08.08.2017, 22:19:34
Jeśli każdy zakładałby własne uczelnie zamiast pomagać w rozwoju już istniejących, to szkolnictwo byłoby na jeszcze niższym poziomie.
Jeśli ktoś będzie chciał się wykazać i z pracą uniwersytecką wiązać będzie swoją przyszłość, to niech pomoże rozwijać nasz narodowy Uniwersytet Bialeński. Organom władzy, a w szczególności Prezydentowi, powinno na tym zależeć. Jak już UB stanie się aktywny i popularny, to droga wolna - zmieniajmy ustawę i zakładajmy nowe uczelnie. Ale póki co niech chętni angażują się w UB. Zresztą ja też do stołka Rektora nie jestem przyklejony i jeśli Prezydent uzna, że ktoś inny bardziej się nadaje - śmiało można powołać. Ja sam przecież też nie będę się rzucał, jeśli ktoś inny byłby lepszy na tym miejscu.
Aktualnie rozmawiamy o hipotetycznym człowieku, który hipotetycznie mógłby chcieć poprowadzić hipotetyczną uczelnię, mimo że od miesięcy nie było takiej sytuacji, a przepis w brzmieniu "jako jedyną" obowiązuje od lutego i, jak wspominałem, nikt nigdy nie zwracał na to uwagi. No to już lepiej zmienić ustawę pod konkretny przypadek, jak rzeczywiście taki się kiedyś pojawi, analizując sytuację szkolnictwa wyższego, jaka wtedy będzie miała miejsce. A nie teraz: "a może ktoś, a może coś"...
Jeśli ktoś będzie chciał się wykazać i z pracą uniwersytecką wiązać będzie swoją przyszłość, to niech pomoże rozwijać nasz narodowy Uniwersytet Bialeński. Organom władzy, a w szczególności Prezydentowi, powinno na tym zależeć. Jak już UB stanie się aktywny i popularny, to droga wolna - zmieniajmy ustawę i zakładajmy nowe uczelnie. Ale póki co niech chętni angażują się w UB. Zresztą ja też do stołka Rektora nie jestem przyklejony i jeśli Prezydent uzna, że ktoś inny bardziej się nadaje - śmiało można powołać. Ja sam przecież też nie będę się rzucał, jeśli ktoś inny byłby lepszy na tym miejscu.
Aktualnie rozmawiamy o hipotetycznym człowieku, który hipotetycznie mógłby chcieć poprowadzić hipotetyczną uczelnię, mimo że od miesięcy nie było takiej sytuacji, a przepis w brzmieniu "jako jedyną" obowiązuje od lutego i, jak wspominałem, nikt nigdy nie zwracał na to uwagi. No to już lepiej zmienić ustawę pod konkretny przypadek, jak rzeczywiście taki się kiedyś pojawi, analizując sytuację szkolnictwa wyższego, jaka wtedy będzie miała miejsce. A nie teraz: "a może ktoś, a może coś"...
(-) dr net. Tadeusz Krasnodębski
