13.01.2018, 15:05:17
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.01.2018, 15:11:32 przez Tadeusz Krasnodębski.)
Szanowni Państwo,
Zapoznałem się z propozycjami, jakie pojawiły się w tym wątku. Muszę jednak przyznać, że nie jestem zwolennikiem tworzenia unii, szeregu ponadnarodowych organów i tym podobnych udziwnień. Podobne rozwiązania przyjęliśmy już podczas krótkiego okresu istnienia Związku Bialenii i Brodrii. I choć założenia na papierze wyglądały naprawdę dobrze, w rzeczywistości ZBiB nigdy nie ruszył "na poważnie".
W czasie kryzysu aktywnościowego, jaki dotyka cały mikroświat, nie powinniśmy zmierzać ku zwiększaniu liczby organów i dzieleniu kompetencji pomiędzy kolejne, nowe instytucje, jakie zostały tutaj zaproponowane. Obaw mam wiele: że nie będzie chętnych do zasiadania w nich, że zaistnieją konflikty kompetencyjne, czy wreszcie - że organy unijne odsuną na drugi plan takie urzędy, jak Prezydent Republiki, Król Hasselandu czy Car Brodrii, czyniąc z nich szeregowych urzędników administracji niemających zbyt wiele do powiedzenia.
Jestem zdania, że nasze stowarzyszenie jest związkiem doświadczonym. Wiele miesięcy spędzonych na wspólnym forum, wiele miesięcy wspólnego przeżywania radości i smutków - to wszystko sprawiło, że dobrze wiemy, czego możemy się po sobie spodziewać; co dobrze u nas działa, a co nie do końca. Dlatego mój postulat jest nieco inny, zdecydowanie prostszy w organizacji i niewymagający gwałtownych reform. Ale o tym za chwilę.
Zanim o nim opowiem, prosiłbym o zastanowienie się - czego oczekujemy od nowego BiaBroHasu? Osobiście uważam, że główny cel jest jeden - zwiększenie liczby osób zaangażowanych w każde z naszych trzech państw. Zabawa w dużo osób jest zdecydowanie lepsza, niż kraje wiejące nudą i pustkami. Zastanówmy się - kiedy osiągnęliśmy rekord aktywności w Bialenii? W sierpniu 2016 roku. Czyli w okresie istnienia stowarzyszenia.
Należy jednak koniecznie zwrócić uwagę na fakt, że ani Bialenia, ani Hasseland, ani Brodria nie mogą czuć się pokrzywdzone. Nie możemy doprowadzić do sytuacji, gdy cała aktywność skupia się wyłącznie w jednym państwie, a pozostałe, pomimo pozornej niepodległości, funkcjonują de facto jak opuszczone prowincje. Receptą na to, moim skromnym zdaniem, może być pewna decentralizacja, o której wspomniał niegdyś (lecz w innej formie) JCW @"Iwan Pietrow". Jestem zwolennikiem tego, aby różne instytucje swoje siedziby miały w różnych państwach. Przykładowo - na forum stricte bialeńskim niech działa dzielnica uniwersytecka z UB i KAN. Na forum hasselandzkie przenieśmy wszystko dotyczące gospodarki, z siedzibą WKNF włącznie. W Brodrii zorganizujmy wielki poligon - siedzibę Sił Zbrojnych, Policji Krajowej...
Jeśli chodzi o prawno-techniczną organizację BiaBroHasu, postuluję traktat z bardzo prostymi założeniami. Wspólna armia, wspólna gospodarka, wspólna polityka zagraniczna - te sprawy proponuję powierzyć Bialenii, jak było w poprzednim stowarzyszeniu. Władza sądownicza - bialeński Trybunał Sprawiedliwości najwyższą instancją w razie naprawdę ciężkich konfliktów na linii Bialenia - Brodria - Hasseland. W pozostałych sprawach każde państwo powinno zachować niezależność, a ewentualne dodatkowe kwestie regulować na poziomie trójstronnej umowy międzynarodowej.
W czasie kryzysu aktywnościowego, jaki dotyka cały mikroświat, nie powinniśmy zmierzać ku zwiększaniu liczby organów i dzieleniu kompetencji pomiędzy kolejne, nowe instytucje, jakie zostały tutaj zaproponowane. Obaw mam wiele: że nie będzie chętnych do zasiadania w nich, że zaistnieją konflikty kompetencyjne, czy wreszcie - że organy unijne odsuną na drugi plan takie urzędy, jak Prezydent Republiki, Król Hasselandu czy Car Brodrii, czyniąc z nich szeregowych urzędników administracji niemających zbyt wiele do powiedzenia.
Jestem zdania, że nasze stowarzyszenie jest związkiem doświadczonym. Wiele miesięcy spędzonych na wspólnym forum, wiele miesięcy wspólnego przeżywania radości i smutków - to wszystko sprawiło, że dobrze wiemy, czego możemy się po sobie spodziewać; co dobrze u nas działa, a co nie do końca. Dlatego mój postulat jest nieco inny, zdecydowanie prostszy w organizacji i niewymagający gwałtownych reform. Ale o tym za chwilę.
Zanim o nim opowiem, prosiłbym o zastanowienie się - czego oczekujemy od nowego BiaBroHasu? Osobiście uważam, że główny cel jest jeden - zwiększenie liczby osób zaangażowanych w każde z naszych trzech państw. Zabawa w dużo osób jest zdecydowanie lepsza, niż kraje wiejące nudą i pustkami. Zastanówmy się - kiedy osiągnęliśmy rekord aktywności w Bialenii? W sierpniu 2016 roku. Czyli w okresie istnienia stowarzyszenia.
Należy jednak koniecznie zwrócić uwagę na fakt, że ani Bialenia, ani Hasseland, ani Brodria nie mogą czuć się pokrzywdzone. Nie możemy doprowadzić do sytuacji, gdy cała aktywność skupia się wyłącznie w jednym państwie, a pozostałe, pomimo pozornej niepodległości, funkcjonują de facto jak opuszczone prowincje. Receptą na to, moim skromnym zdaniem, może być pewna decentralizacja, o której wspomniał niegdyś (lecz w innej formie) JCW @"Iwan Pietrow". Jestem zwolennikiem tego, aby różne instytucje swoje siedziby miały w różnych państwach. Przykładowo - na forum stricte bialeńskim niech działa dzielnica uniwersytecka z UB i KAN. Na forum hasselandzkie przenieśmy wszystko dotyczące gospodarki, z siedzibą WKNF włącznie. W Brodrii zorganizujmy wielki poligon - siedzibę Sił Zbrojnych, Policji Krajowej...
Jeśli chodzi o prawno-techniczną organizację BiaBroHasu, postuluję traktat z bardzo prostymi założeniami. Wspólna armia, wspólna gospodarka, wspólna polityka zagraniczna - te sprawy proponuję powierzyć Bialenii, jak było w poprzednim stowarzyszeniu. Władza sądownicza - bialeński Trybunał Sprawiedliwości najwyższą instancją w razie naprawdę ciężkich konfliktów na linii Bialenia - Brodria - Hasseland. W pozostałych sprawach każde państwo powinno zachować niezależność, a ewentualne dodatkowe kwestie regulować na poziomie trójstronnej umowy międzynarodowej.
(-) dr net. Tadeusz Krasnodębski
