13.10.2016, 09:49:08
Czytam z pewnym zdumieniem posty pod oświadczeniem [member=137]Eddard Noqtern[/member] - i wcale nie chodzi mi o dziwaczne, jak zwykle, wykrzykniki ob. Swirydiuka, bo do nich się już przyzwyczaiłem. Taki folklor.
Oczywiście, można mieć pretensje do WR o cały ten kryzys. Pytanie jednak, co należało zrobić? Cichcem powiadomić [member=54]AndrzejSwarzewski[/member] o popełnionym przez niego błędzie i udawać, że wszystko jest OK? I cichcem uprzedzić następnego Prezydenta, by jednak złożył przysięgę tam, gdzie powinien? A może należało nikogo nie powiadamiać, tylko czym prędzej zapomnieć o sprawie? A co, jeśli ktoś by sobie przypomniał o tym później? Bo jednak prędzej czy później ktoś by to zauważył.
Jeśli w czymś zawiniliśmy, to w braku przewidywania następstw interpelacji. Być może trzeba było mieć z góry gotową koncepcję dalszych działań. Drogi były dwie: koncyliacyjna i niekoncyliacyjna. Ta pierwsza oznaczała próbę uznania, że nic się nie stało, poprzez odpowiednią interpretację Ordynacji. Ta druga - parcie do wyborów. My natomiast postanowiliśmy poczekać na wyrok Sądu Ludowego. Niestety, Sąd Ludowy działa dość powoli...
Co można zrobić teraz? Po pierwsze, czekać na Sąd. Po drugie, działać wszędzie tam, gdzie to możliwe i konieczne. Oczywiście, w najtrudniejszej sytuacji jest Andrzej. Także Parlament ma kłopot, bo można by uchwalić jakąś ustawę antykryzysowa, ale kto ją podpisze? Tak czy inaczej - próbujmy wspólnie znaleźć wyjście z sytuacji.
Oczywiście, można mieć pretensje do WR o cały ten kryzys. Pytanie jednak, co należało zrobić? Cichcem powiadomić [member=54]AndrzejSwarzewski[/member] o popełnionym przez niego błędzie i udawać, że wszystko jest OK? I cichcem uprzedzić następnego Prezydenta, by jednak złożył przysięgę tam, gdzie powinien? A może należało nikogo nie powiadamiać, tylko czym prędzej zapomnieć o sprawie? A co, jeśli ktoś by sobie przypomniał o tym później? Bo jednak prędzej czy później ktoś by to zauważył.
Jeśli w czymś zawiniliśmy, to w braku przewidywania następstw interpelacji. Być może trzeba było mieć z góry gotową koncepcję dalszych działań. Drogi były dwie: koncyliacyjna i niekoncyliacyjna. Ta pierwsza oznaczała próbę uznania, że nic się nie stało, poprzez odpowiednią interpretację Ordynacji. Ta druga - parcie do wyborów. My natomiast postanowiliśmy poczekać na wyrok Sądu Ludowego. Niestety, Sąd Ludowy działa dość powoli...
Co można zrobić teraz? Po pierwsze, czekać na Sąd. Po drugie, działać wszędzie tam, gdzie to możliwe i konieczne. Oczywiście, w najtrudniejszej sytuacji jest Andrzej. Także Parlament ma kłopot, bo można by uchwalić jakąś ustawę antykryzysowa, ale kto ją podpisze? Tak czy inaczej - próbujmy wspólnie znaleźć wyjście z sytuacji.
Piotr de Zaym
Król Hasselandu
ambasador at large, wiceadmirał, doc. dr net.
Król Hasselandu
ambasador at large, wiceadmirał, doc. dr net.

