19.07.2017, 10:19:53
Przepraszam bardzo, Panie Marszałku, ale ja bez żadnego trybu.
Na wstępie muszę zaznaczyć, że mam nadzieję, iż przewidujemy możliwość wprowadzania poprawek, bo wybór między białym i czarnym i to w ciągu trzech dni to nie jest właściwa droga.
Sam projekt jest bardzo przejrzysty i takiej konstytucji nam dzisiaj potrzeba. Już jakiś czas temu mówiłem o tym, że prawo powinno być bardziej przejrzyste, że wieża Babel, jakim jest nasz system prawny stwarza duże niewygody zarówno dla rządzących, jak i dla rządzonych. Projekt ojca Tadeusza jest odpowiedzią na ten problem. Mam też nadzieję, że zmiany konstytucyjne będą okazją do drobnej rewizji obowiązujących ustaw przy okazji weryfikacji ich zgodności z nową ustawą zasadniczą. Dobry pomysłem jest też wyróżnienie ustaw specjalnych, jako swoistego buforu prawnego stojącego między konstytucją i innymi ustawami.
Jeżeli chodzi o kwestię kluczową, a więc zmianę systemu prezydenckiego na parlamentarny, to napawa mnie ona niepokojem. Mówiłem już, że nie chodzi bynajmniej o to, że moja pozycja jako prezydenta będzie wówczas słabsza. Raz, że nie mam w rękach reelekcji, a w przypadku moich dalszych rządów na pewno będę miał mniej czasu, niż w ciągu ostatnich tygodni. Oczywiście w tej sytuacji moje rządy byłyby bardziej kolektywne.
Tym, co przede wszystkim budzi mój niepokój jest brak łączności pomiędzy ministerstwami, a prezydentem. Czy zmiana tak radykalna na pewno będzie słuszna? Wyobraźmy sobie, że jeden z ministrów, na przykład szef dyplomacji, jak to bywa w mikronacjach znika albo po prostu nie wykonuje swoich obowiązków. Sytuacja wymaga, by ktoś przejął jego obowiązki, logika sugeruje prezydenta. Proponowane rozwiązanie nie odpowiada jednak na ten problem. Ponadto musimy zastanowić się co by było, gdyby kandydatów na ministrów po prostu nie było. Zapewniam, że jest to możliwe i prawdopodobne. Minimum to moi zdaniem przyznanie prezydentowi prawa do pełnienia obowiązków ministra w szczególnych przypadkach. Myślę jednak, że faktyczna likwidacja kolegialnego gabinetu grozi tym, iż każdy jego członek będzie prowadził politykę zgodną tylko i wyłącznie z własnym widzimisie, dlatego też nadal uważam, że o obsadzaniu funkcji rządowych powinien co najmniej współdecydować prezydent.
Jeżeli zdecydujemy się na wprowadzenie systemu parlamentarnego, a jest to niewątpliwie propozycja ciekawa i warta rozważenia przez nas i przez cały Naród, to zamiast zmiany radykalnej proponowałbym powoływanie konduktora przez Parlament z koniecznością uzyskania votum zaufania przez jego ministrów. Wybory prezydenckie są dziś chyba najważniejszym okresem w życiu politycznym Bialenii, ale może faktycznie zainteresowanie społeczne przeniesie się na wybory parlamentarne.
Muszę też odnieść się do nowej roli prezydenta, który zgodnie z przedstawionym projektem ma być przewodniczącym Parlamentu. Nie przewiduje się jednak kogoś, kto mógłby go zastępować. W takiej sytuacji w przypadku nieodpowiedzialności lub po prostu absencji prezydenta nie może zebrać się Parlament, a bez Parlamentu nie można nic zmienić. Plan minimum to stwierdzenie, że w takim przypadku Parlamentowi przewodniczy np. najstarszy poseł albo określony minister. Alternatywa to wiceprezydent, a zarazem szef kancelarii.
Nie mam zastrzeżeń co do rozdziału III, a w rozdziale IV zawarłbym artykuł mówiący o konieczności weryfikacji zgodności obowiązujących dotychczas aktów prawa z nową konstytucją. Po raz kolejny dziękuję o. Tadeuszowi za wysiłek i stworzenie podstawy, nad którą możemy dyskutować. Pod koniec debaty sformułuję proponowane przeze mnie poprawki.
Na wstępie muszę zaznaczyć, że mam nadzieję, iż przewidujemy możliwość wprowadzania poprawek, bo wybór między białym i czarnym i to w ciągu trzech dni to nie jest właściwa droga.
Sam projekt jest bardzo przejrzysty i takiej konstytucji nam dzisiaj potrzeba. Już jakiś czas temu mówiłem o tym, że prawo powinno być bardziej przejrzyste, że wieża Babel, jakim jest nasz system prawny stwarza duże niewygody zarówno dla rządzących, jak i dla rządzonych. Projekt ojca Tadeusza jest odpowiedzią na ten problem. Mam też nadzieję, że zmiany konstytucyjne będą okazją do drobnej rewizji obowiązujących ustaw przy okazji weryfikacji ich zgodności z nową ustawą zasadniczą. Dobry pomysłem jest też wyróżnienie ustaw specjalnych, jako swoistego buforu prawnego stojącego między konstytucją i innymi ustawami.
Jeżeli chodzi o kwestię kluczową, a więc zmianę systemu prezydenckiego na parlamentarny, to napawa mnie ona niepokojem. Mówiłem już, że nie chodzi bynajmniej o to, że moja pozycja jako prezydenta będzie wówczas słabsza. Raz, że nie mam w rękach reelekcji, a w przypadku moich dalszych rządów na pewno będę miał mniej czasu, niż w ciągu ostatnich tygodni. Oczywiście w tej sytuacji moje rządy byłyby bardziej kolektywne.
Tym, co przede wszystkim budzi mój niepokój jest brak łączności pomiędzy ministerstwami, a prezydentem. Czy zmiana tak radykalna na pewno będzie słuszna? Wyobraźmy sobie, że jeden z ministrów, na przykład szef dyplomacji, jak to bywa w mikronacjach znika albo po prostu nie wykonuje swoich obowiązków. Sytuacja wymaga, by ktoś przejął jego obowiązki, logika sugeruje prezydenta. Proponowane rozwiązanie nie odpowiada jednak na ten problem. Ponadto musimy zastanowić się co by było, gdyby kandydatów na ministrów po prostu nie było. Zapewniam, że jest to możliwe i prawdopodobne. Minimum to moi zdaniem przyznanie prezydentowi prawa do pełnienia obowiązków ministra w szczególnych przypadkach. Myślę jednak, że faktyczna likwidacja kolegialnego gabinetu grozi tym, iż każdy jego członek będzie prowadził politykę zgodną tylko i wyłącznie z własnym widzimisie, dlatego też nadal uważam, że o obsadzaniu funkcji rządowych powinien co najmniej współdecydować prezydent.
Jeżeli zdecydujemy się na wprowadzenie systemu parlamentarnego, a jest to niewątpliwie propozycja ciekawa i warta rozważenia przez nas i przez cały Naród, to zamiast zmiany radykalnej proponowałbym powoływanie konduktora przez Parlament z koniecznością uzyskania votum zaufania przez jego ministrów. Wybory prezydenckie są dziś chyba najważniejszym okresem w życiu politycznym Bialenii, ale może faktycznie zainteresowanie społeczne przeniesie się na wybory parlamentarne.
Muszę też odnieść się do nowej roli prezydenta, który zgodnie z przedstawionym projektem ma być przewodniczącym Parlamentu. Nie przewiduje się jednak kogoś, kto mógłby go zastępować. W takiej sytuacji w przypadku nieodpowiedzialności lub po prostu absencji prezydenta nie może zebrać się Parlament, a bez Parlamentu nie można nic zmienić. Plan minimum to stwierdzenie, że w takim przypadku Parlamentowi przewodniczy np. najstarszy poseł albo określony minister. Alternatywa to wiceprezydent, a zarazem szef kancelarii.
Nie mam zastrzeżeń co do rozdziału III, a w rozdziale IV zawarłbym artykuł mówiący o konieczności weryfikacji zgodności obowiązujących dotychczas aktów prawa z nową konstytucją. Po raz kolejny dziękuję o. Tadeuszowi za wysiłek i stworzenie podstawy, nad którą możemy dyskutować. Pod koniec debaty sformułuję proponowane przeze mnie poprawki.
DR NET. Ametyst Faradobus PROF. UB
BARDZO WSPANIAŁY KRÓL HIRSCHBERGII I WEERLADU
BARDZO WSPANIAŁY KRÓL HIRSCHBERGII I WEERLADU
KNIAŹ NA MECHANICACH, METROPOLITA TEMESZGADZKI
[img=0x89]https://spolecznosc.bialenia.org.pl/attachment.php?aid=6921[/img]
