11.04.2016, 20:47:47
(11.04.2016, 19:11:39)Jan Lubomirski link napisał(a): To nie była tylko wina pilotów. Gdyby ludzie z Rosji i Polski wyznaczyli inne lotnisko w Rosji, np w Moskwie i przylecieć kilka dni wcześniej, to Poakom oddano zaniedbane lotnisko, a kontrolerzy nie umieli mówić po angielsku i zezwolili na lądowanie, zamiast stanowczo odmówić.A dlaczego rosyjscy kontrolerzy z podrzędnego (w zasadzie czynnego okazjonalnie) lotniska wewnętrznego mieliby mieć mówić po angielsku?Absurd jakiś - przecież to nie jest lotnisko dopuszczone do normalne międzynarodowego cywilnego ruchu lotniczego. Nic ich nie obligowało do znajomości angielskiego - to raczej stronie polskiej można zarzucić skierowanie na takie lotnisko załogi bez dostatecznej znajomości języka rosyjskiego.
A kto im bronił latać do Moskwy? Przecież to oni chcieli do Smoleńska - i strona rosyjska zgodziła się na okazjonalne używanie tego w zasadzie nieczynnego "kurnika". Ale przecież nie mieli w obowiązku specjalnie dla zachcianek Polski go modernizować czy zawracać sobie tym głowę.Ot warunki tam były, jakie były - chcieli to mogli lądować, jakby przestrzegali zasad bezpieczeństwa to pewnie nic by się nie stało. W warunkach VFR nie było problemu tam przecież.
Kontroler powiedział, że wg niego warunków nie ma - i proponuje odlot na zapasowe. Niestety w warunkach przepisów lotniczych ostateczną decyzję podejmuje d-ca maszyny i podjął. Zgłosił próbne podejście do wysokości 100m (nie powinien bo i tak to przekraczało jego minima), a potem wszystko wskazuje na to, że próbował jednak lądować. Tak czy inaczej (czy faktycznie próbował czy nie) - z premedytacją źle ustawił wysokościomierz ciśnieniowy (dostał prawidłowe dane o ciśnieniu na poziomie DS) i korzystali tylko z radiowysokościomierza... a ten mierzy do gruntu, a grunt sobie opadał (czego nikt wcześniej nie sprawdził - co w sumie jest dziwne i świadczy o braku wyszkolenia). Kontroler wysokości nie mógł skorygować, bo na tych starych urządzeniach dostaje tylko informację o kącie na horyzontem (niby da się to wyliczyć - ale tam nie ma automatycznego urządzenia do tych obliczeń), a nie pułapie podchodzącej maszyny. Musi je brać od pilota (i to jest fakt, znam pilotów co to kończyli swego czasu Monino i latali wiele razy na te urządzenia) - tylko ten gapił się na radiowysokościomierz i zgłaszał błędne wysokości. A na koniec próbował odejścia na automacie... i też nie miało prawa zadziałać w tych warunkach.
(11.04.2016, 19:11:39)Jan Lubomirski link napisał(a): Przeciążenie na takiej małej wysokości nie byłoby na tyle silne, aby zrobić takie szkody, nawet jeżeli paliwo by wybuchło, są takie katastrofy, jak były tuaj przytaczane, że z wysokości kilku km spadały samoloty, a nie robiły "kraterów" nie dlatego, że było przeciążenie, czy coś, a dlatego, że w momencie zderzenia z ziemią samolot rozpadał się na takie kawałki, że można było pozbierać ciała, jeżeli samolot spada z wysokości 50-100 m to nie może zrobić takich zniszczeń.Litości... na usta sam wchodzi dowcip o spadochroniarzach. Skaczą z 2000m, na 1000m pada pytanie "otwieramy" - jeszcze nie. To samo na 500m, 300m, 100m i 50m... aż w końcu na 5m "otwieramy?" - "No co ty głupi z 5m nie skoczysz?"...
Co ma do tego wysokość? A prędkość postępowa to już nie ma znaczenia dla wartości przeciążeń? Wykładów z fizyki robił nie będę... to już jej w szkołach nie uczą? Ten samolot nie spadał pionowo w dół - walnął o glebę ze sporą prędkością postępową i z obrotem prawie o 180 stopni.
(11.04.2016, 19:11:39)Jan Lubomirski link napisał(a): Samolot podchodził do lądowania więc był na biegu jałowymNa czym był? :O :O :O A co to jest "bieg jałowy" w samolocie? Chyba się Tobie z samochodem pokićkało. W samolocie nie ma "biegu jałowego" i bynajmniej nie podchodzi się do lądowania, a tym bardziej do próbnego podejścia przy zamkniętych przepustnicach. Wprost przeciwnie - wysuwa się klapy i podchodzi się na pewnym ciągu, który w razie potrzeby umożliwia odejście na "drugi krąg" (klapy, hamulce aero - ale przepustnica na odpowiednim ciągu), dopiero w końcowej fazie przyziemienia przymyka się przepustnicę.
(11.04.2016, 19:11:39)Jan Lubomirski link napisał(a): Dlaczego nie można pytać o Smoleńsk?A pytajcie sobie... tylko nikt mi nie odpowiedział na dwukrotnie zadane pytanie - kto z tych dywagujących o tej katastrofie zadał sobie trud przeczytania w całości raportu MAK i KBWL? Pierwszy ma 210 stron (tłumaczenie polskie), a drugi 328 stron.
No kto z tych "pytaczy" zadał sobie ten trud?
No ale po co? Lepiej bazować na trzech zdaniach w brukowcu czy jakimś "specjaliście", który "tłumaczy" coś na przykładzie "parówek" i podobno kiedyś widział samolot.
Niestety dobrodziejstwo internetu nie polega tylko na natychmiastowym dostępie do bzdetów - ale głownie na dostępie do wielu dokumentów, aktów prawnych, AIP-ówi innej wiedzy... tylko trzeba chcieć - tylko, że łatwiej łykać durnoty z telewizora czy portali brukoow-skandalizujących. Nie trzeba się wysilać zanadto...
(11.04.2016, 19:11:39)Jan Lubomirski link napisał(a): A tak w ogóle - Pan też jest nawiedzony? Każdy Polak mówi o sobie, musimy się poczuwać do przynależności do wspólnoty, a nie dzielić na "nawiedzonych" i "mądrych, bo prorosyjskich".Jakiej niby "wspólnoty"? Łączy nas bycie obywatelami kraju, któremu płacimy podatki i tyle... no może jeszcze gadamy tym samym językiem (czasami). Mamy odmienne poglądy, odmienne wizje na prawidłowość funkcjonowania państwa, na większość spraw itd. A podział na "nawiedzonych" i "mądrych" nie przebiega na linii pro i antyrosyjskich (a można być "rosjoobojętnym" - bo to najbardziej do mnie pasuje) - tylko na tych, którzy swoje poglądy czerpią z posiadanej wiedzy, próby jej rozwijania, docierania do materiałów, uczenia się (codziennie, a i tak "człowiek głupi umiera") itd. I na tych, dla których "źródłem wiedzy" jest telewizor i prymitywne gazetki (też w formie elektronicznej).
![[Obrazek: 7GVD8cn.jpg]](https://i.imgur.com/7GVD8cn.jpg)
Współzałożyciel i wierny członek Bialeńskiej Partii Demokratycznej.
Obieżyświat V-Kosmosu - samozwańczy Cesarz Gigasa i jego Księżyców oraz Generał Niezwyciężonej Cesarskiej Kosmicznej Floty.

