11.04.2016, 18:30:42
Panie Fredericku, niektórzy po prostu nie uwierzą już drugiej stronie, że mogło być i zapewne było inaczej, niż głosi wersja oficjalna. To jest to, o czym powiedział JKW Piotr Paweł I. Szkoda, że ludzie jednak nie rozumieją, że taki tupolew poleciał do Smoleńska łamać prawa fizyki. Miał ok. 40 metrów rozpiętości skrzydeł, więc na wysokości kilku metrów zrobił beczkę, aby spaść podwoziem do góry, że zahaczając o brzózkę na nie wiadomo jakiej wysokości, bo drzewa wycięto, rozpieprzył się na dziesiątki tysięcy kawałków, jakby w tej pancernej brzozie były bomby. Inne samoloty kosiły całe lasy, a takie dwa w 2001 roku skosiły dwa żelbetonowe wieżowce w Nowym Jorku. W Smoleńsku zaś jakiś patyk wystający z ziemi spowodował, że samolot znalazł się w tysiącach kawałków, a ciała w stanie jak po zamachu terrorystycznym w Brukseli. Potem przyszły na miejsce katastrofy ruskie osiłki z łomami i koparkami, żeby zniszczyć dowody i rozjeździć gąsienicami resztki ciał w błocku, bo to przecież rutynowe procedury. Powód katastrofy był znany po 2 minutach, więc wrak należało zniszczyć, a coś tam pozbierać i rzucić pod plandekę. Po co też było robić jakieś sekcje zwłok. Rosjanie znali się na wsypywaniu wszystkich trupów do jednego grobu w Katyniu to tu zgarnęli łopatą po trochu do każdej trumny i wysłali do Polski pod zakazem otwierania trumien. Wszystko było tak jasne, że każdego dnia niemalże wychodziły kłamstwa, przekręty, manipulacje i inne cyrki, które włosy jeżyły na głowie logicznie myślącym ludziom, a co dopiero rodzinom ofiar, z których bliskich zrobiono sobie szambo i pośmiewisko, jak taki wandejski choćby lewak tu przed paroma godzinami.
Bo to wszystko było zwykłym wypadkiem, dlatego wyjaśnienie tego okazało się tak trudne i należało zrobić wszystko, aby utrudnić potwierdzenie tej tezy
(-) Daniel von Witt
Bo to wszystko było zwykłym wypadkiem, dlatego wyjaśnienie tego okazało się tak trudne i należało zrobić wszystko, aby utrudnić potwierdzenie tej tezy

(-) Daniel von Witt

