29.04.2018, 22:53:04
Usunęła mi się długa wiadomość, więc napiszę treściwie. Obecnie nie ma żadnych korzyści z bycia prezydentem. Każdy, kto chciał, już nim był, więc nikt nie darzy głowy państwa jakąś szczególną estymą. Szacunek i posłuch jest tym, co motywuje ludzi do ubiegania się o władzę w mikronacjach. A po co brać sobie dodatkowe obowiązki i odpowiedzialność, bez jakichkolwiek korzyści?
Ja mógłbym znowu zostać prezydentem, gdyby oznaczało to ogólne wyznaczanie kierunku, przemówienia okolicznościowe i realizowanie własnych pomysłów na wzrost aktywności. Ale jak mam być trybikiem w maszynie ustawodawczej, a także - co jeszcze gorsze - zakładnikiem Parlamentu i opinii publicznej, która będzie protestować, jak zrobię cokolwiek nie po ich myśli, to nie widzę w tym sensu. Człowiek jest z natury egoistą (i to jest dobre), więc jak możemy wymagać od niego nieracjonalnych, niekorzystnych dla siebie działań? Dajmy Prezydentowi duże uprawnienia i mało obowiązków, a znajdą się chętni.
Ja mógłbym znowu zostać prezydentem, gdyby oznaczało to ogólne wyznaczanie kierunku, przemówienia okolicznościowe i realizowanie własnych pomysłów na wzrost aktywności. Ale jak mam być trybikiem w maszynie ustawodawczej, a także - co jeszcze gorsze - zakładnikiem Parlamentu i opinii publicznej, która będzie protestować, jak zrobię cokolwiek nie po ich myśli, to nie widzę w tym sensu. Człowiek jest z natury egoistą (i to jest dobre), więc jak możemy wymagać od niego nieracjonalnych, niekorzystnych dla siebie działań? Dajmy Prezydentowi duże uprawnienia i mało obowiązków, a znajdą się chętni.
N.N


