09.12.2016, 20:38:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.12.2016, 20:43:09 przez Tadeusz Krasnodębski.)
Ale musicie przyznać, że jest to co najmniej zabawne, że po kilku tygodniach minimalnej aktywności pojawiacie się znienacka i negujecie działania organów władzy. Tak, macie do tego prawo. Ale inną kwestią jest, czy wypada Wam to robić.
Co do "robienia z siebie ofiary", przypomnijcie sobie, co działo się w burzliwym okresie przed wypowiedzeniem traktatu. Większość dyskusji Bialeńczyków z Hasselandczykami wyglądała tak:
"Nikt nas tu nie chce, nikt nas tu nie chce."
"Ale my chcemy Hasselandu i nic do Was nie mamy."
"Olaboga, nikt nas tu nie chce."
"Spójrzcie na niedawne referendum - większość opowiedziała się za pozostaniem Królestwa w stowarzyszeniu."
"Nikt nas nie lubi, oj, i nikt nas nie chce."
Więc jak mam inaczej to interpretować? Mesjanizm hasselandzki? Męczeński naród wybrany? Nie koloryzuję, tylko mówię, jak odbieram Wasze wypowiedzi od jakiegoś miesiąca. Albo dłużej.
I nie zaprzeczaj, że nie było tego typu dialogów, bo korzystając z nudnego wieczora przejrzę archiwum Krzykopudełka i dostaniecie konkretne cytaty.
Ale na tym można dyskusję zakończyć, bo i tak się nie przekrzyczymy...
Co do "robienia z siebie ofiary", przypomnijcie sobie, co działo się w burzliwym okresie przed wypowiedzeniem traktatu. Większość dyskusji Bialeńczyków z Hasselandczykami wyglądała tak:
"Nikt nas tu nie chce, nikt nas tu nie chce."
"Ale my chcemy Hasselandu i nic do Was nie mamy."
"Olaboga, nikt nas tu nie chce."
"Spójrzcie na niedawne referendum - większość opowiedziała się za pozostaniem Królestwa w stowarzyszeniu."
"Nikt nas nie lubi, oj, i nikt nas nie chce."
Więc jak mam inaczej to interpretować? Mesjanizm hasselandzki? Męczeński naród wybrany? Nie koloryzuję, tylko mówię, jak odbieram Wasze wypowiedzi od jakiegoś miesiąca. Albo dłużej.
I nie zaprzeczaj, że nie było tego typu dialogów, bo korzystając z nudnego wieczora przejrzę archiwum Krzykopudełka i dostaniecie konkretne cytaty.
Ale na tym można dyskusję zakończyć, bo i tak się nie przekrzyczymy...
(-) dr net. Tadeusz Krasnodębski
