02.05.2016, 12:33:37
[justify]Do sali szpitalnej wszedł Eddard Noqtern. - Irmino, czy nic ci nie jest? Lekarze powiedzieli, że możesz już wyjść. Pójdziesz ze mną? - zapytał. - Dobrze - odpowiedziała kobieta. Para wyszła ze szpitala, na zewnątrz czekał na nich nowy Luczeng marki CLA. Jeden z ochroniarzy otworzył drzwi, po czym oboje weszli do środka i odjechali. - Muszę Ci coś pokazać. Będziesz na pewno zaciekawiona! - rzekł podekscytowany Eddard. Samochód skierował się tuż pod katedrę w Angemont. - Eddardzie... nie! - krzyknęła zdenerwowana kobieta. - Spokojnie, teraz jest już bezpiecznie.
Boczne wejście do katedry zastawione było barierkami - samochody królewskie wjechały jednak do środka. Wejścia pilnowało czterech uzbrojonych gwardzistów, którzy widzą Króla i Lady zasalutowali. Noqtern odpowiedział im skinieniem głowy po czym zaprowadził Lady Irminę do środka. Jakże inaczej on wyglądał. Przez kolorowe witraże przedstawiające różne mityczne sceny z Razuri promienie światła wpadały do środka rozświetlając całą świątynie pięknymi barwami. Zakurzony, ale piękny ołtarz błyszczał złotymi i srebrnymi ozdobami. W środku stało kilku gwardzistów. Niektórzy robili zdjęcia i notowali, niektórzy po prostu pilnowali bezpieczeństwa monarchy. - Tędy - powiedział Ned wskazując przejście do piwnicy.
- Skierowali się więc do znanych im skrzypiących drzwi. Zeszli po schodach i poszli wąskim korytarzem do dolnej piwnicy. Drzwi były otwarte - pilnowane przez znanego im gwardzistę królewskiego. - Dzień dobry kapitanie, jak ręka i plecy? - spytał król. - Już dobrze, dziękuję Wasza Królewska Mość. Szlachetna Lady, dobrze widzieć Lady zdrową - powiedział strażnik do Irminy. Eddard minął gwardzistę i razem z Irminą zszedł długimi wąskimi schodami.
Znaleźli się w znanej im wielkiej sali. Jednakże wyglądała ona zupełnie inaczej niż ostatnio. W środku ustawione były lampy i reflektory, tak że widzieli całe wielkie wnętrze - na pewno jednak nie aż tak duże jak myśleli wcześniej! Kraty były otwarte - jak zwykle pilnowane przez strażnika. Po sali kręciło się też kilka osób w białych fartuchach, notując coś i robiąc zdjęcia. - Musisz to zobaczyć Imino. Pamiętasz naszą wizję? Może to nie do końca była wizja... - powiedział Eddard. Poszli, więc dalej i minęli kraty. Pomieszczenie to było jeszcze większe od poprzedniego. Strop znajdował się chyba z 15 metrów wyżej. Jednak ihch uwagę przykuło coś innego. Na środku leżał wielki szkielet i gigantyczna, groźnie wyglądająca czaszka. Co więcej - tenże szkielet był przykuty do ściany grubymi, długimi łańcuchami...[/justify]
Boczne wejście do katedry zastawione było barierkami - samochody królewskie wjechały jednak do środka. Wejścia pilnowało czterech uzbrojonych gwardzistów, którzy widzą Króla i Lady zasalutowali. Noqtern odpowiedział im skinieniem głowy po czym zaprowadził Lady Irminę do środka. Jakże inaczej on wyglądał. Przez kolorowe witraże przedstawiające różne mityczne sceny z Razuri promienie światła wpadały do środka rozświetlając całą świątynie pięknymi barwami. Zakurzony, ale piękny ołtarz błyszczał złotymi i srebrnymi ozdobami. W środku stało kilku gwardzistów. Niektórzy robili zdjęcia i notowali, niektórzy po prostu pilnowali bezpieczeństwa monarchy. - Tędy - powiedział Ned wskazując przejście do piwnicy.
![[Obrazek: rf66d71eS7S2dtog9PDmY3v4.jpeg]](http://s4.thingpic.com/images/qB/rf66d71eS7S2dtog9PDmY3v4.jpeg)
- Skierowali się więc do znanych im skrzypiących drzwi. Zeszli po schodach i poszli wąskim korytarzem do dolnej piwnicy. Drzwi były otwarte - pilnowane przez znanego im gwardzistę królewskiego. - Dzień dobry kapitanie, jak ręka i plecy? - spytał król. - Już dobrze, dziękuję Wasza Królewska Mość. Szlachetna Lady, dobrze widzieć Lady zdrową - powiedział strażnik do Irminy. Eddard minął gwardzistę i razem z Irminą zszedł długimi wąskimi schodami.
Znaleźli się w znanej im wielkiej sali. Jednakże wyglądała ona zupełnie inaczej niż ostatnio. W środku ustawione były lampy i reflektory, tak że widzieli całe wielkie wnętrze - na pewno jednak nie aż tak duże jak myśleli wcześniej! Kraty były otwarte - jak zwykle pilnowane przez strażnika. Po sali kręciło się też kilka osób w białych fartuchach, notując coś i robiąc zdjęcia. - Musisz to zobaczyć Imino. Pamiętasz naszą wizję? Może to nie do końca była wizja... - powiedział Eddard. Poszli, więc dalej i minęli kraty. Pomieszczenie to było jeszcze większe od poprzedniego. Strop znajdował się chyba z 15 metrów wyżej. Jednak ihch uwagę przykuło coś innego. Na środku leżał wielki szkielet i gigantyczna, groźnie wyglądająca czaszka. Co więcej - tenże szkielet był przykuty do ściany grubymi, długimi łańcuchami...[/justify]
Eddard Noqtern - Król-Senior Królestwa Hasselandu, IX Prezydent Republiki Bialeńskiej
Jeśli nie możesz robić rzeczy wielkich, rób małe rzeczy w wielki sposób.
Jeśli nie możesz robić rzeczy wielkich, rób małe rzeczy w wielki sposób.
