Z pamiętnika Stachanowca
#3
Wermikulity, 25.02.2018 r.

GORE! GORE! O MANCALAGO!

Na nikogo nie można już liczyć. Z drugiej strony czego miałem się spodziewać po rotryjskim proboszczu? 

Byłem dzisiaj na mszy. Kiedy kapłan przeszedł do kazania myślałem, że za chwilę mnie przedstawi, ogłosi to o co go prosiłem... O jakże się myliłem! Słyszę w pewnym momencie:

- I tak, jak Abraham ofiarował Bogu co miał najdroższe tak i wy parafianie czynić powinniście. Dzisiaj i ja muszę, wzorem Boga, zawołać do was "Abrahamie!", a wy odpowiedzcie mi "Oto jestem!" i złóżcie płody rolne w me ręce, albowiem piwnice parafialne puste są, choć zima nie ustaje...

Wściekłem się i natychmiast wyszedłem trzaskając za sobą drzwiami tak mocno, że wszyscy zgromadzeni obejrzeli się zobaczyć co to za diabeł wyszedł. Poszedłem nad rzekę i z całej siły kopnąłem w kamień. Cud, że nie złamałem palca. 

Z kościoła powoli zaczęli wychodzić ludzie. Zauważyłem w tłumie kulawego starca Ostapa. Zawołałem go, z czego był niezbyt zadowolony:

- Panie... Ja nie winny...
- Czego nie winny?!
- A bo ja wiem? Pan woła, to pewnie ukarać chce... A co ja winny? Stary, kulawy, jaka wina moja? Chyba taka, że jeszcze chodzę po tym świecie...
- Ostapie! Uspokój się! Nie w tym celu cię zawołałem!

Ostap wydał się zaciekawiony.

- Słuchaj. Jutro w posiadłości Atamana, od rana będę rozdawał żywność. Przekaż to proszę jak największej ilości wieśniaków.

Ostap teraz patrzył na mnie jakby zobaczył baridajczyka.

- Zrób co Ci mówię! - warknąłem i więcej Ostapowi nie było trzeba. Zawrócił się na pięcie i odszedł tak prędko jakby zapomniał, że jest kulawy.

Mam nadzieję, że jutro pojawią się ludzie. Z księdzem policzę się później.
/-/ Mardred Jakub von Salvepol-Nova Vita
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości