16.04.2016, 11:58:53
Cytat:Co do "dwóch frontów" to niby jaki był ten drugi? Bo chyba nie liczysz walk z IIRP bo tam żadnego frontu nie było i był to właśnie powód zaniechania działań przez siły francusko-brytyjskie w 1939. Przecież Francja zgodnie z umową z II RP miała rozpocząć ofensywę w 15 dni po ogłoszeniu mobilizacji czyli natarcie miało nastąpić 17, ewentualnie 18 września (kwestia jak zrozumieniu "rozpocząć ofensywę"). Tyle, że do tego zgodnie z tą sama umową Polska miała stworzyć spójny front obronny i zachować możliwość przejścia do działań zaczepnych. Czego przecież nie wykonała, bo po paru dniach nie istniało już nawet spójne dowodzenie tym wszystkim... było "pozamiatane". Stąd decyzja o zaniechaniu tej ofensywy podjęta w Abbeville około 12 września.
Ja się raczej przychylam do tezy, że Francuzi i Anglicy wiedzieli o umowie niemiecko-sowieckiej i bali się połączonych sił Niemców i Sowietów. Front polski istniał i była w nim zaangażowana większość Wehrmachtu, w razie ataku francusko-brytyjskiego Niemcy zmuszeni byliby wzmocnić swą śmieszną Linię Zygfryda i zabraliby co najmniej 1/2 swych wojsk z Polski, co pozwoliłoby nam na przegrupowanie i stworzenie linii obrony.
Lotnictwo polskie było słabe, ale bez przesady, nie twórzmy kontrmitów - zrobiło tyle ile było można w tych warunkach, dotrwało do 17 września, potem było bez szans. Co do Morsa - nie wypowiadam się, ale co do innych naszych wynalazków to jednak bym polemizował. Łoś na polskie warunki (lotniska polowe) był pewno "za dobry", można było "lepiej przegrać tę wojnę", ale ja bym szukał jakoś środkowej drogi między wychwalaniem i potępieniem. Widząc, co Niemcy zrobili w Belgii, Francji, Norwegii (nie mówiąc o Danii), na Bałkanach i w ZSRR.
Piotr de Zaym
Król Hasselandu
ambasador at large, wiceadmirał, doc. dr net.
Król Hasselandu
ambasador at large, wiceadmirał, doc. dr net.

