20.12.2016, 11:24:04
Nie chcę się wtrącać w wewnątrzbialeńskie sprawy, choć wciąż jestem obywatelem Republiki...
...ale pozwolę sobie na taką uwagę. Mikronacje zwane są inaczej wirtualnymi państwami. Bo mniej lub bardziej udanie odwzorowują realne państwa. Jednym z atrybutów państwa jest prowadzenie polityki zagranicznej. Można uznać czyjąś państwowość. Można zawrzeć układ o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych. W świecie realnym bywają też przykłady utrzymywania jakichś relacji z państwami nieuznanymi. Np. Republika Chin, czyli Tajwan, jest w większości nieuznawany i prowadzi aktywną wymianę handlową, a ma nawet swoje nieoficjalne przedstawicielstwa w innych krajach - ale to sytuacja szczególna. Generalnie z państwami z którymi nie ma stosunków dyplomatycznych nie zawiera się umów międzypaństwowych. Najpierw stosunki dyplomatyczne, potem cała reszta.
Stosunki dyplomatyczne to minimum. Wszystko inne to więcej niż minimum. Pan von Weiss proponuje więc rzecz nie do przyjęcia nie tylko dla Sarmacji, ale dla każdej mikronacji - niezawieranie umowy o stosunkach dyplomatycznych (co oznacza "nie lubimy was i nie chcemy z wami współpracować") ale równocześnie zawieranie umów szczegółowych ("co prawda was nie lubimy i nie chcemy z wami współpracować, ale łaskawie robimy ten jeden wyjątek").
Przekładając na język p. von Weissa, to tak, jakby powiedzieć" "Nie lubię sztućców i nie będę ich używać! Ale w drodze wyjątku zastosuję tym razem nóż, widelec i łyżkę".
Kto na to pójdzie? Sarmacja?
Wolne żarty.
...ale pozwolę sobie na taką uwagę. Mikronacje zwane są inaczej wirtualnymi państwami. Bo mniej lub bardziej udanie odwzorowują realne państwa. Jednym z atrybutów państwa jest prowadzenie polityki zagranicznej. Można uznać czyjąś państwowość. Można zawrzeć układ o nawiązaniu stosunków dyplomatycznych. W świecie realnym bywają też przykłady utrzymywania jakichś relacji z państwami nieuznanymi. Np. Republika Chin, czyli Tajwan, jest w większości nieuznawany i prowadzi aktywną wymianę handlową, a ma nawet swoje nieoficjalne przedstawicielstwa w innych krajach - ale to sytuacja szczególna. Generalnie z państwami z którymi nie ma stosunków dyplomatycznych nie zawiera się umów międzypaństwowych. Najpierw stosunki dyplomatyczne, potem cała reszta.
Stosunki dyplomatyczne to minimum. Wszystko inne to więcej niż minimum. Pan von Weiss proponuje więc rzecz nie do przyjęcia nie tylko dla Sarmacji, ale dla każdej mikronacji - niezawieranie umowy o stosunkach dyplomatycznych (co oznacza "nie lubimy was i nie chcemy z wami współpracować") ale równocześnie zawieranie umów szczegółowych ("co prawda was nie lubimy i nie chcemy z wami współpracować, ale łaskawie robimy ten jeden wyjątek").
Przekładając na język p. von Weissa, to tak, jakby powiedzieć" "Nie lubię sztućców i nie będę ich używać! Ale w drodze wyjątku zastosuję tym razem nóż, widelec i łyżkę".
Kto na to pójdzie? Sarmacja?
Wolne żarty.
Piotr de Zaym
Król Hasselandu
ambasador at large, wiceadmirał, doc. dr net.
Król Hasselandu
ambasador at large, wiceadmirał, doc. dr net.

