17.06.2017, 22:23:39
Kiedy kilka lat temu w wyniku Operacji Dostojewski , Republika Bialeńska weszła w silny związek, wpierw z brodryjskimi organizacjami państwowymi na uchodźctwie, potem z samą Brodrią, nikt nie przypuszczał, że Bialenia dobrowolnie i z własnej woli zrezygnuje z kurateli, którą roztoczyła nad największym państwem Nordaty.
Bowiem, w trakcie tych kilku lat, Carstwo, czy też inne brodryjskie formy ustrojowe, okazało się żyłą złota, w postaci aktywności, dla młodej Republiki. Ponadto wielki wkład dla rozwoju państwa miały osoby pochodzenia brodryjskiego, działające w Bialenii. Nieskromnie mówiąc (na co mogę sobie pozwolić w ostatnim miesiącu mojej obecności w Bialenii) zadam pytanie: o ile uboższa, o ile nudniejsza, o ile mniej barwna byłaby historia Republiki, gdyby nie moja działalność?
Z uśmiechem wspominam swoje trzykrotne prezydentury, zwłaszcza drugą, gdy zdołałam zatrząść polityką, nie tylko krajową, ale i światową. Za tą możliwość dziękuję Bialeńczykom. To przecież ich głosy pozwoliły mi zrobić to co zrobiłam, a co dało mi wiele radości.
Myślę, że dzisiaj, kiedy się żegnamy mogę powiedzieć szczerze: byłam świadoma skutków podejmowanych przeze mnie działań, które ponadto wykonywałam z czystą premedytacją.
Przyznajcie się drodzy Koledzy, ile radości przynosiły Wam kolejne ekscesy, które ubarwniały Wam szare i ponure dni, spędzane przed ekranem komputera. Ileż frajdy sprawiało i nadal sprawia Wam wyżywanie się na mnie, które nota bene jakoś specjalnie mnie nie dotyka.
Jednakże pewnych zachowań zrozumieć nie mogę.... Nie będę o nich wspominać, gdyż chcę aby było to miłe pożegnanie.
Muszę powiedzieć, że w Bialenii osiągnęłam wszystko, co tylko mogłam, łącznie z najwyższymi urzędami. To budujące. Dodatkowo zadziwiające i w pewnym wymiarze urocze, były błagania o mój powrót do tego Kraju, po kilkukrotnych egzekucjach mojej osoby. Jak widać potrzebowaliście mnie....
Teraz powrotów nie będzie. Zadaliście mi cios ostateczny, przekroczyliście w swojej bufonadzie i zadęciu pewną granicę, której moja duma przeboleć nie może. Dlatego chcę powiedzieć głośno i wyraźnie: wraz z tym postem, Republika Bialeńska traci Aleksandrę Izabellę Dostojewską - Swarzewską na zawsze.
Tak, to mój ostatni post i ostatnie słowa. Czuję w sercu, że są osoby, które to zaboli. Nie mówię tutaj o pozbawionych emocji, uczuć i kultury osobach takich jak Pietrowowie..... lecz o tych, których w jakimś stopniu mogę nazwać, lub mogłam nazwać v-bialeńskimi przyjaciółmi.
Ponadto pragnę w tym miejscu przeprosić jedną osobę, którą kilkukrotnie wykorzystywałam, a później traktowałam po macoszemu. Macieju Kamiński - tak naprawdę doceniam Twoją pracę i nawet Cię lubię.
Tym postem kończę swoją kilkuletnią działalność w Republice. Za niedługo Carstwo Brodrii Południowej rozpocznie nowe życie, o czym Ci, którzy mają się dowiedzieć, dowiedzą się w zaplanowanej przeze mnie formie.
Ps: Upraszam pod postem o pisanie samych superlatyw i nie prowokowanie mnie do odpowiedzi, gdyż postanowiłam zamilknąć na wieki (przynajmniej w Bialenii).
Z łzą w oku i ostatnim pożegnaniem,
(-) Aleksandra Izabella Dostojewska - Swarzewska
Bowiem, w trakcie tych kilku lat, Carstwo, czy też inne brodryjskie formy ustrojowe, okazało się żyłą złota, w postaci aktywności, dla młodej Republiki. Ponadto wielki wkład dla rozwoju państwa miały osoby pochodzenia brodryjskiego, działające w Bialenii. Nieskromnie mówiąc (na co mogę sobie pozwolić w ostatnim miesiącu mojej obecności w Bialenii) zadam pytanie: o ile uboższa, o ile nudniejsza, o ile mniej barwna byłaby historia Republiki, gdyby nie moja działalność?
Z uśmiechem wspominam swoje trzykrotne prezydentury, zwłaszcza drugą, gdy zdołałam zatrząść polityką, nie tylko krajową, ale i światową. Za tą możliwość dziękuję Bialeńczykom. To przecież ich głosy pozwoliły mi zrobić to co zrobiłam, a co dało mi wiele radości.
Myślę, że dzisiaj, kiedy się żegnamy mogę powiedzieć szczerze: byłam świadoma skutków podejmowanych przeze mnie działań, które ponadto wykonywałam z czystą premedytacją.
Przyznajcie się drodzy Koledzy, ile radości przynosiły Wam kolejne ekscesy, które ubarwniały Wam szare i ponure dni, spędzane przed ekranem komputera. Ileż frajdy sprawiało i nadal sprawia Wam wyżywanie się na mnie, które nota bene jakoś specjalnie mnie nie dotyka.
Jednakże pewnych zachowań zrozumieć nie mogę.... Nie będę o nich wspominać, gdyż chcę aby było to miłe pożegnanie.
Muszę powiedzieć, że w Bialenii osiągnęłam wszystko, co tylko mogłam, łącznie z najwyższymi urzędami. To budujące. Dodatkowo zadziwiające i w pewnym wymiarze urocze, były błagania o mój powrót do tego Kraju, po kilkukrotnych egzekucjach mojej osoby. Jak widać potrzebowaliście mnie....
Teraz powrotów nie będzie. Zadaliście mi cios ostateczny, przekroczyliście w swojej bufonadzie i zadęciu pewną granicę, której moja duma przeboleć nie może. Dlatego chcę powiedzieć głośno i wyraźnie: wraz z tym postem, Republika Bialeńska traci Aleksandrę Izabellę Dostojewską - Swarzewską na zawsze.
Tak, to mój ostatni post i ostatnie słowa. Czuję w sercu, że są osoby, które to zaboli. Nie mówię tutaj o pozbawionych emocji, uczuć i kultury osobach takich jak Pietrowowie..... lecz o tych, których w jakimś stopniu mogę nazwać, lub mogłam nazwać v-bialeńskimi przyjaciółmi.
Ponadto pragnę w tym miejscu przeprosić jedną osobę, którą kilkukrotnie wykorzystywałam, a później traktowałam po macoszemu. Macieju Kamiński - tak naprawdę doceniam Twoją pracę i nawet Cię lubię.
Tym postem kończę swoją kilkuletnią działalność w Republice. Za niedługo Carstwo Brodrii Południowej rozpocznie nowe życie, o czym Ci, którzy mają się dowiedzieć, dowiedzą się w zaplanowanej przeze mnie formie.
Ps: Upraszam pod postem o pisanie samych superlatyw i nie prowokowanie mnie do odpowiedzi, gdyż postanowiłam zamilknąć na wieki (przynajmniej w Bialenii).
Z łzą w oku i ostatnim pożegnaniem,
(-) Aleksandra Izabella Dostojewska - Swarzewska
