06.02.2018, 18:45:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.02.2018, 18:48:28 przez Tadeusz Krasnodębski.)
Po pierwsze, uważasz, że jedynym celem i świetną zabawą takiego nieaktywnego obywatela będzie głosowanie wbrew społeczeństwu w każdym możliwym referendum.
Po drugie, zakładasz, że taki nieaktywny obywatel znajdzie innych nieaktywnych obywateli i zmówi się z nimi, żeby głosowali inaczej, niż reszta społeczeństwa pragnie.
W swojej logice pomijasz to, że w Twoim rozwiązaniu taki potencjalny nieaktywny obywatel nadal mógłby to wszystko zrobić. Bo on nadal ma prawo wyborcze. Z tym, że w Twojej wersji, jeśli nic nie zrobi i zlekceważy referendum, to i tak wpłynie na jego ważność. W mojej - nie. Suma summarum, Twoja opcja jest niebezpieczniejsza i w stopniu większym, niż moja propozycja, uzależnia losy państwa od woli nieaktywnych.
A szukanie spisku i zmowy tych nieaktywnych jest dość komiczne.
Po drugie, zakładasz, że taki nieaktywny obywatel znajdzie innych nieaktywnych obywateli i zmówi się z nimi, żeby głosowali inaczej, niż reszta społeczeństwa pragnie.
W swojej logice pomijasz to, że w Twoim rozwiązaniu taki potencjalny nieaktywny obywatel nadal mógłby to wszystko zrobić. Bo on nadal ma prawo wyborcze. Z tym, że w Twojej wersji, jeśli nic nie zrobi i zlekceważy referendum, to i tak wpłynie na jego ważność. W mojej - nie. Suma summarum, Twoja opcja jest niebezpieczniejsza i w stopniu większym, niż moja propozycja, uzależnia losy państwa od woli nieaktywnych.
A szukanie spisku i zmowy tych nieaktywnych jest dość komiczne.
(-) dr net. Tadeusz Krasnodębski
