Z pamiętnika Stachanowca
#6
Wermikulity, 05.03.2018 r.

Wszedłem bez pukania na plebanię i radośnie zapytałem:
- Jak tam? Gotowy ksiądz do drogi?
- Jakiej drogi? - spytał oniemiały. - Ja się nigdzie nie wybieram!
- Jak to się mówi u Was... Misja w Wermikulitach dobiegła końca!
Proboszcz poczerwieniał na twarzy aż mu na szyi pokazały się żyły.
- Jak śmiesz?! Jestem tu szanowany! Poważany! Tu jest mój dom!
- Nie, nie, nie – pokręciłem głową. - Szanowany to może i ksiądz jest, bo lud ciemny, ale ja ich oświecę. Dom z kolei nie jest księdza tylko parafii dla której ksiądz służy. Napiszę do Prymasa, skieruje tu kogoś innego... Chociaż tak naprawdę to mieszkańcy trochę pomarudzą i obejdą się bez kościoła.
- Ta parafia to ja! Możesz mnie usunąć tylko siłą!
- Nie ma problemu proszę księdza. Ziemię na której stoimy dzierżawię ja. Kościół tutaj zbudowany jest za pieniądze poprzedniego dzierżawcy. Drogą nadania przeszedł w moje ręce. Mam pełne prawo księdza wyrzucić.
- Po moim trupie! - krzyknął proboszcz i opadł całą siłą na krzesło.
- Tak drastyczni nie będziemy – odpowiedziałem spokojnie. - Daję księdzu dwie godziny. Wieczorem wrócę i nie chcę tu księdza widzieć.
Jak powiedziałem tak zrobiłem. Wieczorem przyszedłem na tereny kościelne. Na plebanii świeciło się światło. Widziałem jak w oknie pospiesznie czmychnął proboszcz.
Nie zastanawiając się zatem wiele podpaliłem jedną z pochodni, które ze sobą przyniosłem, a następnie od niej kolejną. Powoli zacząłem wrzucać je na kościół w najbardziej palne miejsca.

[Obrazek: 56b1b5ec7358c_p.jpg?1454492131]

Budynek zajął się w kilka chwil, na co z plebanii wybiegł proboszcz:
- POMIOCIE DIABELNY! - rzucił się na mnie, ale z łatwością uniknąłem jego niezgrabnego zamachu i kopnąłem w tylną część ciała. Zarył twarzą o ziemię. Stojąc nad nim spytałem:
- To wynosi się proboszcz po dobroci? I tak nie ma gdzie pełnić posługi.
- Co mi ten kościół?! Co mi ten kościół?! - zaczął syczeć przez zęby. - Zbudują mi nowy! Nie wygrasz! Przyjdą głupie barany i będą za darmo pracować! Architekta tylko muszę wynająć i jakiegoś inżyniera, a myślisz, że mnie nie stać?! 20 LAT ŚCIĄGAM Z TYCH IDIOTÓW DANINY! 20 LAT! WSZYSTKO MI ODDAJĄ!
- Ciekawe gdzie też ksiądz trzyma pieniądze...
- Przetrząśniesz całą plebanię i ich nie znajdziesz łachmyto!
- Na plebanii, tak? Nawet nie zamierzam szukać – odpowiedziałem i rzuciłem pochodnię na kryty słomą dach.
/-/ Mardred Jakub von Salvepol-Nova Vita
Odpowiedz


Wiadomości w tym wątku



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości