27.09.2016, 16:33:52
Albercie: bardzo mnie cieszy, że w końcu pojawiła się rozsądna i obiektywna wypowiedź w tym wątku.
Najpierw może odniosę się do kwestii obsadzania stanowisk według interesu partyjnego. Eddard nie przedstawił nam propozycji swojego Rządu, więc nie wiemy, kogo widziałby w jakim resorcie. Ale nawet w programie wyborczym wspomniał o ważnej roli dla Ronona Dexa, który przecież jest z BPD. Wiadomo, że każdy nowy Prezydent patrzył będzie na nowych Ministrów z perspektywy sympatii i tego, jak ułoży się z kim współpraca - stąd nie sposób się dziwić ewentualnym Wspólnotowcom w Rządzie Lidera WR, bo przecież członków własnej partii zna dobrze i wie, na kim może polegać. Ale nikt nie powoła przecież osoby niekompetentnej na żadne stanowisko, a tym bardziej na stanowisko Wiceprezydenta. Także wydaje mi się, że nie ma co się obawiać, że interes partyjny będzie ważniejszy niż dobro danego urzędu. Bo to trochę tak, jakby obiecać Fiodorowi stanowisko MSZ w zamian za głosy. Brzmi jak kiepska komedia, prawda? Choć co do Fiodora to akurat tylko moje zdanie i przykład, a nie stanowiska kandydata Eddarda ani WR
Druga kwestia to cała ta korespondencja. Według mnie, gdyby społeczeństwo zobaczyło, o czym i w jaki sposób było tam mówione, cała ta dyskusja by się zakończyła. Andrzej przedstawił nasze zebranie partyjne w bardzo złym świetle, choć w rzeczywistości było to po prostu dyskutowanie o kampanii i programie Eddarda. Jeśli wszyscy członkowie WR wyraziliby zgodę, można by to opublikować
Najpierw może odniosę się do kwestii obsadzania stanowisk według interesu partyjnego. Eddard nie przedstawił nam propozycji swojego Rządu, więc nie wiemy, kogo widziałby w jakim resorcie. Ale nawet w programie wyborczym wspomniał o ważnej roli dla Ronona Dexa, który przecież jest z BPD. Wiadomo, że każdy nowy Prezydent patrzył będzie na nowych Ministrów z perspektywy sympatii i tego, jak ułoży się z kim współpraca - stąd nie sposób się dziwić ewentualnym Wspólnotowcom w Rządzie Lidera WR, bo przecież członków własnej partii zna dobrze i wie, na kim może polegać. Ale nikt nie powoła przecież osoby niekompetentnej na żadne stanowisko, a tym bardziej na stanowisko Wiceprezydenta. Także wydaje mi się, że nie ma co się obawiać, że interes partyjny będzie ważniejszy niż dobro danego urzędu. Bo to trochę tak, jakby obiecać Fiodorowi stanowisko MSZ w zamian za głosy. Brzmi jak kiepska komedia, prawda? Choć co do Fiodora to akurat tylko moje zdanie i przykład, a nie stanowiska kandydata Eddarda ani WR
Druga kwestia to cała ta korespondencja. Według mnie, gdyby społeczeństwo zobaczyło, o czym i w jaki sposób było tam mówione, cała ta dyskusja by się zakończyła. Andrzej przedstawił nasze zebranie partyjne w bardzo złym świetle, choć w rzeczywistości było to po prostu dyskutowanie o kampanii i programie Eddarda. Jeśli wszyscy członkowie WR wyraziliby zgodę, można by to opublikować
(-) dr net. Tadeusz Krasnodębski
