decyzja załogi... nic więcej, bo była poinformowana o warunkach, a minima znać musiała.
Chcesz "samochodowej" analogii? To OK jak na odcinku robót drogowych postawią widoczne ostrzeżenie o utrudnieniach i ograniczenie do 30 km/h (oraz proponowany objazd) - a Ty zdecydujesz się "grzać" setka i wpakujesz się na stojący walec drogowy to kto będzie winny? Walec, drogowcy czy może Ty jako ten "nieszczęsny kierowca"?
Nie wiem dlaczego w tej kwestii tak usilnie usiłuje się "rozmydlać winę" - skoro jest ona jasna, leży po stronie załogi, która całkowicie świadomie złamała zasady bezpieczeństwa lotów.
(-) Daniel von Witt

