07.01.2017, 20:23:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.01.2017, 20:48:36 przez Tadeusz Krasnodębski.)
Wysoka Izbo,
Wszyscy zainteresowani.
Widzę, że mój projekt spotkał się z pełną dezaprobatą. I muszę przyznać rację jego przeciwnikom - byłem naiwny myśląc, że takie regulacje zaktywizują Rzeszę. Powiedziałbym, że jestem młodym mikronautą i nie znam do końca zasad kierujących wirtualnymi państwami, ale nie mogę się tak usprawiedliwiać. Bo to był mój błąd, że projektu z nikim nie skonsultowałem.
Wciąż jednak uważam, że Sejm będący izbą Parlamentu to pomysł dobry. Ale nie wystarczy rygorystycznie traktować prawa głosu. Istotą aktywizacji i wzrostu znaczenia Rzeszy powinny być eventy, konkursy, różnej maści wydarzenia - które niesłusznie do tej pory stawiałem na drugim planie, a to właśnie one powinny być priorytetem dla mnie jako MOiA oraz inicjatora reformy.
Z tego miejsca chciałbym zadeklarować, że w przypadku objęcia urzędu Prezydenta postaram się o organizację takich wydarzeń. Myślę, że dobrym pomysłem mogłoby być też powołanie Ministra ds. Rzeszy Bialeńskiej. Świetnie byłoby, gdyby Sejm powołał Komisję Parlamentarną ds. Aktywizacji. Może w ten sposób uda mi się zrehabilitować i doprowadzić reformę do końca. I, broń Boże, nie jest to jakaś kampania wyborcza, bo ZL nie jest miejscem na tego typu akcje, a i tak jestem na razie jedynym kandydatem. Proszę tego tak nie zrozumieć.
Jeśli zaś chodzi o ustawę o szlachcicach aktywnych, którą przyjąć i tak musimy - i to jak najszybciej, żeby Sejm zaczął działać - proponuję taki kompromis. Chociaż kompromis to może złe słowo, bo i tak pewnie zostałbym przegłosowany.
Zależy mi, żeby pozostawić warunek obywatelstwa. Bo Sejm to Parlament. Absurdem byłoby umożliwienie przyjmowania ustaw osobom niebędącym obywatelami. Doprowadziłoby to do tego, że osoby pojawiające się na chwilkę, znienacka, miałyby możliwość oddawania głosu na ustawy. Na bardzo ważne akty normatywne. No i inna kwestia: na obywatelach powinno nam zależeć.
Czy takie rozwiązanie jest do przyjęcia?
Wszyscy zainteresowani.
Widzę, że mój projekt spotkał się z pełną dezaprobatą. I muszę przyznać rację jego przeciwnikom - byłem naiwny myśląc, że takie regulacje zaktywizują Rzeszę. Powiedziałbym, że jestem młodym mikronautą i nie znam do końca zasad kierujących wirtualnymi państwami, ale nie mogę się tak usprawiedliwiać. Bo to był mój błąd, że projektu z nikim nie skonsultowałem.
Wciąż jednak uważam, że Sejm będący izbą Parlamentu to pomysł dobry. Ale nie wystarczy rygorystycznie traktować prawa głosu. Istotą aktywizacji i wzrostu znaczenia Rzeszy powinny być eventy, konkursy, różnej maści wydarzenia - które niesłusznie do tej pory stawiałem na drugim planie, a to właśnie one powinny być priorytetem dla mnie jako MOiA oraz inicjatora reformy.
Z tego miejsca chciałbym zadeklarować, że w przypadku objęcia urzędu Prezydenta postaram się o organizację takich wydarzeń. Myślę, że dobrym pomysłem mogłoby być też powołanie Ministra ds. Rzeszy Bialeńskiej. Świetnie byłoby, gdyby Sejm powołał Komisję Parlamentarną ds. Aktywizacji. Może w ten sposób uda mi się zrehabilitować i doprowadzić reformę do końca. I, broń Boże, nie jest to jakaś kampania wyborcza, bo ZL nie jest miejscem na tego typu akcje, a i tak jestem na razie jedynym kandydatem. Proszę tego tak nie zrozumieć.
Jeśli zaś chodzi o ustawę o szlachcicach aktywnych, którą przyjąć i tak musimy - i to jak najszybciej, żeby Sejm zaczął działać - proponuję taki kompromis. Chociaż kompromis to może złe słowo, bo i tak pewnie zostałbym przegłosowany.
Cytat:Artykuł 3.
1. Za szlachcica aktywnego uznawana jest osoba, która:
a) posiada obywatelstwo bialeńskie;
b) posiada tytuł szlachecki;
c) posiada majątek lenny bądź jest plenipotentem wolnego miasta;
d) aktywnie uczestniczy w życiu publicznym Republiki Bialeńskiej;
e) uzyskała wpis na listę szlachciców aktywnych.
2. Lew Wolnogradu niezwłocznie wykreśla z listy szlachciców aktywnych osoby, które przestały spełniać warunki określone w ustępie 1. niniejszego artykułu.
3. Lew Wolnogradu z urzędu jest szlachcicem aktywnym niezależnie od spełniania warunków określonych w ustępie 1. niniejszego artykułu.
Zależy mi, żeby pozostawić warunek obywatelstwa. Bo Sejm to Parlament. Absurdem byłoby umożliwienie przyjmowania ustaw osobom niebędącym obywatelami. Doprowadziłoby to do tego, że osoby pojawiające się na chwilkę, znienacka, miałyby możliwość oddawania głosu na ustawy. Na bardzo ważne akty normatywne. No i inna kwestia: na obywatelach powinno nam zależeć.
Czy takie rozwiązanie jest do przyjęcia?
(-) dr net. Tadeusz Krasnodębski
