Czy UE wytrzyma?
#24
(12.04.2016, 23:56:11)Maciej Kamiński link napisał(a): Niestety, jako ludzie jesteśmy po prostu źli.
Teraz to żeście pojechali po manichejsku, tow. Kamiński. Sugerujecie istnienie jakiejś "natury ludzkiej", a to czystej wody idealizm i mistycyzm. Równie dobrze możecie opowiadać jakieś brednie o duszy. Jako ludzie jesteśmy osadzeni w konkretnych warunkach materialnych. Jeżeli coś nas pcha do takich a nie innych wyborów moralnych, to warunki w jakich się znaleźliśmy w zestawieniu z psychologią, a nie "zło" będące częścią natury ludzkiej.

Cytat:Ilu migrantów powinna przyjąć Europa, aby problemy w Afryce i Azji zostały rozwiązane lub chociaż zmniejszone
Klasyczny strawman, doktorze Witt. Przyjmowanie migrantów/uchodźców nie jest rozwiązywanie problemów Afryki i Azji. To jest radzenie sobie z konsekwencjami tego problemu - rzesz ludzi w opłakanych warunkach, uciekających ze splądrowanych bądź spauperyzowanych regionów w kierunku regionów stabilnych i bogatszych, stojących u wrót Europy.

Pisałem już o tym wyżej, ale rozwinę: bardzo bym się ucieszył, gdyby państwa Europy i generalnie "świata zachodniego" diametralnie zmieniły swoją politykę względem globalnego Południa i podjęły działania w celu faktycznego wyeliminowania źródeł tej migracji. Ale: 1) szanse na to są nikłe bądź zgoła żadne, bo kapitalizm jest hardą, nażartą bestią, której nie w głowie są takie rzeczy jak moralność czy sprawiedliwość; 2) rzeczywistość jest taka, że odwrócenie pewnych procesów zdaje się być niemal niemożliwe w obecnych warunkach, a na pewno, nawet przy szczerych intencjach i ciągłym wysiłku bez kłód rzucanych pod nogi przez beneficjentów tych procesów zajęłoby to dekady, jak nie stulecia; 3) nawet najszybsze i najgwałtowniejsze działania na rzecz naprawy stanu rzeczy nie zmienią faktów: Ci ludzie są u naszych granic bądź zmierzają w ich kierunku. Nie ma takiej siły, żeby powiedzieć im: "Wracajcie do siebie, a my spróbujemy wam pomóc tam". Bo "tam" w chwili obecnej jest albo wojna, albo warunki niewyobrażalne dla typowego Europejczyka dla codziennego życia.

Oczywiście, można, jak różnego typu spierdoksy, żyć w świecie bez poczucia globalnej odpowiedzialności. Można żyć mówiąc: nie mój problem, nie moja wojna, nie moje globalne ocieplenie, nie mój głód, nie mój wyzysk, nie moja eksploatacja zasobów naturalnych, nie mój kolonializm i nie moja globalizacja. I to też poniekąd jest warunkowane warunkami w jakich się znaleźliśmy. Ale fakt, że byt określa świadomość nie oznacza braku wolnej woli. Tak więc pozostawanie w takim stanie jest mniej lub bardziej świadomym wyborem "drogi spierdoksa", którą tyle osób tutaj z powodzeniem uprawia.
{~} Prezerwatyw Tradycja Radziecki
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku
Czy UE wytrzyma? - przez Fiodor Swirydiuk - 09.04.2016, 12:25:29



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości