28.02.2018, 15:05:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.02.2018, 15:13:46 przez Karol Medycejski.)
Wyrok Hewreta uważam za bardzo dobry, choć część tez jest dyskusyjna. Aczkolwiek mieszczą się one w granicach sztuki prawniczej i są uargumentowane, więc nie można mieć pretensji w tym względzie.; kwestia osobistego poglądu na sprawę. Nie wchodząc jakoś głęboko w szczegóły, cieszę się, że Sąd dostrzegł, że wbrew (wadliwemu i sprzecznemu ze sztuką i logiką) uregulowaniu z kodeksu cywilnego, uznanie za zmarłego może mieć tak naprawdę dwojaki charakter, inaczej niż w realu, co tak naprawdę oznacza, że jest to w niektórych przypadkach sądowe stwierdzenie zgonu.
Pełna zgoda co do przypadku drugiego - nielogowanie się przez rok i uznanie w związku z tym za zmarłego nosi ewidentnie cechy stworzenia fikcji prawnej, a co za tym idzie jest to wyrok konstytutywny. Pewne wątpliwości pojawiają się w przypadku pierwszym. Do niedawna związek podmiotowy i funkcjonalny osoby realnej z kreowaną postacią był w mikronacjach tematem tabu. Zwłaszcza bardzo ostrożnie i oględnie podchodziły do niego sądy. Ten trend przełamał niedawny wyrok w Dreamlandzie w sprawie Flisa (skądinąd bardzo dobry wyrok, z dobrze przeprowadzonym procesem myślowym, choć nie do końca idealnie uzasadniony, no ale tam i tak sprawę położył oskarżyciel i to całkowicie) a ten bialeński, komentowany obecnie, wpisuje się tę nową linię. Wracając do uzasadnienia, Sąd podjął próbę rozstrzygnięcia jaki związek, a co za tym idzie wpływ, mają zdarzenia w realu na świat mikronacji. Tutaj niestety Hewret przyjął starą i chyba ciągle dominującą koncepcję nadrzędności, a przynajmniej znacznej odrębności mikronacji od reala. Oczywiście, mikronacje to pewna fikcja, świat sztucznie wytworzony, natomiast wykreowany on został przez ludzi z krwi i kości. Od pewnego czasu jest coraz więcej zjazdów, spotkań, grup i konwersacji realowych pomiędzy mikronautami, więc ten real przestaje już być tematem tabu. Nawet tak przykre zdarzenie, jaki jest czyjaś śmierć, choć to akurat paradoksalnie zawsze było jakoś elegancko inkorporowane do świata wykreowanego. W każdym razie, zmierzam do tego, że prawo pozytywne nigdy nie może być w sprzeczności z prawem naturalnym i samą naturą, a tym bardziej być wobec tych ostatnich nadrzędnym. Zwłaszcza, gdy mówimy o świecie realnym, gdzie natura i jej procesy to niepodważalny fakt i jeśli tylko informacja o takich faktach zostanie przedstawiona i odpowiednio uprawdopodobniona w mikronacjach, to powinna ona wywoływać odpowiednie skutki w sferze prawa mikronacyjnego ex tunc i ex lege, zwłaszcza w przypadku czyjejś śmierci, zaś ewentualne rozstrzygnięcia organów państwowych w tym zakresie mogą być co najwyżej deklaratoryjne.
Przechodząc do tezy trzeciej, najważniejszej w tym orzeczeniu, trzeba powiedzieć, że faktycznie tutaj Sąd miał największe pole do popisu. Oświadczenie o v-śmierci pozornie jest podobne do śmierci realnej. Ale tylko pozornie, bo jeśli pamiętamy o związkach postaci z jej twórcą, o wiemy, że twórca wciąż żyje - "umiera" jedynie postać. Pytanie brzmi jak serio traktujemy takie oświadczenia. Na przestrzeni ostatnich lat w wielu mikronacjach różnie do tego podchodzono. Dylemat wynikał stąd, że z jednej strony liczy się odpowiedzialność za swoje oświadczenia woli, z drugiej jednak dynamizm pewnych wydarzeń w świecie mikro jest znaczny w przeciwnieństwie do ich odpowiedników w świecie realnym. W sytuacji też gdy traktujemy mikronacje jako pewien świat, fikcję wytworzoną, kreowaną i sterowaną w 99% przez realnych ludzi, wiemy że de facto są możliwe różne zmiany, które w realu tak normalnie i na codzień nie zachodzą, np. zmartwychwstanie. Inną sprawą są jednak "reguły gry" i możliwość robienia różnych rzeczy de iure. Jest to swoiste tworzenie ram i zasad dla mikronacji i samoograniczanie się mikronautów z różnorakich pobudek. Pamiętajmy też, że stworzenie kolejnej postaci przez tę samą realną osobę często dość szybko wychodzi na jaw i zależnie od okoliczności może grozić to farsą. Te powody właśnie, pokrótce przeze mnie opisane, skutkują dwoma różnymi podejściami do oświadczeń o v-śmierci. Ja osobiście, nie będę tego ukrywał, jestem zwolennikiem możliwości ich cofnięcia, choćby dorozumianego. Stąd ew. orzeczenie sądu w tej materii byłoby raczej konstytutywne, no chyba, że pozwolilibyśmy by fikcja tworzona była samym oświadczeniem, co zresztą znalazło odbicie w orzeczeniu Sądu. Sąd zdecydował bowiem, że bezpieczeństwo i stabilność obrotu są priorytetowe, także odpowiedzialność za swoje oświadczenia, i stwierdził, że (choć nie wybrzmiało to wprost) takie oświadczenie jest konstytutywne, kreuje fikcję prawną, a Sąd jedynie je potwierdza w sądowym stwierdzeniu zgonu (nazwanym błędnie przez ustawodawcę "unaniem za zmarłego"). Co więcej, i to jest clou tego orzeczenia (oto zresztą tak naprawdę chodziło w zadanym pytaniu, choć też nie wybrzmiało to wprost), oświadczenie to nie może zostać w żaden sposób cofnięte. A zatem, v-śmierć w drodze oświadczenia danej osoby jest nieodwracalna. Cóż, bardzo restrykcyjne podejście, ale (jak wyłożyłem wyżej) niebezpodstawne. Liczmy na to, że w przyszłości zobaczymy więcej orzeczeń sądów mikronacyjnych w tej materii.
Pełna zgoda co do przypadku drugiego - nielogowanie się przez rok i uznanie w związku z tym za zmarłego nosi ewidentnie cechy stworzenia fikcji prawnej, a co za tym idzie jest to wyrok konstytutywny. Pewne wątpliwości pojawiają się w przypadku pierwszym. Do niedawna związek podmiotowy i funkcjonalny osoby realnej z kreowaną postacią był w mikronacjach tematem tabu. Zwłaszcza bardzo ostrożnie i oględnie podchodziły do niego sądy. Ten trend przełamał niedawny wyrok w Dreamlandzie w sprawie Flisa (skądinąd bardzo dobry wyrok, z dobrze przeprowadzonym procesem myślowym, choć nie do końca idealnie uzasadniony, no ale tam i tak sprawę położył oskarżyciel i to całkowicie) a ten bialeński, komentowany obecnie, wpisuje się tę nową linię. Wracając do uzasadnienia, Sąd podjął próbę rozstrzygnięcia jaki związek, a co za tym idzie wpływ, mają zdarzenia w realu na świat mikronacji. Tutaj niestety Hewret przyjął starą i chyba ciągle dominującą koncepcję nadrzędności, a przynajmniej znacznej odrębności mikronacji od reala. Oczywiście, mikronacje to pewna fikcja, świat sztucznie wytworzony, natomiast wykreowany on został przez ludzi z krwi i kości. Od pewnego czasu jest coraz więcej zjazdów, spotkań, grup i konwersacji realowych pomiędzy mikronautami, więc ten real przestaje już być tematem tabu. Nawet tak przykre zdarzenie, jaki jest czyjaś śmierć, choć to akurat paradoksalnie zawsze było jakoś elegancko inkorporowane do świata wykreowanego. W każdym razie, zmierzam do tego, że prawo pozytywne nigdy nie może być w sprzeczności z prawem naturalnym i samą naturą, a tym bardziej być wobec tych ostatnich nadrzędnym. Zwłaszcza, gdy mówimy o świecie realnym, gdzie natura i jej procesy to niepodważalny fakt i jeśli tylko informacja o takich faktach zostanie przedstawiona i odpowiednio uprawdopodobniona w mikronacjach, to powinna ona wywoływać odpowiednie skutki w sferze prawa mikronacyjnego ex tunc i ex lege, zwłaszcza w przypadku czyjejś śmierci, zaś ewentualne rozstrzygnięcia organów państwowych w tym zakresie mogą być co najwyżej deklaratoryjne.
Przechodząc do tezy trzeciej, najważniejszej w tym orzeczeniu, trzeba powiedzieć, że faktycznie tutaj Sąd miał największe pole do popisu. Oświadczenie o v-śmierci pozornie jest podobne do śmierci realnej. Ale tylko pozornie, bo jeśli pamiętamy o związkach postaci z jej twórcą, o wiemy, że twórca wciąż żyje - "umiera" jedynie postać. Pytanie brzmi jak serio traktujemy takie oświadczenia. Na przestrzeni ostatnich lat w wielu mikronacjach różnie do tego podchodzono. Dylemat wynikał stąd, że z jednej strony liczy się odpowiedzialność za swoje oświadczenia woli, z drugiej jednak dynamizm pewnych wydarzeń w świecie mikro jest znaczny w przeciwnieństwie do ich odpowiedników w świecie realnym. W sytuacji też gdy traktujemy mikronacje jako pewien świat, fikcję wytworzoną, kreowaną i sterowaną w 99% przez realnych ludzi, wiemy że de facto są możliwe różne zmiany, które w realu tak normalnie i na codzień nie zachodzą, np. zmartwychwstanie. Inną sprawą są jednak "reguły gry" i możliwość robienia różnych rzeczy de iure. Jest to swoiste tworzenie ram i zasad dla mikronacji i samoograniczanie się mikronautów z różnorakich pobudek. Pamiętajmy też, że stworzenie kolejnej postaci przez tę samą realną osobę często dość szybko wychodzi na jaw i zależnie od okoliczności może grozić to farsą. Te powody właśnie, pokrótce przeze mnie opisane, skutkują dwoma różnymi podejściami do oświadczeń o v-śmierci. Ja osobiście, nie będę tego ukrywał, jestem zwolennikiem możliwości ich cofnięcia, choćby dorozumianego. Stąd ew. orzeczenie sądu w tej materii byłoby raczej konstytutywne, no chyba, że pozwolilibyśmy by fikcja tworzona była samym oświadczeniem, co zresztą znalazło odbicie w orzeczeniu Sądu. Sąd zdecydował bowiem, że bezpieczeństwo i stabilność obrotu są priorytetowe, także odpowiedzialność za swoje oświadczenia, i stwierdził, że (choć nie wybrzmiało to wprost) takie oświadczenie jest konstytutywne, kreuje fikcję prawną, a Sąd jedynie je potwierdza w sądowym stwierdzeniu zgonu (nazwanym błędnie przez ustawodawcę "unaniem za zmarłego"). Co więcej, i to jest clou tego orzeczenia (oto zresztą tak naprawdę chodziło w zadanym pytaniu, choć też nie wybrzmiało to wprost), oświadczenie to nie może zostać w żaden sposób cofnięte. A zatem, v-śmierć w drodze oświadczenia danej osoby jest nieodwracalna. Cóż, bardzo restrykcyjne podejście, ale (jak wyłożyłem wyżej) niebezpodstawne. Liczmy na to, że w przyszłości zobaczymy więcej orzeczeń sądów mikronacyjnych w tej materii.
Jego Operacyjność
(-) Linux
![[Obrazek: 11668799_hhh.PNG]](http://zmniejszacz.pl/zdjecie/2018/5/8/11668799_hhh.PNG)
(-) Linux
-------
"Ten człowiek jest gorszy niż Pietrow i Prezerwatyw Tradycja Radziecki!"
~ Szymon Uchatsok, myląc Medycejskiego z Kucełem
"Kretyn i słoik, który pewnie się na warszawiaka stylizuje"
~ Mój adorator
-------
Miałem w sumie wypisać się z Bialenii
A jednak coś spowodowało, że zostałem
Raz za razem
Odpowiedź za odpowiedzią
Lubię was nawet czasem, wiecie?
Krążą jednak opowieści
Eminencja pewien mówią jest ich źródłem
Dzień sądu nadchodzi!
Yyy zapytacie
Czego on znowu chce
Ech zostawcie dziwaka
Jednak zostałem
Stąd teraz siedzę
Kreśląc pierdolety
I dopasowując je do liter mojego nazwiska

